To ja jadę

Zawsze jest tak, że najpierw przez tydzień panikuję „muszę się spakować, muszę się SPAKOWAĆ”, a potem w ciągu kwadransa wrzucam wszystko do walizki, staję nad nią i mówię „jak to, to JUŻ?”. Chyba się już nigdy nie oduczę. Wczoraj w ramach panikowania przed pakowaniem odmówiłam pójścia na szklaneczkę z najlepszym kumplem eMa. Chciał w ten sposób pożegnać nie tyle mnie, co swojego kumpla, który spędza święta na Ukrainie ze swoją tamtejszą dziewczyną. Dowiedziawszy się, pod nosem burknęłam do eMa coś w stylu
– Wiesz, mógł sobie Polkę znaleźć, mam tyle fajnych koleżanek, a Polska przynajmniej jest w Unii… – ale podobno serce nie sługa. W każdym razie, jak widać na załączonym obrazku, jeśli facetowi zależy, to i na Ukrainę będzie jeździł.

sapin.gif

Podchoinkowo życzę wszystkim Czytelnikom oraz sobie mnóstwo świątecznego nastroju, pogody ducha i wyrozumiałości dla bliźnich.

7 thoughts on “To ja jadę

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s