Dick niefantastycznie

Jeśli bohater nazywa się Runcible, to mamy do czynienia bez wątpienia z prozą Philipa K. Dicka, czego poza tym można nie zauważyć, bo „Człowiek o jednakowych zębach” to powieść zgoła niefantastyczna, z lat 50tych, kiedy Dick jeszcze nie zaczął pisać fantastyki. Lubię jego książki z tamtych czasów, w specyficzny sposób oddają tamten klimat, tamtą mentalność. Ameryka (i nie tylko) lat 50-tych… Myślałam w trakcie czytania, że oni poniekąd jeszcze tkwili w wieku XIX: już oczywiście wiedząc, że świat nieodwracalnie się zmienił, ale jeszcze nie do końca w to wierząc i nie mając jeszcze pojęcia, jak będzie wyglądał nowy. W takich na przykład „Godzinach” też to widać. Czy przypadkiem nie jest tak, że świat zmienił się bardziej między rokiem 1950 na 2000 niż między 1900 a 1950? Nieporównywalne, oczywiście. Może to tylko ja sądzę, bo już nie mogę wyobrazić sobie świata bez netu i komórek? (I tak jestem lepsza od tej nieszczęśnej większości, co bez telewizora sobie świata nie wyobraża).
Dick zawsze zajmuje się postawą ludzi wobec zmieniającego się świata, nowych odkryć. Doskonale we wszystkich książkach widać jego obsesję, że coś za chwilę się zmieni i trzeba będzie do tego się przystosować, a przecież nikt nas na tę zmianę nie przygotował. Potem w fantastyce miejsce zmian zajmuje na ogół entropia. Swoją drogą jak na pisarza, który jest całkowicie niezdolny do opowiedzenia jakiejś historii od początku do końca (zawsze poprzestaje na przedstawieniu świata), to on zyskał niewiarygodną popularność.
Zastanawiam się, ile osób sięga po taką książkę z pełną świadomością, co właściwie przeczytają (jak ja). Pewnie na większość działa zachęcająco nazwisko autora. Muszą się bardzo dziwić.

Zostałam karmicielką rybek misicowych. Pisanie bloga ma jednak nieoczekiwane konsekwencje. Pytanie, jakie to będzie miało konsekwencje dla rybek…

Ci panowie

Ten pan uznał, że skoro znikłam mu z gg, to godzina 0 w piątek trzynastego jest najodpowiedniejszą do wysyłania mi strzałek na telefon. I tak nie spałam, bo albo jestem przeziębiona, albo mam alergię (jeśli, to na trawy albo Cladosporium, zapamiętać i sprawdzić za rok), wybór olbrzymi, ale nie dotyczy mojego samopoczucia, nieodmiennie od trzech dni fatalnego. Z kolei od pana z poprzedniej notki dostałam maila (oczywiście na poprzedniego nie odpisałam i z gg też mu znikłam) długiego na jakieś 3 strony i mętnie informującego, że ogólnie mu źle i nie wie o co mu chodzi (jakbym ja wiedziała). Właściwie to może mu odpiszę „ja też nie wiem o co ci chodzi”.
Najpiękniejsze w życiu jest to, że takie rzeczy nie przestają mnie zadziwiać.

Jak być zadziwianą nieustannie

Dzień pracy zaczynam od odebrania maila od faceta, którego znam tylko przez net, wymieniliśmy może ze trzy maile (strasznie dużo pisał i nie chciało mi się odpisywać) oraz parę słów na gg, które to rozmowy inicjował on. Mail ma rozkoszny subject koniec i brzmienie następujące: „prosba
Nie kontaktuj sie ze mna wiecej w jakikolwiek sposob ani majlem ani GG
zapomnij ze w ogole istnialem
Zrywam kontakt i nie chce go utrzymywac prosze uszanuj i nie pytaj
dlazcego
przyjmij i niech tak to sie zakonczy
„.

Drugie zadziwienie było wczoraj i było pozytywne. Kolega ze Śląska pojechał ratować swojego kolegę, który gdzieś w Niemczech miał wypadek samochodowy (niegroźny, ale samochód skasowany i musi zostać wyjaśniać okoliczności). Zostawił mu swojego nowego forda mondeo (razem z kartami kredytowymi, ale to szczegół) i wrócił pociągiem. Chodzę i zastanawiam się, czy znam kogoś, kto zrobiłby coś takiego dla mnie.

Petycja

Zwracam się z uprzejmą, choć stanowczą prośbą o udzielenie mi wyczerpującego wyjaśnienia na piśmie, dlaczego facet, z którym wczoraj spędziłam przemiły wieczór, jest z Krakowa? Czy miało to na celu zademonstrowanie mi, że tacy faceci naprawdę istnieją? Informuję, że nigdy w to nie wątpiłam, czy jednakowoż mogliby oni istnieć w nieco bliższej lokalizacji?

Dziś rano, ds podąża do pracy. Chłopak na rowerze:
– Przepraszam, nie wiesz gdzie tu jest ulica Ironii Losu? – (Jakie ty, jakie ty, czy ja wyglądam na 17 lat? A może my do Ameryki poszliśmy, nie do Europy?)
– Równoległa – odpowiada zgodnie z prawdą ds.
– To znaczy… ta? – zdezorientowany chłopak wskazuje na wyraźnie prostopadłą.
– Nie, tamta – z mentalnym westchnieniem ds przechodzi do wyjaśnień wspomaganych machaniem kończyn górnych.

Czy Europa wie, że Polacy, którzy do niej idą, nie odróżniają prostopadłości od równoległości?

Kim będę jutro?

Wczoraj byłam stręczycielką i usiłowałam umówić misiczkę z którymś z mych kumpli. Nie udało się, ale dowiedziałam się przy okazji, że jeden kolega ma dwie kobiety na oku (i sił mu na trzecią nie starczy, jak dyplomatycznie stwierdził).

Dziś jestem doradcą małżeńskim i pomagam koledze rozwiązywać problemy małżeńskie. O dziwo, nie chodzi o seks (rany boskie, jak oni po 12 latach jeszcze ze sobą sypiają i nawet on nie narzeka, to powinien zanosić dziesięcinę do kościoła i na klęczkach dziękować, nie wiem właściwie czemu mu tego nie powiedziałam), tylko o to, że jak twierdzi, ona za mało czasu mu poświęca. Wyjaśniam, tłumaczę, doradzam (jak poskutkuje, to zażądam, żeby się ze mną przespał w ramach wynagrodzenia, hehe, albo lepiej ona, hehehehe).

Jutro będę …?

A poza tym śnił mi się pijany taksówkarz, bardzo pijany taksówkarz o nalanej twarzy, budowy krępej, wiozący mnie skądś dokądś, prowadził czarnego mercedesa siedząc na tylnym siedzeniu i wjechał w kufer samochodowi przed nami, w którym jechała cała masa młodych osiłków, ale na szczęście się obudziłam. Proszę o wykładnię.

Różnice (przylazło)

Oprócz oczywistych różnic w budowie (choć i z tym jest czasem krucho), kobieta i mężczyzna różnią się także odmiennym pojmowaniem niektórych słów. Tak więc wszelkie kłótnie, Panie i Panowie, mają swoje źródło nie w braku miłości, a w innym postrzeganiu świata zewnętrznego. Poniżej przedstawiamy kilka przykładów takich różnic.

POJĘCIE: TO COŚ
KOBIETA: Każda część pod maską samochodu.
MĘŻCZYZNA: Zapinka od stanika.

POJĘCIE: ŁATWY DO ZRANIENIA
KOBIETA: W pełni otwarty na uczucia drugiej osoby.
MĘŻCZYZNA: Grający w football bez kasku.

POJĘCIE: KOMUNIKACJA
KOBIETA: Szczera wymiana myśli z partnerem. Najlepiej niech słucha…
MĘŻCZYZNA: Nabazgranie notki zanim wyjedzie się z kumplami na weekend na piwko.

POJĘCIE: TYŁEK
KOBIETA: Część ciała, którą każdy producent odzieży stara się powiększyć wydając nowe kolekcje.
MĘŻCZYZNA: To, co można poklepać, gdy partnerka przygotowuje posiłek.

POJĘCIE: ZOBOWIĄZANIE
KOBIETA: Pragnienie założenia rodziny i wspólnego wychowania dzieci. Najlepiej, żeby on je urodził.
MĘŻCZYZNA: Niepodrywanie innej laski, kiedy się wyszło na miasto z jedną.

POJĘCIE: ROZRYWKA
KOBIETA: Dobry film, koncert lub książka. Albo jęczenie…
MĘŻCZYZNA: Wszystko to, co można robić podczas picia.

POJĘCIE: WZDĘCIA
KOBIETA: Kłopotliwy produkt jelit.
MĘŻCZYZNA: Nieskończone źródło tematów do żartów.

POJĘCIE: KOCHANIE SIĘ
KOBIETA: Symbol najwyższego oddania się w związku. Bardzo rzadko dawany…
MĘŻCZYZNA: Nazywaj to jak chcesz, byle było tego dużo i często!

POJĘCIE: PILOT OD TELEWIZORA
KOBIETA: Urządzenie służące do zmieniania po kolei wszystkich 75 kanałów z prędkością 2,5 sekundy/kanał.
MĘŻCZYZNA: Urządzenie służące do oglądania gołych panienek, tylko czemu po 23:00?

Uśmiech poranny

Pierwszy rzut oka na okładkę nowej Polityki powoduje w mym zaspanym umyśle wybuch oburzenia „reklamują Matrix? oni też? sprzedali się??? jak mogli???” Po drugim rzucie oka uśmiech nie schodzi mi z twarzy przez następne pięć minut. Okładka wygląda tak. Swoją drogą, gdybym wiedziała że Miller tak zareaguje, darowałabym sobie w weekend spełnianie obowiązku obywatelskiego. Kumpel się ze mnie wyśmiewa „a sądziłaś naprawdę, że on inaczej postąpi”. Tak, naiwnie sądziłam, że są jakieś granice bezczelności…
W tejże Polityce jak zwykle wnikliwy i rzetelny raport o życiu na kocią łapę, konkubinatach znaczy.

Jak nie rozumieć

Ludzi, co na basen przychodzą, przepłyną dwie długości i stoją pod ścianą konwersując, tych ludzi ja nie rozumiem i zrozumienie jest poza moimi możliwościami intelektualnymi. Myślałam, że odpoczywają, ale płynę jedną długość – stoją, drugą długość – stoją, trzecią długość – stoją. Płacić 12 zł za 45 minut stania w wodzie. Rewelacyjny pomysł, jakoś w końcu trzeba tę forsę wydać.

False alarm (z rhf, cudo)

Years ago while attending a dinner party hosted by some friends of mine the hostess served a meal with this delicious mushroom sauce. After the meal there was a small amount left over and the hostess decided to allow her pregnant cat to enjoy the treat as well as the guests. The guests all felt it was a great gesture and showed the cat was a member of the family.

The sauce was the highlight of the evenings topic of conversation, everyone commented on how delicious it was, and the hostess beamed at all the compliments. One of the guest commented that toadstools were much
like mushrooms except for being toxic, and how funny it would be is such a culinary treat were made from that instead.

As if on cue, the pet cat started crying and squirming on the floor, clutching its belly. The hostess exclaimed, „Oh my God, it’s the mushroom
sauce!”

We all went to the emergency room in a mad rush, and had our stomachers pumped after telling them we had eaten poisonous mushrooms. This was an
extremely unpleasant experience.

We we got back, the cat was lying on the floor peacefully looking up at us, and had given birth to kittens.

Zagadka

Co mogą robić dwie dorosłe osoby płci przeciwnej, znające się już dłuższą chwilę, w letnią niedzielę wieczorem, w mieszkaniu jednej z nich, po ciemku na kanapie? Tak, brawo: oczywiście rozmawiać i grać w domino. Czy jeszcze kogoś poza mną takie rzeczy spotykają? Czy jest jakaś szansa na to, że ten facet nie jest impotentem lub gejem (lub obydwa naraz, hehe)?

Dla równowagi mój eks na hasło „nie mam co czytać” pożyczył mi książki z biblioteki, pożyczył dokładnie te, które z olbrzymią chęcią przeczytam (w końcu się znamy te parę lat), i wysłał smsa z pytaniem, czy dotarłam bezpiecznie do domu. Mojego eks nie mogę znieść w swym pobliżu dłużej niż 5 minut raz na dwa tygodnie, potem przeraźliwie działa mi na nerwy, nawet jak nic nie mówi.

Czasem podejrzewam, że ja już jestem w piekle i płacę za grzechy popełnione w jakimś innym prawdziwym życiu, którego wcale nie pamiętam. Halo, jest tam kto na górze? Czy ja się mogłabym chociaż dowiedzieć… nie? Tak myślałam.