Wieczór jak każdy inny

Wracam z kina do domu i siadam do kompa. W sobotę impreza przyjaciółki, pomagam jej w organizacji. Robię zrzutkę na prezenty, gadam z siedmioma osobami naraz, wszyscy zadają setki pytań, nikt się nie deklaruje czy się zrzuci, a ja w trakcie wykonuję dwie prace i usiłuję dowiedzieć się o ceny planowanych prezentów. Duenia w mojej głowie w kółko pyta dlaczego ty akurat masz to robić?, ja w kółko odpowiadam bo ktoś musi, a ja mogę. Poczta na osiedlowym serwerze oczywiście znowu nie działa. W trakcie pocieszam przyjaciółkę umierającą ze zdenerwowania przed planowanym przyjazdem ukochanego, i zrozum tu kobietę. Nie pocieszam właściwie, bo to przecież niewykonalne, wyłącznie rozśmieszam. O 23:15 dzwoni stacjonarny, bo komórka wyłączona, lezę odebrać klnąc pod nosem kto u licha przestawił mi ustawienia telefonu, o tej porze przecież nie powinien już dzwonić! Oczywiście zleceniodawca, słodko pytający „nie obudziłem?” i jednym tchem ciągnący „trzeba zrobić to, to, to, owamto i siamto”. Przed pierwszą nie pójdę spać, a zaczynam mieć już dreszcze ze zmęczenia.

1 thought on “Wieczór jak każdy inny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s