Życie dziwniejsze jest od fikcji

Koleżanka moja tutejsza zabrała się niedawno za szukanie pracy. Ładna młoda atrakcyjna z ciekawym dyplomem, ale z Polski i bez żadnego doświadczenia, co nieco utrudniało sprawę. Po wielu wysłanych cv w końcu w zeszłą środę ktoś ją zaprosił na rozmowę. Przegadali dwie godziny głównie o życiu osobistym, przeszli na ty, facet pouczał ją, jak się powinna zachowywać na interview i co mówić, obiecał jej pomoc w znalezieniu czegoś, jeśli z jego firmą nie wypali, poprawił jej cv, pomógł wypełnić papiery, a wczoraj wieczorem czekała na jego telefon, bo miał zadzwonić przeprowadzić z nią jeszcze jedną próbną rozmowę. Kiedy wczoraj tego słuchałam, oczy robiły mi się coraz okrąglejsze, aż mało nie wypadły, i zdołałam z siebie tylko wydusić
– Jesteś pewna, że to jest Francuz?
Byłoby miło, gdyby nie mój starannie pielęgnowany cynizm, który drukowanymi literami mi wrzeszczy, że nie istnieją tacy bezinteresowni ludzie, że nic dobrego z tego nie będzie, tym bardziej, że mąż jej przebywa na co dzień daleko, a ona nagle wygłasza mi ze śmiertelnie poważną miną, że przez ostatni tydzień zrozumiała więcej niż w ciągu poprzednich czterech lat, i niepotrzebnie się poświęcała dla ślubnego tyle czasu. W sumie nie mój biznes, głupia nie jest, poradzi sobie.

22 thoughts on “Życie dziwniejsze jest od fikcji

  1. Boski mój Narzeczony, znawca męskiej psychiki – jakby nie było – na taką opowieść rzekłby tylko jedno zdanie. „Chcę ją przelecieć, mężczyzna nie jest taki miły, jeśli nie chce laski puknąć”.

    A ja to czasem jeszcze wierzę w bezinteresowność… eh.. 😉

  2. nawet jesli „che ją przelecieć” – to bardzo miło się zachował:) tzn mam na mysli to poprawianie cv i rady odnośnie interview:)

  3. Józefina, to ja też jestem niezłym znawcą męskiej psychiki (hmmm, czy to aby jest właściwe słowo w tym kontekście…), bo wniosek wyciągnęłam ten sam. A w bezinteresowność nie wierz, JA jestem jedyną bezinteresowną osobą na świecie 😉

    Thernity, ciekawe tylko kiedy zacznie sugerować że coś mu się chyba od życia należy za bycie takim miłym, i czy wtedy nadal będzie taki miły. (Ale wolałabym się mylić, naprawdę)

  4. to JA jestem jedyną bezinteresowną osobą na tym świecie. JA !
    no.
    (a jeżeli facet jest gejem ?)

  5. Wy jesteście bezinteresowne?? Dobre sobie! To JA
    …znam kogoś, kto… słyszał o kimś naprawdę bezinteresownym!

  6. zupa, najpierw sprawdź „bezinteresowność” w słowniku!

    szyper, to nowa urban legend?

    laska, absolutnie nie możesz być bezinteresowna gdyż masz zbyt kocią naturę 😉

  7. ależ Wy nie kumacie pojęcia bezinteresowność!
    Wszak prawdziwej, żywej bezinteresowności trzeba dać z siebie by przelecieć dziewczynę.. No bo co z takiego przelecenia facet może uzyskać – no co? Niesmak do siebie… bolący nabiał? Strata nasienia… Chwilowa, problematyczna frajda faceta z tytułu odbiałczenia ma się nijak do fruktów spływajacych na dziewczynę .. bo ot i nieporównywalnie mocniejszy orgasmus.. bo i ewentualna dzidzia i mentalna nieoceniona euforia z bycia wielbioną boginką seksu.
    🙂
    NIE ZNACIE SIE INTERESOWNE BESTIE!!!

  8. że niby w związku z tym, iż mam koty to znaczy, że mam kocią naturę???

    ja się z tobą nie zgadzam – ja mam koty ponieważ jestem absolutnie bezinteresowna 🙂 gdybym była interesowna, czyli zainteresowana okazywaniem mi wierności do grobowej deski, wzięłabym psa, O!

  9. Bezinteresowność nie istnieje.
    Laska ewidentnie chce przeżyć ten romans no i dobra, ma do tego prawo.
    Machnij ręką na ocenę moralną.
    Może właśnie tego jej trzeba.
    A jeśli przy okazji faktycznie łatwiej zyska pracę, tym lepiej. Niech się tylko nie zakocha. Powiedz jej to ode mnie, OK?
    😉
    Chce się bawić, dobrze, ale tylko na luzie.

  10. Klu, współczuję

    laska, masz kocią naturę i już. a interesowna jesteś, bo chcesz żeby one leżały u Ciebie na kolankach!

    mignona, zgadzam się w całej rozciągłości, ocena moralna mnie akurat nie interesuje, bardziej to, że zrobi głupstwo i na przykład pochopnie od męża odejdzie. ale nie sądzę.

  11. Ds – ona już odeszła od męża. I dobrze, po co męzowi taka żona, a żonie taki mąż?

  12. ps.
    a moralność zawiesi na gwoździu – jak pewnemu inseminatorowi rogacizny doradziła babcia pozostawiona sama w gospodarstwie. Moralność jest całkiem zbędna w epoce prymatu hedonizmu i estetyki młodzieżowej.

  13. ja ci klu wspolczuje.
    nie znasz kobiety, nie znasz jej sytuacji, nie wiesz jak i co, a juz ja prawie kurwa zrobiles:(
    jak to mowia – kazdy sadzi po sobie i wg siebie.
    wniosek wyciagnij sobie sam/a

  14. Aniu – zastanów się czy rozumiesz słowo pisane – może przeczytaj raz jeszcze. Czy można z kogokolwiek zrobić q… w wirtualnym świecie bez przejscia na real? Bycie q-wą to chrakter… to się po prostu ma?
    Zwróciłem jedynie uwagę na manifestacyjną dezynwolturę dyskutantek odnoszącą się do kategorii moralnych … ot signum temporis.

  15. mignona -> bezinteresowność jak najbardziej istnieje, choć ma się nie najlepiej ostatnimi czasy…

  16. Klu: wiesz co, ja powiem tak. OGOLNIE bo rzeczonej tutaj opisywanej kobiety nie znam, ani jej meza, ani sytuacji wiec nie bede strzepic jezora.

    ALE: statystycznie rzecz ujmujac to mezczyzni maja na koncie wiekszy procent zdrad niz kobiety. Mezczyzna, gdy zrobi dokladnie to samo co w nizej opisanym przypadku to ejst to nazywane „skok w bok”. Ot taki sobie skok, bez oceny moralnej, uwazany na NORMALNOSC. Troche oze brzydki, ale wiadomo, ze kazdemu sie mzoe zdarzyc.

    Za to kobieta jak zrobi to samo, to mowi sie o niej ze kurwa, ze moralnosc odwiesza na kolku, ze sie puszcza, etc.

    To tyle w temacie rownego traktowania i rownouprawnienia.

  17. Pełna zgoda – inaczej się traktuje i inne są wymogi stawsiane dziewczynom od tych stawianych facetom. To realność socjologiczna i psychologiczna – będąc uczciwym intelektualnie nalezy to uznać. Ale ja, w poniższych notkach nie różnicowałem. Podobnie jest w skali niefajności gdy zdradza ktokolwiek kogokolwiek (bez rozróżnienia płci), bo to jest wiarołomstwo. Bardziej jeszcze jest kiepsko gdy ktoś to robi wyzywajaco, manifestująco. Nie podoba mi się również gdy komentujący demonstrują indyferentyzm moralny. Zwróć uwagę, że wśród blogów (to w żadnym razie nie odnosi się do bloga ds) dominująte prowadzone przez kobiety z poczuciem niedowartościowania, poczucia krzywdy – przeważnie z powodu jakiś niemoralnego potraktowania ich przesz faceta. Te same kobiety demonstracyjnie dystansują się od oceny moralnej… czy to aby konsekwentne. Gdy napotykamy jakiekolwiek zachowanie społeczne (tzn ludzi w interakcji) podświadomie oceniamy ich – także z punktu widzenia wpojonych nam wartości. To jest nieuniknione. Czy głośne deklarowanie indeferencji moralnej jest uczciwe?

  18. 1. Nie jestem pewna czy to faktycznie te same kobiety.

    2. Od dawna staram się nie oceniać nikogo w kategoriach moralnych, ponieważ nigdy się nie zna wszystkich okoliczności i nigdy się nie jest na miejscu ocenianej osoby. Oczywiście podświadoma ocena jest nieunikniona, ale dlatego właśnie staram się raczej świadomie zrozumieć niż ocenić.

    3. W przypadku opisywanym w ogóle nie ma mowy o nijakiej ocenie moralnej, ponieważ nic się jeszcze nie stało. Na razie dziewczyna skorzystała z życzliwej pomocy. Notka była projekcją moich wyobrażeń i i niepokojów, po to mam bloga.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s