The Pompka Story

Zbieram punkty jak dają, ale te programy lojalnościowe na mnie średnio działają, bo za mało tych punktów, żebym się zmuszała do tankowania na jednej stacji, poza tym katalogów jakoś nie przeglądam z błyskiem w oku. Ale jak już dają, to z ciekawości kiedyś sprawdziłam, co za te punkty mogę mieć, i wynalazłam jedną (słownie jedną) przydatną rzecz, mianowicie pompkę nożną do pompowania różnych rzeczy (własnego ego oraz opon rowerowych na przykład).

Jakieś trzy miesiące temu zażądałam na stacji pompki i dowiedziałam się, że nie ma. A czy będzie, nie wiadomo. W ramach nowego hobby pytałam od czasu do czasu na różnych stacjach, ale pompek nigdzie nie było. W końcu się zirytowałam, bo co to jest – ja punkty zbieram pilnie, a oni mi pompki nie chcą dać? A jakbym tak na przykład marzyła gorąco o tej pompce od trzech lat i spać nie mogła? Tydzień temu wystosowałam maila (niech żyje Internet) do BOKu z pytaniem, czy jest jakaś szansa, że dostanę moją wymarzoną pompkę, zupełnie nie licząc na odpowiedź i zapominając o sprawie pięć minut o wysłaniu maila. A tu niespodzianka. Niedługo przyszła odpowiedź „Czy chciałaby Pani odebrać pompkę na stacji…” i tu wymieniona stacja, przez którą przejeżdżam w drodze do pracy. „Permanentna inwigilacja” sarknęłam sobie i odpisałam, że łaskawie się zgadzam. Pani BOK obiecała, że pompkę mi wyśle i punkty pobierze. Wstąpiłam na stację dwa dni później i przeprowadziłam dialog następujący:
– Czy jest dla mnie pompka?
– Jaka pompka?
– Za punkty, mieli wysłać z Warszawy.
– Ale pompki są do odbioru na stacji, nie do zamawiania!
– A macie państwo takową na stanie?
– …
– A mieliście przez ostatnie pół roku?
-…
– No właśnie – zakończyłam rozmowę i sobie poszłam, żeby wrócić wczoraj.
– Dzień dobry, czy jest dla mnie pompka? – jak w tym dowcipie o zajączku i marchewce.
– Jaka pompka?
– Za punkty – i tak dalej, wyjaśniłam sprawę jeszcze raz od nowa.
– A nazwisko?
Podałam nazwisko (podkreślam, trudne nie jest, a ja nie bełkoczę).
– Jak?
Podałam nazwisko dzieląc na sylaby.
– JAAAAK?
Wzięłam głęboki oddech i podałam nazwisko trzeci raz dzieląc na sylaby i robiąc przerwy między tymi sylabami. Panienka nadal patrzyła na mnie z całkowitym brakiem zrozumienia, ale schyliła się, pogrzebała gdzieś pod ladą, wyciągnęła pakunek, rzekła
– No tak, coś tu jest – i wręczyła mi pompkę, do której była przyklejona kartka od pani BOK informująca wyraźnie (aczkolwiek ODRĘCZNIE – czy oni w BOKu nie mają drukarek?), że wysyła pompkę dla pani ds, punkty z karty już pobrała i w ogóle dziękuje.

Pompka działa.

7 thoughts on “The Pompka Story

  1. ja osobiści jestem fanką różnych programów lojalnościowych 🙂 ale jeszcze nie mam ani jednego prezentu odebranego 🙂

  2. Największym znanym mi fanem programów lojalnościowych jest IM – z tego tytułu posiada już na stanie – discmana, śpiwór, golarkę Philips, bluetootha, wkrętak elektryczny, podręczny zestaw majsterkowicza, odrębne pudełko na narzędzia…. sporo
    Ja natomiast w zeszłym tygodniu otrzymałam ślicznościowy czajnik Tefala. Najpierw co prawda przyjechał do mnie z lekka zmiażdżony, za to, co ciekawe, w nienagannym i nienaruszonym opakowaniu, ale go odebrali i wymienili, tym samym się rehabilitując.

  3. to jakiś dobry program lojalnościowy. u mnie nie ma takich wypasów. a w plusie punkty zamieniam na minuty i smsy, co też miłe jest.

  4. a ja w 5 Plus to wymieniłam juz punkty na roczną prenumeratę Voyage i na przewodniki turyst:))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s