Co ja tu robię

Komediodramat w dwóch odsłonach
Występują: chór Francuzów oraz ds, superwoman z Polski

Francuzi: ds, widzisz, tu taka jedna ekipa podjęła się wykonania pewnego zadania, niestety okazało się, że nie bardzo umieją, a termin minął i kolejny się zbliża. Musisz coś z tym zrobić!
ds: Oczywiście, już tam jadę.

[następuje przerwa, w której bohaterka przejeżdża przez cały Paryż, ogląda co ma obejrzeć, lekko się załamuje, ale co tam, nie takie rzeczy…]

ds: No faktycznie, oni tego kompletnie nie umieją zrobić, ale w zasadzie żaden problem, ja wam to zrobię w trzy tygodnie.
Francuzi: Ależ ds!! Ależ nie możesz tego zrobić sama tymi rączkami! Ty im musisz udzielić łagodnych wskazówek jak do tego podejść!
Kurtyna: spada miłosiernie.

I w ten sposób spędzę najbliższe półtora miesiąca z ekipą Francuzów, którzy nie tylko kompletnie nie znają się na swojej robocie, ale również nie mają krzty zdrowego rozsądku ani zdolności organizacyjnych. Los wyraźnie się na mnie za coś odegrał.

7 thoughts on “Co ja tu robię

  1. A Francuzi, którzy zlecili Ci ogląd i ocenę sytuacji nie dostrzegli tego absurdu? Na Twoim miejscu czułabym dziką satysfakcję, bo wyraźnie w y m i a t a s z 🙂

  2. Oczywiście, że nie mogą Ci pozwolić zrobić tego samej, ponieważ w ten sposób przyznaliby, że cała ta ekipa jest do zwolnienia, a na jej miejsce wystarczy przyjąć jedną superwoman z Polski.
    W Szwecji krzywo patrzyli na naszych, bo to, co Szwed robił w tydzień, Polak potrafił zrobić w pół dnia i poprosić o kolejne zadanie.

  3. issue, to jest dość skomplikowana sytuacja, a ja nie wymiatam, tylko normalnie pracuję – w przeciwieństwie do francuzów którzy nie umieją NIC zrobić z sensem 😉

    szyper, no ja wiem 🙂

    p, no ba!

    ania, z diabłem nie gadałam! chyba że nieświadomie…

  4. wybacz ds, ale nie jestes obiektywna – a TGV ? a Lalande de Pomerol (najlepiej z 2002) ,
    a Maurice Béjart …

  5. tgv na pewno zrobili jacyś inżynierowie innej narodowości ;). o proszę, inspirowali się japońskim shinkasenem 🙂 wino ok, wino UMIEJĄ robić, niech już będzie.

    jasne że nie jestem obiektywna, to blog, a nie artykuł naukowy. wysoko cenię brytyjski pragmatyzm, francuskie niezorganizowanie mnie irytuje, co przecież nie oznacza, że tak jest zawsze i wszędzie… (a i owszem lubię to francuskie zbiorowe łażenie na lunch, gdy brytole spożywają kanapki przed swoim monitorem. nigdzie nie ma idealnie)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s