Zaraz spać, a na razie…

Dzisiejszy step zabijał. Przynajmniej raz nie wyszłam marudząc, że się nic nie zmęczyłam. Ale co ona tym razem wymyśliła za podskoki, przeskoki, wyskoki; mało nie padłam, i nie ja jedna. Przypomniałam sobie w trakcie, że zaczęłam łazić na step po jednym z naszych kolejnych rozstań… nie pamiętam kiedy to było. Na pewno nie po ostatnim, bo to było wcześniej. Po jednym z tych już nigdy więcej, kiedy nie mogłam siedzieć sama wieczorami w domu, bo mnie skręcało (to nie był pierwszy raz i nie ostatni, ale wtedy było najgorzej). Łaziłam tam, żeby nie myśleć, żeby muzyka kompletnie zagłuszyła moje myśli, żeby się zmęczyć.
Zabawne, kompletnie tego nie pamiętam. To znaczy pamiętam swój stan, nie słowa, które do tego doprowadziły.
Powinnam być mu wdzięczna. Tamto minęło, zostało mi fajne zajęcie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s