Poranek w przychodni

Tak miło jest o poranku dać sobie brzuch wysmarować tym żelem od USG i pokonwersować uprzejmie z lekarką wykonującą badanie. Bardzo się starała coś znaleźć, ale niestety nie udało się jej. Siadłam potem w poczekalni, poczytałam peany na temat moich narządów brzusznych, poszłam do lekarza, który też poczytał te peany, i rozłożył bezradnie ręce. Zalecił dietę, udał głuchego, kiedy powiedziałam
– Panie doktorze, ale ja całe życie nie jem smażonego, tłustego, czerwonego mięsa, i nie piję napojów gazowanych. Czy ja w takim razie powinnam zacząć pić i palić, żeby mi przeszło? – chociaż kiedy już wychodziliśmy z gabinetu napomknął, że są pacjenci, którym kieliszeczek koniaku pomaga… On wprawdzie absolutnie tego nie zaleca, ale… Zamierzam sobie w takim razie kupić jakąś fajną butelkę z jeszcze fajniejszą zawartością i sprawdzić.

Okazało się też, że mam kliniczną nadczynność tarczycy. Jestem prawdopodobnie jedyną grubą babą na świecie, która ma nadczynność tarczycy (od tego teoretycznie się chudnie). Niedługo będą mnie w cyrkach pokazywać. Na razie dostałam skierowanie do USG i endokrynologa, ale to bardziej dla spokoju sumienia, bo nadczynność jest bardzo niewielka i bezobjawowa.

8 thoughts on “Poranek w przychodni

  1. ostatnio pisałaś o twardych pośladkach, więc w żadne grube baby nie wierzę…

    a dodam od siebie z doświadczenia, że kiedy już zrobiłam wszystkie możliwe badania i przeleżałam w szpitalu i w ogóle, i nic a nic nie wyszło, to w końcu pan lekarz powiedział – że już tylko psycholog lub psychiatra został.
    I wiesz…. pomogło. Bo ja tyłam ze stresu, z kompulsywności, ze strachu i z niemiłości. A teraz nadal się stresuję, boję i zażywam niemiłości, ale mój organizm powoli zaczyna się dowiadywać, że nie musi z tego powodu blokować mi całą przmeianę materii…

    to tak tylko na marginesie, bo Ty gruba zapewne nie jesteś..

  2. jestem gruba i mam też mięśnie i jeszcze mam nadczynność tarczycy i w ogóle to jestem mutantem. myślę, że koniecznie muszę iść do psychologa i mu to powiedzieć 😉

  3. Idź koniecznie – psychologa na pewno ucieszy takie wyznanie. ;-/ Moja Matka ma wielu lat kłopoty z przewodem pokarmowym. Po wszystkich możliwych badaniach wymyślono jej coś takiego, jak zespół jelita wrażliwego, ale objawy nie do końca się zgadzają. A i leczyć tego właściwie nie można. Matka boi się jeść czegokolwiek i skutkiem tego z tyłu wygląda już jak przedszkolak, a z przodu jak stary kartofel. To tak a propos dziwnych chorób.

  4. Ja tez jestem gruba baba i mam nadczynnosc wiec w tych cyrkach to mozemy razem sie pokazywac 😉

  5. RZS ma mój dobry kolega, lat 25 🙂

    Nielot, zespół jelita wrażliwego to jest zdaje się takie coś, co lekarze wymyślają, jak już nie wiedzą co powiedzieć, i objawy mogą być dowolne. Mnie to też zaproponowali 😉 Ja bym chętnie przestała jeść nawet za cenę kartoflo-przedszkolaka, gdyby nie drobny fakt, że mnie na czczo TEŻ boli. Nawet jakby bardziej 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s