W stronę alkoholizmu

To był naprawdę ciężki piątek, zaś sobota od rana okazała się również bardzo męcząca, mimo bycia sobotą. Ostatecznie jednak z miasta rogali marcińskich dotarli moi goście, których natychmiast postanowiłam chytrze wykorzystać jako środek transportu. Właściwie nie ich samych, tylko ich samochód. W ten oto sposób po raz pierwszy, od kiedy się znamy, porzuciłam Józefinę na noc pod obcym domem, sama zaś oddałam się złudnej przyjemności resetowania organizmu przy pomocy nadmiernych ilości alkoholu. Pewnie już daleko zaszłam na pochyłej drodze wiodącej w stronę alkoholizmu, ale nic nie poradzę na to, że człowiek (ja) czasem musi nadużyć, ze wszystkimi tego konsekwencjami. Pierwszą było niestety niekontrolowane chichotanie, bardzo mi przykro, drugą natomiast niedzielny poranek. Gdybym z zimną krwią zamordowała sąsiadkę, która o godzinie 10 zaczęła przy moim uchu tłuc mięso na kotlety, to każdy sąd by mnie uniewinnił. Mord pozostał w sferze słodkich marzeń, bo nie mogłam podnieść głowy z poduszki. Nikt jeszcze w końcu nie widział mordercy pełzającego na czworakach. Ostatecznie jednak kac nie okazał się zabójczy, i przegoniłam jeszcze swoich gości po najpiękniejszym mieście Polski, wśród obrzydliwie padającego mokrego śniegu, który znakomicie leczy cierpienia poalkoholowe. Następnie zabrałam się za rozwiązywanie problemu logistycznego mojej przyjaciółki, która musiała się dostać z Wrocławia do Warszawy, a PKP radośnie oznajmiło, że nic z tego, nie ma już biletów, skrócili składy do stolicy i ograniczyli ich ilość, bo są przecież nierentowni. Dworzec wypełniony był niechcianymi pieniędzmi w kieszeniach tłumów biznesmenów rozpaczliwie pragnących dostać się do stolicy. Nie przytoczę tu żadnych epitetów padających pod adresem tej dalekiej od czcigodności instytucji, gdyż mogłyby wypalić dziury w monitorach.

4 thoughts on “W stronę alkoholizmu

  1. dobrze czytac, ze tak sprawnie uzupelnilas plyny ustrojowe i wrocilas do zywych 😉 dopisz jeszcze jak rozwiazalas wspomniany problem logistyczny

  2. szyper, ale co łał? łał że nadużyłam czy łał, że PKP jest podłe?

    dc, wsadziłam ją do samochodu wracającego do Poznania, ale i tak ostatecznie zarwała noc.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s