Harry Potter i definitywny koniec

Nie wiem czy zacząć od tego, że książka jest bardzo dobra, czy że zakończenie oszałamiająco beznadziejne. Powiedzieć że mnie rozczarowało, to zdecydowanie za mało: ono mnie znokautowało. Przez chwilę nawet podejrzewałam, że dostał mi się lewy egzemplarz, przecież tego nie mogła napisać Rowling. Kompletnie nie doceniłam tego, jak bardzo chciała się już na amen pozbyć swego bohatera. Jedno jest pewne, nikt już nigdy nie będzie się od niej domagał ósmego, dziewiątego ani osiemnastego tomu. Poza ostatnimi stronami książka jest naprawdę świetna. Poprzednie tomy cierpiały jednak na syndrom środka trylogii, gdzie trzeba mnożyć emocje i zagadki nie dając wyjaśnień; tutaj mogła się już naprawdę epicko rozpędzić. W dużej części klimatem przypomina podróż Froda i Sama przez Mordor, tylko jest jednak znacznie dowcipniejsza. Muszę też zauważyć, że jeśli Kościół będzie nadal protestował przeciwko cyklowi, to się ośmieszy oraz udowodni, że nikt tej książki nie czytał. Mam niejasne wrażenie, że Rowlingowej strasznie przeszkadzały krytyki z tamtej strony, i postanowiła zademonstrować, że w niczym nie jest gorsza od Tolkiena.

15 thoughts on “Harry Potter i definitywny koniec

  1. Zapowiadała, że być może uśmierci gównego bohatera, ponieważ obawia się, że ktoś może pisać nieautoryzowane kontynuacje. Wielka mi pisarka z ambicjami na wyłączność.
    Jak rozumiem takoż uczyniła.
    Wg mnie ona ogólnie dziwna jest z tym całym zabijaniem. Nie rozumiem jej.
    Już z Cedrikiem przegięła, a Dumbledor? To był za duży szok. Uznaliśmy z Mrówką wtedy, że ma nakopane w głowie, że za bardzo czuje się boginią, a nie ma szacunku dla czytelników i przestaliśmy ją lubić.

  2. Czytałam tylko jedną część, ale oglądnęłam trzy części filmu, który na moje oko jest dość wierną ekranizacją. Doszłam do wniosku, że to wszystko zmierza w stronę jakiegoś pscyhodelicznego trillera i z książkami dla dzieci przestało mieć cokolwiek wspólnego tak gdzieś od drugiego tomu.
    Nie rozumiem fenomenu tej książki zupełnie.

  3. stawiam na to, że Harry wygrywa i traci swoje magiczne zdolności 😉 ALE NIE MÓW, ŻE TAK, ALBO ŻE NIE!!!

  4. mignona, nie wyciągaj wniosków dotyczących treści z tego co napisałam, bo celowo napisałam tak, żeby nie można było się domyślić. chociaż podobno polska tv podała informację o zakończeniu. żeby uczciwie ocenić cykl, naprawdę należy przeczytać całość. lub uznać za nieinteresujący dla siebie – wtedy bez oceniania 🙂

    misica, owszem do tej pory ekranizacje były wierne, i owszem – kolejne tomy są coraz bardziej dorosłe i mroczne. na dzieciach się nie znam, na pewno 11-latkom raczej nie polecałabym całości. 14-latkom już bardziej. ale z kolei ja przeczytałam tolkiena mając 12 i jakoś jestem w miarę normalna (przypominam: śmierć różnych bohaterów, szaleństwo Faramira, męka Froda w Mordorze, Aragorn na ścieżce umarłych…).

    helena, absolutnie nic nie mówię. nie jestem głupawo wredna. dobór słów w notce był staranny i nieprzypadkowy 😉 jeśli ktoś chce wiedzieć, niech się zgłosi na maila. a czekasz na polskie tłumaczenie?

  5. Nie przebrnęłam przez pierwszy rozdział pierwszego tomu. Ekranizacje widziałam, owszem, bo Boski N. nie lubi chodzić sam do kina. Zastanawiam się, czy się przemóc, przeboleć trudne początki i dalej już będzie tylko lepiej, czy e tam?

  6. Ja tak mam, że ksiażka może być bzdurą kwadratową, ale jeśli jest odpowiednio napisana, to ją czytam. Tak właśnie jest z Potterem. Nie, żebym umierała z ciekawosci jak się skończy, ale dobrze się czyta. Zwłaszcza w oryginale. Ekranizacji zaś nie trawię właśnie dlatego, że bardziej niż treść wciąga mnie styl autora. Pewnie się dziś zabiorę za czytanie.

  7. Dżozefin, ależ po co się przemagać, na świecie jest tyle pięknych książek. ja zawsze kochałam fantastykę, więc pottera nie mogłam sobie odpuścić, a potem mnie wciągnął. ale gdyby mnie nie wciągnął, to przecież bym się nie zmuszała, bo i po co. natomiast zupełnie obiektywnie to jest naprawdę udany cykl, podziwiam ją za przemyślenie całej fabuły i świata przedstawionego.

    nielot, ja mam poniekąd podobnie, tzn bardzo cenię styl w niektórych wypadkach (sapkowski), a w innych wciąga mnie specyficznie skonstruowany świat, jak w pottera (albo reynevana sapkowego, bo cykl wiedźminowy zupełnie mu pod tym względem nie wyszedł :)). oczywiście z zasady wolę książki, ale lubię też oglądać ich ekranizacje, a potterowe są zrobione bardzo dobrze.

  8. O, to dogadałabyś się z moim Boskim 🙂 On też przepada za fantastyką. Do tego stopnia, że czasem mam wrażenie, jakby żył w tym odrealnionym świecie 😉

  9. ja co prawda nie przebrnęłam nawet przez pierwszy tom Harrego, ale chciałam tutaj o zakończeniach. niestety bardzo często mi się zdarza, że książka jest niesamowita przez kilkaset stron, wciąga tak, że nie można się nawet na sekundę oderwać, a kilka ostatnich kartek jest jakby ktoś inny się dorwał i napisał zakończenie po swojemu. strasznie mnie to drażni i najchętniej bym do tego pisarza pobiegła i zmusiła go do napisania innej końcówki.

  10. dżozefin, bo dobra fantastyka szalenie wciąga, jak chyba nic innego.

    fonnika, w takim razie witaj w klubie. ja się już nauczyłam oceniać oddzielnie książkę, oddzielnie zakończenie 😉

  11. mistrzem w skopywaniu zakończeń jak dla mnie jest zygmuś miłoszewski – taki np domofon super thriller z akcją w warszawie a końcówka pożałowania godna

  12. U mnie się skończył nim się zaczął – nie przeczytawszy żadnego … nie będziem se golić by zasiąść w piaskownicy.
    🙂

  13. laska, przysięgam że ona przebiła wszystkich. sama zobaczysz.

    klu, no popatrz, a ja przy lekturze żadnego z siedmiu tomów nie siedziałam w piaskownicy…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s