A teraz o tym, jak się moczyłam

Przed mrożącą krew w żyłach przygodą z pilotem, a po śnieżnych szusowaniach, byliśmy jeszcze w Liptowskim Mikulaszu w aquaparku Tatralandia. Mają tam 6 basenów z gorącą wodą ze źródeł termalnych, częściowo na zewnątrz – muszę przyznać, że pływanie w cieplutkiej wodzie, podczas gdy temperatura powietrza wynosiła koło zera, było przeżyciem jedynym w swoim rodzaju. Polazłam też oczywiście do saun, z pewnym niepokojem myśląc o swoim sercu, bo dawno w takich przybytkach nie bywałam, a ono miewa ostatnio tendencje do wariowania. Obawy jednak były niepotrzebne, suchą saunę znosiłam świetnie (sercu się od razu poprawiło i od tego czasu jest niespotykanie grzeczne), a możliwość pobiegania boso po śniegu oraz zrobienia nim sobie pilingu jest bezcenna. Płaci się tam minimum za 3 godziny wstępu, co najpierw wydawało mi się grubą przesadą, a potem okazało się, że to prawie za mało. W ciągu tych 3 godzin ledwie można się wszystkim nacieszyć, zwłaszcza że mają tam też dwie naprawdę fajne zjeżdżalnie. Oraz tanie piwo w barze.

W ten sposób urlop mamy omówiony; wprawdzie Chopok to tylko Niżne Tatry, ale ten niepowtarzalny klimat uleczył trochę moje tęsknoty za tamtymi rejonami. Ogólnie Słowacja jest przeuroczym krajem i w zasadzie przeprowadziłabym się tam natychmiast, gdyby tylko jeszcze mieli dostęp do morza. Ale nie można mieć wszystkiego. Tak czy siak, klaruje nam się plan zorganizowania jakiegoś tajnego rządu RP na uchodźstwie właśnie na Słowacji. Jeśli ktoś z PT Czytelników jest zainteresowany, zapraszam.

Tymczasem w ramach powrotu do codzienności odbyłam wczoraj wizytę u fryzjera, który szalał przez dwie godziny wokół najcenniejszej części mego ciała, nakładał na nią rozmaite mazidła, zmywał je, ogrzewał, chłodził, znów nakładał, przeganiał mnie z fotela na fotel, a wszystko tylko po to, by na koniec uzyskać kolor praktycznie taki sam jak… mój naturalny. Postarałam się nie ujawniać tego odkrycia, ponieważ zapłaciłam absolutnie niewiarygodną kwotę za wszelkie te fryzjerskie działania, więc teraz zastanawiam się tylko, czy on o tym też wie. Podejrzewam, że tak, i że bardzo go to bawi.

4 thoughts on “A teraz o tym, jak się moczyłam

  1. Byłem w tym aquaparku! W 2004-tym, w lecie. Było super. Szczególnie dzieciom się podobało i trudno je było stamtąd wyciągnąć. 🙂

    A co do włosów, to świetny pomysł jest! W ogóle nie będzie widać odrostów! :))

  2. laska, bardzo śmieszne! bardzo! 😉

    szyper, w lecie to chyba ta gorąca woda nie jest najlepszym pomysłem? chyba że ją chłodzą? no i nie ma tego fajnego kontrastu lodowatego powietrza z ciepłą wodą… ale na pewno też jest fajnie.

    zupa, nawet wiało, trzeba było przyjechać i polatać 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s