Frida

Miałam nie oglądać. Frida Kahlo fascynowała mnie dawno temu, zanim jeszcze pani Hayek w ogóle o niej usłyszała, z racji moich zainteresowań epoką dwudziestolecia. Najpierw (jakieś dwa lata temu) uznałam, że film to cudowny pomysł, a potem doszłam do wniosku, że nie będę oglądać tego co wszyscy, przecież znam jej życie i obrazy; ale obejrzałam. Kidman będzie się musiała mocno postarać, żeby mnie przekonać, że rolą w „Godzinach” zasłużyła na złotego gołego bardziej niż Hayek (chociaż już podskórnie przeczuwam, dlaczego jest lepsza). Frida i Trocki, czy to nie ironia losu? Wiedziałam z recenzji, że obrazy ożywają, i prychnęłam sobie cicho „phi”: otóż to trzeba zobaczyć. Prawie mnie pod fotel wgniotło. I ten ruch kamery na weselu Fridy i Diega! Aha i Diego: ja cały czas marudziłam, że chcę się dowiedzieć, jakim cudem taka kobieta jak Frida była zafascynowana kimś takim. Już wiem. Teraz będę pamiętała, że bez względu na siłę, inteligencję i osobowość kobiety, wszystkie jednakowo przeżywamy męskie zdrady.
Oczywiście to jest holiłódzki film, duszoszczypatielnyj i z tezą i tendencyjny i z potwornym akcentem, bo wszyscy po angielsku gadają, żeby głupi amerykanie przypadkiem się nie zmęczyli czytając napisy; ale Frida zasłużyła sobie na taki pomnik. Jej życie krzyczało głośniej niż jej obrazy, ale gdyby nie jej obrazy, nikt nie interesowałby się jej życiem.

1 thought on “Frida

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s