Jak nosić nowe buty

Idę sobie po ulicy jak kobieta miastowa. I jakoś mi tak dziwnie w bucie prawym. Jakoś mi tak mokro. Oglądam więc swój but (nowy but) i cóż widzę? Widzę otóż, jak po bucie spływa mi strumyczek krwi z mej własnej obtartej pięty. Już kiedyś mi się tak zdarzyło, ale tamte buty były czarne, a te są jasne! Beżowe! Przecież ja tego nie domyję!

Wiosna

Do tramwaju wsiada para. W oczach chłopaka stojącego przodem do mnie widzę zachwyt i uwielbienie, szczenięcą miłość, całkowite zauroczenie drugim człowiekiem. Niby przypadkiem dotyka dłoni swego obiektu uwielbienia, udaje że to wygłup, mówi coś na temat fryzury. Ma może 17 lat. Wiosna, słońce.
Ten drugi jest też chłopakiem.

Frida

Miałam nie oglądać. Frida Kahlo fascynowała mnie dawno temu, zanim jeszcze pani Hayek w ogóle o niej usłyszała, z racji moich zainteresowań epoką dwudziestolecia. Najpierw (jakieś dwa lata temu) uznałam, że film to cudowny pomysł, a potem doszłam do wniosku, że nie będę oglądać tego co wszyscy, przecież znam jej życie i obrazy; ale obejrzałam. Kidman będzie się musiała mocno postarać, żeby mnie przekonać, że rolą w „Godzinach” zasłużyła na złotego gołego bardziej niż Hayek (chociaż już podskórnie przeczuwam, dlaczego jest lepsza). Frida i Trocki, czy to nie ironia losu? Wiedziałam z recenzji, że obrazy ożywają, i prychnęłam sobie cicho „phi”: otóż to trzeba zobaczyć. Prawie mnie pod fotel wgniotło. I ten ruch kamery na weselu Fridy i Diega! Aha i Diego: ja cały czas marudziłam, że chcę się dowiedzieć, jakim cudem taka kobieta jak Frida była zafascynowana kimś takim. Już wiem. Teraz będę pamiętała, że bez względu na siłę, inteligencję i osobowość kobiety, wszystkie jednakowo przeżywamy męskie zdrady.
Oczywiście to jest holiłódzki film, duszoszczypatielnyj i z tezą i tendencyjny i z potwornym akcentem, bo wszyscy po angielsku gadają, żeby głupi amerykanie przypadkiem się nie zmęczyli czytając napisy; ale Frida zasłużyła sobie na taki pomnik. Jej życie krzyczało głośniej niż jej obrazy, ale gdyby nie jej obrazy, nikt nie interesowałby się jej życiem.

Uroboros

W porannym autobusie przypominam sobie, że wraz z nadejściem ciepłych dni atmosferę uprzyjemniać znów będą ludzie stroniący od mydła i wody.
Każdą zmianę pory roku witam ze zdumieniem: zimą mam zawsze wrażenie, że zima już będzie zawsze, latem przekonana jestem, że upały nigdy nie miną. Zagłębiona w swojej teraźniejszości wiem, że ona ulegnie kiedyś zmianie, ale tam gdzieś głębiej w sobie nie wierzę w to. Będzie jak jest. Mimo tysięcy przeżytych zmian ciągle tak odczuwam. Wbrew wszelkiej logice przeżywam boleśnie siostrzaną informację o remoncie w domu rodzinnym. Ona tam mieszka, ma rację że remontuje, sama ją zachęcałam: a jednak świadomość, że znowu część mojej przeszłości przestała istnieć, jest bolesna.

Jak kupować buty

Jeśli ktoś kiedyś ujrzy kobietę (przynajmniej po cechach zewnętrznych sądząc, kobietę, bo jej metoda dokonywania zakupów nie pasuje bynajmniej do tej płci) wybiegającą wielkim pędem ze sklepu obuwniczego jakiś kwadrans po jego zamknięciu, a po chwili do tegoż sklepu wbiegającą, aby go opuścić z pudłem, to niechybnie jest to deesse kupująca sobie buty, która oczywiście przyszła do sklepu pięć minut przed jego zamknięciem, chwilę wahała się między dwoma numerami, w końcu dokonała wyboru i podjęła decyzję (a buty przedtem widziała raz przelotnie na wystawie, ale na samą myśl o chodzeniu po sklepach, mierzeniu wielu butów i zastanawiania się nad nimi dostaje drgawek), po czym przy kasie nieuchronnie stwierdziła, że jej zasoby gotówkowe ograniczają się do 20 zł, a kartą płacić nie można; zapytała więc grzecznie, przywołując na ratunek cały swój urok osobisty „czy bardzo państwo chcą już zamknąć, czy mogłabym jeszcze pobiec do bankomatu, za minutę będę z powrotem” a oni się, o dziwo, zgodzili.
A nowe obuwie muszę sobie kupować, bo jutro w końcu przyjedzie szafka na buty. Przecież nie może stać pusta.

Odkrycia i zakrycia kulinarne

W kategorii odkryć: herbata zielona Silver Moon, to jest to. Natomiast najchętniej zakryłabym (pokrywą od kosza na śmieci) zrobioną przez siebie pastę rybną na bazie serka figura, to nie był dobry pomysł. Niby to samo co biały ser, a jednak nie.