Popatrzyłam na nią

Odbyłam wczoraj niewielką podróż w przeszłość, a to za sprawą udania się do kina, które nie jest multipleksem. W Warszawie pewnie już takich przybytków się nie uświadczy, ale u nas jeszcze są, choć z początku nie było to dla mnie oczywiste, gdy bowiem przejechałam pierwszy raz, wiedząc, że powinnam mieć kino po lewej stronie, nie było go tam. Zawróciłam i jechałam bardzo powoli wypatrując kina dla odmiany po prawej stronie, i tym razem się ukazało – niepozorne wejście oświetlone jedną nędzną świetlówką. Gdybym nie wiedziała, że to kino powinno być w tym miejscu, z pewnością bym je przeoczyła. Weszłam i nieśmiało zbliżyłam się do kasy, gdzie zaraz nadbiegła pani informując mnie, że jestem pierwsza, i wtedy przyszło mi do głowy, że seans może się nie odbyć. Zainkasowała jednak ode mnie zdumiewająco dużą kwotę (gdybym dołożyła niewiele ponad cenę gazety codziennej, miałabym bilet do kina, które jest multipleksem; aczkolwiek pożytek z tego byłby niewielki, skoro w takim kinie nie grali interesującego mnie dzieła), a wkrótce nadeszło jeszcze paru widzów in spe, i po schodach przykrytych czymś, co wiele lat temu zapewne było chodnikiem, udaliśmy się na piętro, gdzie moim oczom objawiła się zaskakująco duża sala z równie zaskakująco małym ekranem, umieszczonym dziwacznie wysoko. Sala robiła wrażenie wyszarzałej i opustoszałej, było nas bowiem w sumie z dziesięć osób, i było tam straszliwie zimno. Sądziłam, że przynajmniej nie zaserwują mi porcji reklam, kapitalizm jednak dotarł i tam – musieliśmy przyswoić swoją dawkę, miłosiernie jednak wyświetloną w pomniejszeniu.
Film znakomity, jeśli ktoś lubi filmy o życiu codziennym, współczesnym, o tu i teraz, relacjach międzyludzkich, gdzie pozornie nic się nie dzieje i w dodatku gadają po francusku. Po „Gustach i guścikach” wiedziałam, że na Agnès Jaoui pójdę w ciemno, nawet gdyby mi nie pokazali przy jakiejś okazji trailera „Popatrz na mnie”, ale skoro pokazali, wybranie się do niemultipleksu stało się imperatywem kategorycznym. Bohaterka jest tłustą dwudziestolatką, obdarzoną pięknym głosem i ojcem pisarzem, ucieleśnieniem egocentryzmu. Być może Jaoui w niektórych momentach za bardzo przesadziła w podkreślaniu niesympatycznych stron charakteru ojca. Być może niekiedy zbyt usilnie kokietuje widza, przerysowując niektóre zachowania. Ale udało jej się pokazać sytuacje codzienne i relacje międzyludzkie jednocześnie z kilku punktów widzenia, co jest rzadkością. Widzimy Lolitę i wiemy co czuje, ale nie mamy też wątpliwości, jak postrzegają ją inni. Prawda jest pośrodku, przy czym Jaoui wcale nie narzuca swojej prawdy, ona tylko pokazuje kawałek życia. Tylko. Rewelacyjnie zagrane, a przy okazji zabawne, w specyficzny sposób.

5 thoughts on “Popatrzyłam na nią

  1. do filmow typu ‚europejskiego’ mnie specjalnie nie trzeba zachecac 🙂 fajnie, ze nadal jest gdzie je ogladac. przy okazji zachecam Cie do zapoznania sie z lista kin studyjnych http://kinastudyjne.pl/ Moze Ci sie to kiedys przyda 🙂 jak powiedzial mi jeden z serwisow 3W typu ‚mydlo-i-powidlo’ poza plexami mozesz jeszcze wybrac sie wlasnie do ‚lalki’ oraz atomu lwowa i warszawy. :))

  2. We „Lwowie” właśnie była, co odgadłam bezbłędnie, po stwierdzeniu, ze było przeraźliwie zimno 🙂

    W tym kinie OD ZAWSZE jest zimno.

  3. a jak gdzieś jeszcze znajdzdiesz, to idź koniecznie na „pana od muzyki”, czyli „choristes” po prostu. we wszawie zdjęli z ekranu po dwóch tygodniach, badziewiaki, a film rozwalający.

  4. polecam Helikon, gdyby przywiało Cię do Trójmiasta. Ciepłe i siedzi się fotelikach lub fotelach kanapowych;-)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s