Pogadanki babskie

Podekscytowana kumpela mi opowiada że przed chwilą gadała przez telefon (i się umawiała) ze swoim starym kumplem, po czym nagle dodaje z przerażeniem
– o rany ja się z nim przespałam!
Ja, z totalnym brakiem zrozumienia
– no i co z tego?
I wtedy ona zaczyna mi tłumaczyć, że bardzo lubi jego żonę, często u nich bywa, i jest jej głupio. Mnie też byłoby głupio w takiej sytuacji, ale co zrobić…

Jak bywać w księgarniach

Panience cieniutkim głosikiem pytającej w mojej ukochanej księgarni z tanią książką „a czy jest już nowa książka Paulo Coelho”, hiperpoprawnie wymawiającej nazwisko tego prawie najokropniejszego (ale w sumie nieszkodliwego, co i tak dobrze) znanego mi grafomana, mówimy stanowcze nie. Nabywamy sobie za to za całe 11 złotych „Zoologię fantastyczną”… ups, „Księgę istot zmyślonych” (tytuł zmienili, tłumaczenie na szczęście jest nadal Chądzyńskiej).

Jak odkrywać, że Internet jest maleńki

Umówiłam się wczoraj na randkę w ciemno – a co, w codzienności pourlopowej jakaś rozrywka mi się należy. Przed rzeczoną rozrywką odwiedziłam koleżankę celem napicia się wódki z sokiem pomarańczowym i pogadania o facetach. Z tego gadania wyszło nam, że parę razy umówiłyśmy się z tym samym facetem… następnie mój ciemnorandkowicz zadzwonił żeby się umówić już precyzyjnie, a koleżanka usłyszawszy, że ma na imię Marek powiedziała, że spotkała się z pewnym Markiem i podała mi parę charakterystycznych szczegółów. Oczywiście okazało się, że to ten sam, co mnie bardzo ubawiło. Facet elegancki i bardzo w porządku, tylko że ja akurat mam fazę zdecydowanego „nie” dla żonatych.

Jak panikować

  1. siedząc wczoraj w pracy skupiać myśli wyłącznie na tym, że okres mi się spóźnia (o całe 2…3…4 godziny)
  2. wyciągnąć z tego jedynie słuszny wniosek, że ani chybi jestem w ciąży i wkrótce urodzę co najmniej czworaczki (i jak ja wymyślę imiona dla tych wszystkich dzieci?)
  3. pomartwić się, że nie będę wiedziała, kto jest ojcem
  4. dojść do wniosku, że właściwie może to i lepiej, bo żadna z możliwości nie jest lepsza od innej
  5. pozwolić koleżance postraszyć się wojną w Iraku jako początkiem zagłady ogólnoświatowej i uzmysłowić sobie, że w takim razie moja ciąża jest zupełnie niegodna przejmowania się
  6. przypomnieć sobie, że nawet jeśli George z Saddamem nas nie wykończą szybko i efektywnie, to przecież jest jeszcze ta nowa śmiertelna grypa a la zapalenie płuc, na którą na pewno uda mi się umrzeć przed porodem

Pytanie retoryczne i inne drobiazgi

Właściwie to dokąd zmierza ten kraj??

Jeśli ktoś sądzi, że musi jeździć samochodem z dowodem rejestracyjnym przy sobie, to się myli. Wracając z Zakopanego zostaliśmy zatrzymani, bo szwagier za powoli zwalniał do przepisowych 60. On byłby w stanie zapodziać słonia, albo i dwa słonie, więc oczywistym jest, że dowodu rejestracyjnego tudzież innych dokumentów nie miał. Mieliśmy już przed oczami widmo wracania na piechotę, ale puścili nas. 200 mandatu i jakieś punkty.

Oczywiście mięsień w przedramieniu, który mnie boli pourlopowo (nie wiem dlaczego, ale boli) okazał się dokładnie tym mięśniem, którego używam do pływania, co się okazało wczoraj na basenie. Bardzo niewygodnie i nieefektywnie się pływa jedną ręką.

Mieszkam z tajemniczym

pożeraczem baterii. Bez względu na to ile baterii sobie kupię (a kupuję sobie dużo i nieustannie, na zapas), i tak we właściwej chwili nigdy nie mam ani jednej. Pożeracz baterii nie manifestuje swojej obecności w inny sposób niż pożerając baterie, i w dodatku żywi się wyłącznie paluszkami rozmiar standard, bo nabyte przeze mnie w chwili roztargnienia paluszki rozmiar AAA nadal spokojnie spoczywają w szufladzie.

Biało-czarno

Biało było na stokach. A czarno było, jak moja siostra i jej facet odstawiali szopki, mniej regularne niż zwykle, bo do rękoczynów doszło. Nerwowo wykończyłby mnie całkiem ten urlop, ale to była na szczęście tylko połowa. Ja nie chcę jej już widzieć skulonej i płaczącej, że ona chce do mamy, zachowującej się jak czterolatka. A za chwilę – i to jest najgorsze – zachowuje się całkowicie normalnie, jakby nigdy nic się nie zdarzyło. Kiedy byłam już całkiem przekonana, że między nimi koniec, szwagier oświadczył mi, że jej teraz nie zostawi, bo to jak zostawianie człowieka za burtą. Powiedziałam mu, że mimo wszystko, on zawsze może sobie pójść, a ja będę musiała coś z tym zrobić. Zgodził się ze mną.
A jednak mój optymizm jest nieskończony. Nie może tak być dłużej. Jeśli jest – pozornie – coraz gorzej, to dlatego, że ona widzi, że traci kontrolę nad sytuacją. Stworzony przez nią świat się rozsypuje, a ona coraz bardziej desperacko próbuje go połatać. Odrzucam możliwość, że nie mam racji.

Jak reklamować Zakopane

Tylko u nas jedyny prawdziwy niczym nie posypywany lód na chodnikach! Tylko u nas nabierzesz niesamowitej gracji i siły mięśni balansując na gołym lodzie z nartami na ramieniu! Tylko my gwarantujemy takie atrakcje aż do marca, nawet na Krupówkach!

A poza tym to cudownie było znów tam być. Tylko w Zakopcu baba, koło której siada się w karczmie, okazuje się instruktorem narciarstwa, prezesem klubu wysokogórskiego, organizatorką zawodów narciarskich i nie wiem czym jeszcze. Tylko tam jest taka czekolada z rumem, takie pierogi, takie żebro, taki pstrąg… Następnym razem, kiedy tam będę, szczyty gór będą szarzeć w słońcu, z dachów znikną sople, wyciągi będą wyglądać zupełnie absurdalnie, samotne i smętne wśród zieleni.