Broken flowers

Spędziłam uroczy niedzielny poranek w kuchni, produkując leczo, ale nie do jedzenia, tylko do słoików (znaczy po przechowaniu w słoikach będzie kiedyś też – mam nadzieję – do jedzenia), ponieważ jakieś dwa tygodnie temu odkryłam na szafkach mnóstwo dużych słoików, które stały markotnie puste. Kupiłam po półtora kilo cukinii, papryki i pomidorów oraz jakieś 80 dkg cebuli. Wszystko to razem po obraniu, pokrojeniu i ugotowaniu wypełniło tylko 4 duże słoiki. Wprawdzie posiadanie czterech słojów z leczem napawa mnie niekłamanym optymizmem, ale mam w ten sposób jeszcze trochę dramatycznie pustych słoików i zastanawiam się, co by tu do nich włożyć. Może sos pomidorowy zrobię?

Widziałam „Broken flowers” i jeśli nastawiać się, że to nowy Jarmusch, to można się bardzo rozczarować, bo to w ogóle nie wygląda jak Jarmusch. Abstrahując od tego swoistego rozczarowania, bardzo dobry film, który byłby jeszcze lepszy, gdybym nie widziała „Sideways”, który wprawdzie jest o czym innym, ale w nastroju podobny. Prorokuję, że jeśli Murray zagra jeszcze w jednym filmie (poprzednim było „Między słowami”) twardziela bez mimiki, to mu mięśnie twarzy całkiem zanikną. Dobra, żeby się tylko nie wyzłośliwiać bezproduktywnie: podobało mi się, że reżyser nie serwuje żadnych łatwych wyjaśnień, podobał mi się główny pomysł na fabułę (który można streścić słowami „kto jest matką?”). Realizacja też mi się podobała, zwłaszcza te wszystkie drogi, którymi Murray jeździ, dbałość o detale – film robi wrażenie dopracowanego w najdrobniejszym szczególe, chociaż symboliki nie należy się tam doszukiwać. Bywa zabawny w nienachalny sposób. Aha, z napisów końcowych wyczytałam, stojąc na kinowym schodku na jednej nodze, że chłopakiem w samochodzie w końcowej scenie filmu jest syn Murraya, co też jest dość zabawne.

4 thoughts on “Broken flowers

  1. Zrób ogórki w zalewie „musztardowej”. Są genialne. Robiłam w zeszłym roku, dużo słoików, rodzina zjadła „na pniu”.

    Ogórki w zalewie musztardowej

    1 i 1/2 szklanki cukru
    1 litr wody
    1 szklanka octu
    5 łyżek (płaskich) soli
    5 łyżek musztardy stołowej ( może być też inna)
    10 ziarenek ziela angielskiego
    kilka listków laurowych

    To waszystko zagotować.
    Ogórków ok 3 kg. Nigdy nie ważyłam
    Ogórki wielkości 8–10 cm obrać , przekroić wzdłuż na 4 części ,
    ułożyć
    pionowo w słoikach takich od dżemu, albo trochę większych , zalać
    lekko
    ciepłą zalewą i zakręcić .
    Zawekować słoiczki gotując 5 minut.
    Najlepsze są ogórki typowo gruntowe to tak gdzieś około 2-giej połowy
    czerwca.
    Do spożycia dobre po 4 – 5 dniach
    Bożenko wrzuć na grupę może ktoś skrzysta z przepisu.
    Pozdrawiam Władysława- Kwidzyn”

  2. OOO!! Fajowo, że ten przepis widze- na pewno też zrobię:) Jadłam kiedys u koleżanki, ale przepisu nie miałąm. Są wspaniałe te ogóreczki:)
    A odnosnie filmu- też chciałabym obejrzeć, nawet jeśli ten film to coś „innego”..

  3. misica, nie mam przekonania, bo ja jakoś nie lubię ogórków konserwowych 😦

    thernity, nie wiem czy tak bardzo „innego” – to zupełnie normalny film z akcją, chociaż happy endu nie należy się spodziewać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s