Przejrzałam ten listopadowy spisek

Zauważyli państwo, że listopad trwa pięć razy dłużej niż inne miesiące? Taki na przykład czerwiec: ledwie spojrzysz w słońce i mrugniesz okiem, a on już się skończył. A listopad – gdzie tam. Budzisz się co rano, przekonana, że to na pewno już grudzień, przecież śnieg leży na ulicach, samochody pokrywa szron, chodniki śliskie od lodu, temperatury ujemne panują, ale nic z tego, dalej jest listopad. Dzisiaj znowu się obudziłam i ciągle był listopad. Jest to jakaś tajemnicza i podstępna nieciągłość czasowa.
Czytam sobie „Ze złości” Irka Grina, który w ogóle ma 36 lat, ale jego bohater ma 80 i wspomina czasy, kiedy był dziecięciem, żydowskim zresztą, i bardzo pragnął zostać Polakiem. Zaskakująca rzecz: naprawdę świetnie napisana, roztropna, miejscami mocno cyniczna. Ale nic z tego; ja tak naprawdę nadal nie rozumiem całego tego zamieszania z byciem Żydem lub Polakiem. Pewnie to tak jak z tą słowiańską duszą, trzeba się z nią urodzić, żeby zrozumieć, a wyrzec się jej nie da. Mimo wszystko mam wrażenie, że to dążenie do polskości małego Maksa gdzieś we mnie zostanie. Czytam też guslarskie opowiadania Bułyczowa, bardzo specyficzne opowiadania niesamowite Bierce’a, „Szpital kosmiczny” White’a i jeszcze dziwniejszego Magnusa Millsa. To taki specjalny zestaw na listopad.

1 thought on “Przejrzałam ten listopadowy spisek

  1. a ja nie wyrabiam się – stos książek „do przeczytania” rośnie…

    może napisze do Mikołaja list z prośbą o prezent w postaci urlopu na czytanie?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s