Prorokiem dla własnej ludzkości nie będę

Kiedy mi pokazali trailery przed „Ja, robot”, już wiedziałam, że nie jest dobrze. Ale załamałam się dopiero kiedy przeczytałam listę premier planowaną na październik, zamieszczoną w „Nowej Fantastyce”. W jednym tylko miesiącu możemy otóż wybrać się do kina na „Wysyp żywych trupów”, „Teksańską masakrę piłą mechaniczną” (remake, a jakże), „Anakondy” oraz na deser „Obcy kontra Predator”. Nie będę wieszczyć zbliżającego się nieuchronnie upadku ludzkości. On już się stał.

O (nie)wybaczaniu

Jakby kto był ciekaw, to niezmącone szczeście małżeńskie mojej siostry potrwało równo trzy miesiące (aż trzy miesiące, nieprawdaż). W ubiegłym tygodniu małżonek był łaskaw do jakichś znajomych mimochodem wyartykułować pogląd następujący:
– Bo ja to zarabiam, a moja żona pracuje.

Oczywiście fajniej byłoby usłyszeć zamiast tego „kochanie, czy chciałabyś diamentowy pierścionek, czy może wolisz Toyotę Corollę?”, nie zamierzam się sprzeczać. Tym niemniej pogląd jest zgodny z prawdą i nie przypisywałabym mu nadmiernych negatywnych emocji. Wyjaśniłam mojej siostrze potrzebę dowartościowania się jej małżonka, oraz konieczność wybaczania od czasu do czasu, ponieważ każdemu zdarza się coś głupiego powiedzieć, i tak dalej. Wyprodukowałam kilkanaście maili po kilkadziesiąt kilobajtów, by się dowiedzieć na koniec, że moja siostra nie wybaczy, bo już tak ma. I koniec. Właśnie w tej chwili mnie informuje, że „on jest atrakcyjniejszy z naszego duetu, bo jest optymistyczny i gadatliwy i jest duszą towarzystwa i zarabia dużo kasy i ma samochód i wszyscy go lubią”, a to w ramach wyjaśniania mi, że z pewnością chciałabym przyjechać zobaczyć jego, a nie ją.

Są takie chwile w życiu, że mam ochotę położyć się na wznak i już nie wstać. To właśnie jest jedna z nich.

Podświadomie marząc o cieple

Uparłam się jak oślica, że przed październikiem nie włączę ogrzewania, w związku z czym mam w domu 18 stopni. Po początkowym szoku termicznym przywykłam i wstaję rano goła z łóżka bez problemu. Twierdzę też, że zimny chów i hartowanie organizmu to jest to, a nawet ideały spartańskie przywołuję w chwilach zwątpienia. Podświadomie jednak najwyraźniej potrzebuję ciepła, ponieważ dziś rano ze zgrozą odkryłam, że jedno pole w mojej kuchence było przez noc włączone. To znaczy wyłączając nie ustawiłam dokładnie na 0, tylko na milimetr dalej, co wystarczyło, aby całą noc promieniowało konkretnym ciepłem. Dobrze, że nie mam gazu.

Dowody na posiadanie miękkiego serca

Można wziąć coś ciężkiego i uderzyć mnie w głowę. Właśnie pożyczyłam przyjaciołom 1000 zł. Można ewentualnie obstawiać zakłady, jak długo będę jeszcze miała przyjaciół.

(A tak poważnie, jeśli im nie mogę zaufać, to nikomu nie mogę zaufać, łącznie ze sobą.)

Za oknem łomot

że własnych myśli nie słyszę, o stuku klawiszy nie mówiąc. Rozkoszne warunki do pracy, bez dwóch zdań. Chyba pod wpływem ogłupienia wywołanego tym uporczywym hałasem zgodziłam się przed chwilą wydrukować 130 stron koleżance, która nie ma drukarki, a na płacenie za wydruk podobno nie ma kasy. Kto mi zabrał asertywność?

Poniedziałkowego tbc nie prowadzi na szczęście ciasteczko męskie, tylko urocza blondynka, ale i tak boli mnie wszystko między kolanami a szyją. Podniesienie nogi dziś o poranku, by umieścić ją w wannie, okazało się niemal niemożliwe. Człowiek ma jednak za dużo mięśni, nie sądzicie?

Moje oświadczyny zostały odrzucone

Właśnie upiłam się Carolansem (już nie wchodzi, przerzucę się na coś innego, tylko nie wiem na co. Jakieś sugestie?) i oświadczyłam Misicy, ale bez wahania odrzuciła moje oświadczyny nie dając mi nawet cienia nadziei. Ale pozwoliła się chociaż kochać nieszczęśliwie z oddali, będzie mi to musiało wystarczyć.