To ja wróciłam

Ślub udany, siostra była najpiękniejszą panną młodą, jaką w życiu zdarzyło mi się widzieć. I to nie tylko moje zdanie. Mojej (nie)poczytalności przed złożeniem podpisu nie sprawdzali, mam nadzieję, że wagi wydarzenia to nie umniejsza. Ona wyluzowana w końcu totalnie, szwagier zaś tak zdenerwowany, jakim go jeszcze nie widziałam. I słusznie, tak być powinno. Maleńka obrączka na malutkim paluszku mojej małej siostrzyczki (bo ona ma naprawdę małe paluszki) wzruszyła mnie niepomiernie, ale się nie popłakałam. Kwiatów było mnóstwo, ludzi jeszcze więcej, trochę starych znajomych, którzy twierdzili, że mnie nie poznali (w związku z czym zadręczałam młodą mężatkę pytaniami, czy ja mam aż takie zmarszczki i czy aż tak się postarzałam ostatnio). Obiad rodzinny udany, złośliwości ze strony teściów w normie, a nawet poniżej, zważywszy ogólne napięcie. Wesele bardziej niż udane, chociaż naharowaliśmy się nieźle przygotowując wszystko. A teraz są już małżeństwem od prawie dwóch tygodni i podobno zupełnie nieźle im się wiedzie. Oby tak dalej.

Ja zaś pognałam w Tatry, i wróciłam zakochana jeszcze bardziej niż zwykle, zauroczona, zdruzgotana, oczarowana. Nie chciałam wracać. Bardzo nie chciałam wracać. Nadal stoję na przełęczy między Kopami i patrzę na Gąsienicową, bez końca; obojętni turyści mijają mnie z pustką w oczach, a ja mówię sobie, że nie ma takiej siły, która mogłaby mnie zmusić do powrotu. A jeśli to Wasze uwodzenie, to jestem uwiedziona na zawsze i bez wybaczenia.

Tymbark trzymany w lodówce na powrót powiedział do mnie „nie ma jak w domu”. Believe it or not. A może ja jednak śnię? Obudzę się i nadal będę w Tatrach…?

3 thoughts on “To ja wróciłam

  1. Strasznie Ci zazdroszczę, bo na świeżo tęsknisz. A ja w Tatrach to nie byłam latem już kilka lat i bardzo mi z tym źle. Wszystkim w koło zaś wtłaczam do pamięci, że jakby mi się zdarzło kiedyś zejść z tego świata to ja życzę sobie być rozsypana tam. Nad konkretnym miejscem jeszcze się zastanowię.

  2. Matyldo, mogę Cię rozsypać gdzie tylko będziesz sobie życzyła, ale może jeszcze przed rozsypaniem tam pojedź na własnych nogach 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s