Kupiłam kozę

Dałam się wrobić w organizowanie takiej jednej imprezy (trochę większej niż urodziny dla 30 znajomych, tak gdzieś z 10 razy większej). Od czasu do czasu w przebłysku zdrowego rozsądku zastanawiam się nad sobą, bo mam: pracę na etat (i nie należy wyciągać pochopnych wniosków z tego, że pisuję w tej pracy bloga), pracę zleconą dość regularnie, pracę społeczną, która też pochłania mi parę godzin w tygodniu, poza tym parę innych rzeczy do zrobienia; nie mówiąc o takich drobiazgach jak aerobiki, czytanie książek, chodzenie do kina i życie towarzyskie. Jako urodzona optymistka mówię sobie, że „kup kozę” jest całkiem niegłupią radą. Bohater szmoncesu przetrwał, ja też zamierzam. A na razie w ramach organizowania spotykamy się na przykład na grillu, miło jest.

Zabiorą mi dziś koty. Zamierzam mieć doła i przepłakać pół nocy.

1 thought on “Kupiłam kozę

  1. Nie płacz gupia 😉
    Jak już wrócisz z urlopu, to pojedziemy po małeśliczne kotki, które będą demolować Ci dom 🙂
    Daję słowo – że będę się nimi zajmować jak będziesz gdzieś wyjeżdżała – teraz masz to „na piśmie” :-)))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s