Toalety i najlepsza crepe świata

Jest to kraj, w którym wprawdzie nie ma już oddzielnych kranów do ciepłej i zimnej wody, co jeszcze nie tak dawno było wszechobecną tu zmorą, lecz nadal mają tu jakieś zdumiewające problemy ze spłuczkami. Swój pobyt zaczęłam od wizyty w recepcji i zgłoszenia, że spłuczka nie działa (zapamiętać na przyszłość: sprawdzić to przed skorzystaniem).
– Och, na pewno działa – odpowiedzieli radośnie w recepcji – musisz po prostu pompować do skutku, a po jakimś czasie się wyrobi.
Mieli rację, po kilkunastu próbach (któż zrozumie to nerwowe sprawdzanie o poranku, czy tym razem się już spłukało i czy mogę już wyjść) wprawiłam się w pompowaniu, a spłuczka się nieco wyrobiła, aczkolwiek nadal nie ma nic wspólnego z europejskimi urządzeniami, które po prostu się przyciska i zapomina o sprawie. Przy tym nie mają tu tak powszechnych we Francji próśb o zachowanie higieny niniejszego miejsca, na ogół zresztą nieprzestrzeganych. Co kraj to obyczaj, mówi powiedzenie, i mądrze mówi.
Wczoraj pojechałam do Hampstead ponapawać się okolicą (może ja jednak chciałabym TAM mieszkać) oraz napić piwa w prześmiesznym pubie, który od frontu był ciemny, ciasny i zadymiony, a z tyłu mial przestronną jasną salkę udekorowaną francuskimi rycinami, dla każdego coś miłego. Odwaliłam tematy obowiązkowe, czyli ilu Polaków przyjechało do Londynu i co Anglicy o tym sądzą (muszę powiedzieć, że nikt nie wyraża głośno oburzenia, zdegustowania ani dezaprobaty), oraz nieobowiązkowe, czyli opowieść o jednym panu, który w Izraelu ożenił się z pewną Hanną, spłodził syna, pojechał do Anglii, rozwiódł się z Hanną w sądzie angielskim, poślubił pewną Mary, spłodził córkę, po czym powrócił do Izreala i przekonał się, że tam nadal jest mężem Hanny.
– So, you are a… bastard? – głośno zapytał na ulicy córkę tegoż nieźle kombinującego pana jej angielski kolega. Anglicy jednak mają nieco inne wyczucie taktu oraz poczucie humoru.
Z pubu poszliśmy na crepes: wyobraźcie sobie budkę typu „Wietnamczycy sprzedają kurczaki na placu Konstytucji”, obsługiwaną przez dwie Francuzki, i przed tym o godzinie 10 w nocy kolejka na… jakieś 30 osób. Odstaliśmy swoje, było warto. Moja crepe była z ratatouille, szynką i serem. Pożarłam ją, Anglicy zadali pytanie „no i jak”, ja zaś jeszcze z pełną buzią wydusiłam
– But why don’t they serve these in France? – ku ich radości. Ale naprawdę, to był zdecydowanie najlepszy naleśnik mojego życia. Wrócę tam jeszcze.
Potem wróciłam do domu strasznie zmęczona, położyłam się i oczywiście nie mogłam zasnąć, a jak już zasnęłam, to śniły mi się pierogi drożdżowe z zielonym nadzieniem według przepisu zupy robione z moją Mamą, komentarz na blogu tejże zupy podpisany moimi danymi osobowymi, więc błagałam ją, żeby usunęła ten komentarz, przedziwna wielka budowa o pokręconej architekturze, gdzie mieścił się mój dentysta, i znowu obudziłam się przed budzikiem strasznie niewyspana i zmęczona.

13 thoughts on “Toalety i najlepsza crepe świata

  1. podobną kolejkę, tyle że za kebabem, widziałam na ulicy Grodzkiej w Krakowie, pewnej zimowej nocy 🙂

  2. no ale żeby Ci się blog śnił?
    po tylu latach blogowania???

    nie jest Ci trochę wstyd? 🙂

  3. helena, było warto?

    lumpiata, ani trochę! bardziej się wstydziłam przyznać, że śnił mi się jeszcze seks z eMem 😉

    laska, zwłaszcza kiedy nie dotyczy CIEBIE bezpośrednio, isn’t it? 😉

  4. Bardzo dobre naleśniki serwuje Włoch (!) w budce koło McDonalda na St. Germain 🙂

  5. laska, tego, że z eMem, oczywiście

    mignona, a skąd wiesz… :>

    niedzielny, sprawdzę po powrocie, ale te tutejsze są naprawdę… nie do opisania

  6. moim zdaniem, sen o blogusiu jest większym obciachem niż sen o seksie z eM, no ale może ja się nie znam 🙂
    (na eM rzecz jasna)

  7. nie wiem 🙂 wypadło to na czas moich 7 lat bez mięsa. ale kebab podobno sławny jest.

  8. lumpiata, tyle mnie już znasz i nie wiesz jeszcze, że ja się żadnego obciachu nie boję…?

    helena, w takim razie sprawdzę będąc w krakowie 🙂

  9. Ah! Ah! Pamiętam uroki dwóch kranów nad maleńką umywalką, w której heroicznie próbowałam myć co rano głowę! 😉
    Przez pierwsze dni składałam dłonie i nabierałam: zimna, gorąca, chlust na włosy, zimna, gorąca, chlust na włosy… – koszmarrrr. Potem wpadłam na pomysł i rozrabiałam wodę o odpowiedniej temperaturze w butelce po mineralnej, ale czułam się prawie jak na obozie harcerskim polewając się butelką ;))

  10. bardzo mi się spodobało to „tyle już mnie znasz” :)))

    swoją drogą, chyba powinnam znowu pisać, bo dzieje się u mnie tyle, że aż skwierczy (acz nie są to historie miłosne) …

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s