Logoreja pospolita, czyli siedzę i piszę

Rano się dowiedziałam, że właściwie cała moja (i nie tylko moja) robota ostatnich dni jest do wyrzucenia, ponieważ paru osobom parę tysięcy kilometrów stąd coś się odwidziało. Nie przywidziało im się za to nic nowego, więc na razie siedzę. Tak se siedzę, o. Skończyły mi się lepsze zajęcia, więc teraz będę tu pisać, za co z góry przepraszam. Śniło mi się, że miałam różne moce nadludzkie, wszystkie naraz, mogłam na przykład latać, i poleciałam sobie na Kasprowy na narty (i nie pytajcie mnie, co jest fajnego w jeździe na nartach, skoro się już umie latać). Mogłam też teleportować, ale tylko niewielkie przedmioty, siebie nie. Teleportowanie było fajne, trzeba było wymacać umysłem na odległość dany przemiot, po czym zrobić takie klik w swoim umyśle i już. Mogłam telepatycznie czytać ludzkie umysły, ale ludzie to bardzo źle znosili, bo to im moc z organizmu wysysało i zaraz mdleli. Latanie było najlepsze z tego wszystkiego, zwłaszcza nad Kasprowym. Jak się obudziłam, to od razu chciałam sobie przeteleportować śniadanie z kuchni do łóżka, ale coś mi nie wyszło.
Poczytałam w święta znalezioną u siostry „Gdyby zamilkły kobiety” Krystyny Kofty, której jakoś nigdy nie lubiłam w czasach, gdy jeszcze czytywałam stylowe magazyny kobiece, więc po książkę też nie zamierzałam sięgać, ale skoro już była u siostry, to sięgnęłam. I zdziwiłam się bardzo. Jest doskonała! Bardzo ostra (celowo przerysowana) i bardzo gorzka, ale niesłychanie prawdziwa. Nie będę nic streszczać, proszę sobie przeczytać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s