Zimno

W dniu dzisiejszym podoba mi się najbardziej to, że przestaną mi już machać przed nosem Dniem Matki. Radość płynąca z tego faktu rekompensuje mi nawet temperaturę w domu, która dziś rano wynosiła 18,5º. Najgorsze, że przywykłam, spodobał mi się zimny chów, i zupełnie nie wiem, jak zniosę upały, które nieuchronnie nadejdą.

Zupełnie nieśmieszne

Kumpel, oddawszy w mojej łazience sporą ilość nieprzyswojonego alkoholu, wychodzi następnie z niej krokiem chwiejnym, trzymając w dłoni peeling do twarzy z mikrogranulkami, i niepewnym głosem pyta
– Szłuchaj, ale to nie jeszt paszta do żębów, co?

A w Czechach nadal tani alkolhol

Jeden z tych weekendów, kiedy dwie godziny snu wydają się nieosiągalnym luksusem, oderwanie od codzienności jest tak całkowite, jakby wyemigrowało się na Wenus, alkohol leje się wodospadami, a w bełkotliwych pijackich rozmowach (próbował już ktoś połączyć leibnizowskie monady z solipsyzmem, i wsadzić do tego boga antropomorficznego, którego obwinia się o bycie złym? Bez absyntu nie próbujcie) pojawiają się genialne przebłyski zrozumienia życia i wszechświata, których jednak nikt potem nie pamięta. Do tego śnieg padał nam na głowy, pod koniec maja, nie mam słów. Grad też. To chyba usprawiedliwia ilość wlanego w siebie alkoholu. A tak naprawdę to dawno już tak się nie śmiałam. Bardzo dawno.

Z rhf

Śliczne 😉
An honest man is being tailgated by a stressed-out woman on a busy boulevard. Suddenly, the light turns yellow, just in front of him. He does the honest thing, and stops at the crosswalk, even though he could have beaten the red light by accelerating through the intersection.
The tailgating woman hits the roof, and the horn, screaming in frustration as she misses her chance to get through the intersection with him.
As she is still in mid-rant, she hears a tap on her window and looks up into the face of a very serious police officer. The officer orders her to exit her car with her hands up. He takes her to the police station whereshe is searched, fingerprinted, photographed, and placed in a cell.
After a couple of hours, a policeman approaches the cell and opens the door. She is escorted back to the booking desk where the arresting officer is waiting with her personal effects. He says, „I’m very sorry for this mistake. You see, I pulled up behind your car while you were blowing your horn, flipping the guy off in front of you, and cussing a blue streak at him. I noticed the ‚Choose Life’ license plate holder, the ‚What Would Jesus Do’ bumper sticker, the ‚Follow Me to Sunday School’ bumper sticker, and the chrome plated Christian fish emblem on the trunk. Naturally, I assumed you had stolen the car.”

Nowa jednostka chorobowa

Czy współczesna medycyna zna chorobę pod nazwą zespół kompulsywnego kupowania skarpetek? A jeśli nie zna, to czy mogłaby się szybko zająć poszukiwaniem na nią lekarstwa? Porządki w mojej szufladzie skarpetkowej ujawniły, że posiadam czterdzieści par cienkich podkolanówek, z czego jedenaście w ogóle nierozpakowanych. Podkreślam, że do spódnic nie noszę podkolanówek, spódnice noszę częściej niż spodnie, w lecie zaś zazwyczaj noszę sandały na gołe stopy. Ale to nie koniec. Posiadam oddzielne zasoby skarpetkowe na każdą okazję. Na przykład dziesięć par skarpetek do chodzenia po górach (zaznaczam, że w górach nie mieszkam, jeżdżę tam mniej więcej na tydzień raz w roku). W dodatku odkryłam w swej szufladzie zupełnie nową parę skarpetek do chodzenia po górach, jeszcze z ceną. 49 zł. Czy ja naprawdę kupiłam sobie dziesiątą parę skarpetek do chodzenia po górach za pięćdziesiąt złotych?? Mam oczywiście również zupełnie osobny zestaw skarpetek do jeżdżenia na nartach. Posiadam nastepnie sześć par skarpetek do aerobiku, i nie dalej jak w niedzielę nabyłam sobie dwie nowe pary skarpetek do aerobiku, ponieważ były mięciutkie, beżowe z białym paseczkiem, i wołały do mnie kup nas, kup nas! Czy ja mogę już nie wspominać o zupełnie osobnej kategorii, mianowicie skarpetki rowerowe w dużym wyborze? Oraz jeszcze innej, skarpetki frotowe białe? To nie jest śmieszne. Jeśli napotkacie mnie przy stoisku ze skarpetkami, możecie uderzyć mnie w głowę czymś ciężkim, a następnie odciągnąć na bezpieczny dystans.

Co tam pani w polityce

Polityka informuje, że kobiety mają większą objętość płatów czołowych kory mózgowej, tych odpowiedzialnych za myślenie i pamięć, natomiast mężczyźni pierwotnych struktur mózgu, czyli ciała migdałowatego i podwzgórza. Phi, jakby mnie o to zapytali, to ja bym im to powiedziała od razu i niepotrzebne by były kosztowne badania. Poza tym „najzdolniejsze są na ogół osoby androgyniczne, które łączą w sobie żeńskie i męskie cechy psychiczne”. No i fajnie, szkoda że nie napisali jak żyć, jak się jest kimś takim. Dowiedziałam się również, że według najnowszego podziału polskiego społeczeństwa na klasy zaliczam się do klasy średniej właściwej, chociaż samochodem jeżdżę chyba gorszym niż powinnam, za to jem ryby i sushi, co już jest typowe dla klasy średniej wyższej. Kpię sobie, ale to byłby ciekawy socjologicznie artykuł, gdyby pan Markiewicz nie skupił się tak bardzo na opisywaniu tego, co klasa najwyższa posiada i ile za to dała. Podział na biednych, średniaków i bogatych jakoś mało odkrywczy jest. A na to zmarła moja Mama, i znów tam piszą, że wyleczalność jest 90%, jeśli tylko się odpowiednio wcześnie wykryje i zacznie leczyć. Jestem podłym stworzeniem, ale ta świadomość mnie nie powstrzyma przed wyrażeniem jednego życzenia. Żeby tej lekarce, która twierdziła, że to taka uroda węzłów chłonnych, ktoś bliski przedwcześnie zmarł. No dobrze, już więcej nie będę. Ale pamiętajcie, drodzy czytelnicy, nie dajcie się nigdy spławić lekarzowi stwierdzeniem, że to widocznie tak ma być.