Każdy związek wymaga pracy

Jechałam sobie wczoraj beemką do siostry eMa na obiad rodzinny, i nic nie zapowiadało kataklizmu, oprócz może dwóch wypadków po drodze i stojących za nimi korków. Jeden pan rozwalił ładne maserati, ale nie ma się co dziwić, Francuzi jeżdżą pod koniec października w deszczowy dzień BEZ ŚWIATEŁ, oni rozumu naprawdę mają mniej niż żaby; ale ogólnie było miło. Dopóki nie przyjechaliśmy i nie zaproponowano nam na aperitif tequili, na co eM szybko powiedział „ds będzie piła wodę”. To nie jest pierwszy raz, kiedy zdecydowanie negatywnie się odniósł do mojego spożywania alkoholu, a chyba szanowni czytelnicy wiedzą z tego bloga, że owszem lubię się czasem napić, i owszem, potrafię to robić. Nigdy w życiu nie zrobiłam pod wpływem alkoholu niczego niewłaściwego, eM to doskonale wie, i przez 6 miesięcy ani razu nie widział mnie pijanej, a alkohol w domu jest.

Zirytowałam się nieco bardziej niż lekko, powiedziałam że ależ oczywiście chętnie napiję się tequili, oraz szampana, oraz czerwonego wina, obiad minął w miłej atmosferze (eM nie jest jednak samobójcą i nie próbował ciągnąć tematu alkoholu), natomiast po obiedzie dowiedziałam się znienacka, że nazajutrz (znaczy już dziś) będzie u nas nocował nie kto inny tylko przeuroczy tatulek, bo jutro, jak państwo może pamiętają, wylatuje do Australii (bilet w jedną stronę, niech będą wszystkim bogom dzięki). Moja irytacja w tym momencie osiągnęła apogeum. Powrót do domu nie należał do najmilszych; w domu ostatecznie wyjaśniliśmy sobie kwestię napojów wyskokowych
– Bo moja eks po alkoholu… – powiedział w końcu eM, a mnie kamień spadł z serca, bo nie jestem jednak całkiem głupia i wiedziałam, że o to chodzi, ale co innego wiedzieć samemu, a co innego sprawić, żeby zainteresowany też się dowiedział. A świadomość własnych pobudek to już 90% sukcesu, na ogół.
– Mógłbyś mi się uprzejmie przyjrzeć? Nie jestem twoją eks. Jestem blondynką z Polski. I radzę ci o tym pamiętać – oświadczyłam stanowczo, i mam nadzieję że uczyniliśmy krok do przodu na drodze do drugiego kieliszka calvadosu.

Z kwestią tatulka nie poszło tak łatwo; eM wprawdzie powiedział, że odwoła zgodę na nocleg, ale ja uznałam, że skoro już mu obiecał, to nie w porządku byłoby zmuszać go do odwoływania obietnicy. Miałam też świadomość, że nie uda mi się w czasie jednej rozmowy dotrzeć do powodów, dla których eM wbrew zdrowemu rozsądkowi nadal robi wszystko, czego tatulek zażąda. (Ja te powody znam, ale to nie wystarczy). Odpuściłam, jakoś chyba przetrwam dzisiejszy wieczór, bilet w jedną stronę będzie powiewał przed oczami duszy mojej, proszę za mnie trzymać kciuki.

9 thoughts on “Każdy związek wymaga pracy

  1. Jesssu, jak trudno.
    Ale jesteś na dobrej drodze.
    Gratuluję zdrowego rozsądku, cierpliwości, trzymania nerwów na wodzy i kontrolowania sytuacji.
    dobra nasza. EM nie wygląda na straszliwie zakręconego popaprańca. Ot normalny gość ze zwykłymi trupami w szafie, czyli w sumie super, prawda?

  2. laska, dzieki 🙂

    goga, szczęśliwie dam radę bez wspomagania 😉

    mig, bez przesady, nie tak znowu trudno – każdy ma swego mola co go gryzie, a chłopak naprawdę ma więcej zalet niż wad, poza tym daje się z nim pogadać. ojciec to akurat dość trudny temat, ale szczęśliwie na odległość, zwłaszcza teraz. mam nadzieję że zanim wróci obgadamy to jeszcze…

  3. kciuki w gotowości bojowej.

    a w kwestii odwiedzin to nie ma co zazdrościć tylko samemu trzeba przyjechać. u mnie szafa zawsze gościnna. tylko pewnie za daleko jest 🙂

  4. uffff, czyli eM jest normalny, bo już się bałam, że to IDEAŁ:)

    Trzymam kciuki, żebyś przetrwała wizytację we względnej równowadze psychicznej.

  5. dzięuję za kciuki, pomogły 🙂

    Bajka, no daleko 😦 a poza tym ja nie nielot, ja się w szafie nie zmieszczę! 😉

    Mati, przecież pisałam że nie ideał (chociaż skorpion), nie uwierzyłaś widzę 🙂 całe szczęście, no.

  6. szafą nazywam garderobę, w której akurat mieści się dmuchany materac, więc bez obaw – zmieściłabyś się. ale to by trzeba było przyjechać 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s