Fajne filmy widziałam

Każdy na innym nośniku; pierwszy dawała tv francuska, mianowicie „Oczy szeroko zamknięte”, i jak kocham Kubricka, tak tego filmu nie da się oglądać ponownie, bo się taaaak okroooopnie ciąąąągnie. No dobra, Cruise i Kidman gadający po francusku też mi nie pomogli, ale jednak głównie ten rytm przeszkadza. Rozumiem doskonale, dlaczego Kubrick się na to zdecydował, ale to jeden z tych eksperymentów, które się udały, tylko pacjent nie przeżył. Poza tym naprawdę nie działa przeniesienie całości w czasy współczesne – Cruise jako bogaty wzięty lekarz, który ma tylko dwie wizyty po południu i w dodatku je sobie radośnie anuluje, już to widzę pod koniec XX wieku. Nie wiem, co w ogóle strzeliło Kubrickowi do głowy, żeby filmować jakiegoś nędznego niemieckiego modernistę, na tym główny problem polega.
Drugi film zaserwowałam sobie z dvd, „Nieskończony umysł” – oczywiście nieco się zirytowałam, że sprowadzili fragment losów Feynmana do rzewnej love story, ale z drugiej strony to jest całkiem znośny kawałek kina i jeśli szeroka publiczność przy okazji się dowie, kim był Feynman, to tym lepiej. Szkoda, że jednak nie zaakcentowali bardziej jego rozterek związanych z budową bomby. W ogóle on akurat zasłużył na znacznie bardziej rozbudowany film, i dałoby się to zrobić.
A w niedzielę w kinie obejrzałam „Stardust„, lepiej późno niż wcale, i jestem zauroczona – świetny film. Albo ja nie doceniłam tej książki Gaimana, albo z takiej sobie książki powstał znakomity film, co się zresztą często zdarza. To nie jest wierna ekranizacja, ale film jest dokładnie taki jak trzeba; oczywiście nie da się uniknąć skojarzeń ze Shrekiem, ale w dzisiejszych czasach nie można już traktować baśni i mitów poważnie, a jak się je traktuje niepoważnie, to natychmiast nasuwają się porównania ze Shrekiem. No i trudno. Bardzo mi się podobało przez całe dwie godziny, których upływu w ogóle nie zauważyłam, i chyba nawet nie byłam jedyna.

7 thoughts on “Fajne filmy widziałam

  1. ja też nie doceniłam Gaimana i po 70 stronach wystawiłam na allegro… 🙂 to już druga jego książka, która mnie rozczarowała. Pierwszą byli „Amerykańscy bogowie” (przeczytałam całą!!). Muszę powiedzieć, że facet ma niezłe pomysły, ale nie ma talentu do przelewania ich na kartki. Albo tłumaczenia są takie beznadziejne… Stawiam jednak na to pierwsze.
    O filmie też słyszałam, że jest bardzo udany, choć jeszcze nie widziałam i nie wiem, kiedy zobaczę, ale jak gdzieś mi się na oka rzuci, to chętnie przyswoję… 🙂

  2. laska, no masz…

    fonnika, a to ja akurat „amerykańskich bogów” dość lubię, wielką fanką jestem natomiast „Nigdziebądź”. tak czy siak film polecam bardzo zdecydowanie. wiem że ci zachwyceni książką narzekali, co jest też dość dobrą rekomendacją ;).

  3. laska, nic nie dorównuje „Nigdziebądziowi” 🙂

    szyper, skąd Ty takie starocie bierzesz??

    kaja, nie oglądam horrorów z zasady, wyjątków nie robię 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s