A w Czechach nadal tani alkolhol

Jeden z tych weekendów, kiedy dwie godziny snu wydają się nieosiągalnym luksusem, oderwanie od codzienności jest tak całkowite, jakby wyemigrowało się na Wenus, alkohol leje się wodospadami, a w bełkotliwych pijackich rozmowach (próbował już ktoś połączyć leibnizowskie monady z solipsyzmem, i wsadzić do tego boga antropomorficznego, którego obwinia się o bycie złym? Bez absyntu nie próbujcie) pojawiają się genialne przebłyski zrozumienia życia i wszechświata, których jednak nikt potem nie pamięta. Do tego śnieg padał nam na głowy, pod koniec maja, nie mam słów. Grad też. To chyba usprawiedliwia ilość wlanego w siebie alkoholu. A tak naprawdę to dawno już tak się nie śmiałam. Bardzo dawno.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s