Obserwacje zimowe

Niesłychaną chytrością wykazała się firma Avocado, handlująca bielizną damską, przysyłając mi najnowszy katalog pod koniec listopada, gdy właśnie wydałam 415 zł w Merlinie z przeznaczeniem na prezenty gwiazdkowe. Zgadnijcie, ile czasu zajęło mi dojście do jedynie słusznego wniosku, że wszyscy moi bliscy dostaną takie fajne prezenty, a ja żadnego, że zasłużyłam w takim razie na prezent, i że właściwie to potrzebuję nowego stanika, a nawet dwóch nowych staników. Podpowiem, że światłu więcej czasu zajmuje dotarcie od Słońca do Ziemi.

A dziś rano jadąc do pracy zatrzymałam się na świetle zielonym, gdyż blokował je pan wysiadający na tymże zielonym świetle z własnego pojazdu. Zanim zdążyłam coś zrozumieć z oglądanej sytuacji, samochód będący za nim, a przede mną wykonał bardzo ryzykowny manewr wymijania i śmignął, blokujący też wsiadł i pojechał, światło w tym czasie zmieniło się na czerwone, ja podjechałam pod sygnalizator dziwiąc się, co też przed chwilą oglądałam, podniosłam oczy na światło… i wszystko stało się jasne. Oślepiające nawet. Słońce świeciło prosto w oczy, całkowicie uniemożliwiając zobaczenie sygnalizacji (a to jest dość skomplikowane i relatywnie ruchliwe skrzyżowanie, którego wolałabym nie przejeżdżać na czerwonym świetle). Zrozumiałam, że osobnik przede mną w desperacji wysiadał, żeby sprawdzić kolor i zastanowiłam się, czy uczynić to samo. Wybrałam jednak metodę na leniwca, to znaczy poczekałam, aż ci za mną zaczęli trąbić. Metoda okazała się skuteczna.

Wczoraj na basenie byłam świadkiem podrywu stulecia. Na moim torze stał osobnik rekompensujący sobie całkowity brak włosów tatuażem pokrywającym większą część ramienia, które w obwodzie miało mniej więcej tyle, ile moje nieco szczuplejsze koleżanki mają w pasie. Na torze sąsiednim stała panienka wyraźnie spędzająca na solarium co najmniej tyle czasu, co dany mężczyzna na siłowni. Przepłynęli oni jedną długość basenu (to znaczy od wejścia do przeciwnego brzegu) i resztę czasu poświęcili na – zapewne pasjonującą – konwersację, stojąc przy brzegu. Usiłowałam podsłuchać, co mówią, ale woda w uszach nie pozwoliła mi na tę niedyskrecję, zaś bałam się zatrzymywać obok na dłużej.

6 thoughts on “Obserwacje zimowe

  1. ds, a gdybys sie tak przy ktoryms z brzegow troche zasapala? 😉
    przypomnialo mi sie, ze jest taki wredny sposob na cffaniakow, ktorzy wjechali za sygnalizator, nie wiedza kiedy ruszyc i obserwuja tych, stojacych za soba (najczesciej jeszcze przed przejsciem dla pieszych). trzeba delikatnie ruszyc do przodu… raczej nie polecam

  2. ale ja się BAŁAM zasapywać. ten osobnik wyglądał na takiego, co najpierw podtapia, a potem się zastanawia…

  3. wlasnie, tak jak napisal pp, dla _takich_ informacji moglas wypic troche ‚zaburtowej’ ;))

  4. mogłabym już nie być w stanie się nimi podzielić. w ogóle się o mnie nie troszczycie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s