Niespodzianka

Pierwsze company meeting o 14:00. Jest źle, trzeba redukować koszty, nie będziemy zwalniać, ale trzeba koszty redukować i przykładać się do pracy. Czyli to co zwykle.
Niespodzianka: po pół godzinie mail, drugie company meeting o 15:00. To się nigdy dotąd nie zdarzyło. Uśmiechnięty szef mówi o premiach, rozdają paski; o tych premiach wiedziałam już od dawna, ale nie wierzyłam, że bedą, zwłaszcza w kontekście poprzedniego meetingu. I sporo więcej, niż się spodziewałam… Zabawne uczucie, jakby się miało balonik w brzuchu. Wszyscy ludzie mają dziwne miny, fajna atmosfera, trochę nierealnie się czujemy.

Rozmiar ma znaczenie

Upojny wieczór wg ds: krzyżówka liczbowa z Wyborczej, kawałek (spory) kabanosa wieprzowego, marynowane pieczarki. Ach, jak dobrze. Potem poszłam włączyć kompa i resztę wieczoru spędziłam na arcyciekawej rozmowie… wcale nie z żadnym facetem (chociaż z paroma facetami też gadałam, już się przyznam), a z ukochaną koleżanką. O związkach damsko-męskich i męsko-damskich, byłych i przeszłych, o tym jakich facetów lubimy… Dała mi bardzo prostą i genialną w swojej prostocie receptę na rozpoznanie właściwego faceta (i co z tego, że mam receptę, skoro takich nie ma) i jednocześnie milcząco zgodnie obaliłyśmy ten paskudny poprawny politycznie pogląd, że niby rozmiar się nie liczy. Otóż się liczy, proszę panów.

REMEMBER THIS AT CHRISTMAS TIME

According to the Alaska Department of Fish and Game, while both male and female reindeer grow antlers in the summer each year, male reindeer drop their antlers at the beginning of winter, usually late November to mid-December. Female reindeer retain their antlers till after they give birth in the spring. Therefore, according to EVERY historical rendition depicting Santa’s reindeer, EVERY single one of them, from Rudolph to Blitzen, had to be a girl.

We should’ve known. ONLY women would be able to drag a fat man in a red velvet suit all around the world in one night and not get lost.

Dwa odkrycia kulinarne

Herbata pod kiczowatą nazwą „Nirvana”. Lektura składu nakazała mi ją nabyć, i rzeczywiście prawie na nazwę zasługuje: jest to mieszanka czerwonej pu-erh, zielonej z dodatkiem trawy cytrynowej. Pycha.
Wedlowska czekolada Włoska, z migdałami, orzechami i amaretto, łagodnie migdałowy posmak, orzechy prawie niewyczuwalne, wszystkiego w sam raz i nawet nie za słodka. Pycha.

Roztrojenie jaźni

Po kolejnej randce moje id kłóci się z moim superego. A właściwie to id wymyśla wyniośle milczącemu superego
ależ ja tylko chcę z nim iść do łóżka! Nie potrzebuję do tego żadnego intelektu! I co z tego, że za dużo gada, w łóżku gadał nie będzie! Ty zawsze wymyślasz jakieś przeszkody, a to taki, a to owaki, a przecież tu chodzi tylko o łóżko, o parę mile spędzonych na uciechach cielesnych chwil, nie o dyskusje o Kierkegaardzie!”
Nie chcesz z nim iść do łóżka” wtrąca spokojnie superego.
A ty to akurat dużo o tym wiesz” zacietrzewia się id „odczep się ode mnie, pozwól mi działać, nie zaszkodzi ci to przecież. Czyś ty w ogóle widziała intelektualistę,który by się do czegoś w łóżku nadawał?
i tu nawet superego na chwilę musi zejść ze swego piedestału i przyznać, że jednak chyba faktycznie nie widziała.
Ego słucha tych przepychanek obojętnie. Za chwilę spróbuje wyjaśnić obu skłóconym częściom swej osobowości, że przecież czasem mogą dojść do porozumienia wszystkie trzy („i jak to się ostatnim razem skończyło?” retorycznie zapyta oczywiście superego), że przecież facetów na świecie jest więcej niż jeden („niż tych dwudziestu chyba, co jej się nie podobali” wtrąci na to nadal obrażone id). Że wszystko będzie dobrze: i jak zwykle wszystkie trzy w to za chwilę zgodnie uwierzą.

Wizje tramwajowe

W tramwaju facet siedzi i mamrocząco śpiewa-gada-nuci do siebie nieustannie. Odruchowa myśl „wariat czy tylko pijany” dostaje się w młynek modlitewny w mojej głowie; na tle mamrotania przewija mi się natrętnie i szybko
wariat czy tylko pijany
pijany czy tylko wariat
tylko wariat czy aż pijany
tylko pijany czy może jednak wariat
wariat i do tego pijany?
wariatów leczą, alkoholików nie
alkoholizmu można się pozbyć, obłędu nie
znam takich co żyją z alkoholizmem, z obłędem gorzej…

Nagle przychodzi opamiętanie „deesse, a dawał ci kto wybór, że tak rozważasz?”

…ds stojąca bezbronnie przed sklepową ladą, sprzedawca o sztucznym przylepionym uśmiechu i zimnych oczach wampira zachwala „depresyjka, schizunia, alkoholizm? Ładnie wyhodowane, z pierwszej ręki, dla mamuni, tatunia, siostrzyczki, w promocji”

Suszarka

Poradnik: jak się kupuje suszarkę do włosów, jeśli się jest kobietą zwaną ds. A mianowicie, mając 7 minut czasu wolnego między dentystą i stepem, należy sobie przypomnieć, co właściwie chciało się dzisiaj zrobić. Po chwili w umyśle pojawia się myśl „aha, przecież ja zdaje się chciałam sobie suszarkę do włosów kupić, bo stara coś ostatnio zawodzi„. Wtedy należy pośpiesznie wbiec do pierwszego lepszego dużego sklepu po drodze, odnaleźć dział AGD, z zadyszką zapytać „czy mają państwo suszarki?” rzucić okiem na prezentowany wybór, wskazać palcem pierwszą lepszą (ale nie najdroższą, żeby nie było że jesteśmy snobami) zapytać „a przypadkiem w innym kolorze nie ma?„, nie słuchać żadnych wyjaśnień na temat mocy i funkcji wymawiając się brakiem czasu, i posługując się kartą płatniczą dokonać zakupu.
W ten właśnie sposób wczoraj stałam się posiadaczką różowej suszarki do włosów Philipsa… jakoś się ten model nazywa, ale zapomniałam jak. Ma w każdym razie dyfuzor. W życiu nie miałam suszarki z dyfuzorem i nawet nie wiem czy chciałam mieć.