Gwiazdka to diabelski wynalazek

Mój quasi-teść, czyli tatulek, to wprawdzie temat niewyczerpany jak ocean, ale
muszę przyznać, że moja siostra też ma do czynienia z niezłym
osobnikiem pełniącym tę funkcję. Osobnik zapytał co jego syn, a mój szwagier, życzyłby sobie
na gwiazdkę. Siostra odparła: frezarkę (nie pytajcie – nie wiem i nie
chcę wiedzieć). Za dwa dni zadzwonił telefon do potencjalnego
obdarowanego

– A jaka ta frezarka ma być?

Na tym jednak nie koniec, za kolejne dwa dni szwagier odebrał kolejny telefon: z pełną listą frezarek wraz z cenami. Ręce opadają,
a język kołkiem staje, i żadnych komentarzy nie chce wygłaszać. Lub to
tylko my z siostrą jesteśmy dziwne i nieżyciowo wychowane, co też
możliwe…

13 thoughts on “Gwiazdka to diabelski wynalazek

  1. To zależy od atmosfery. Ja bym się bardzo ucieszyła z takiego klimatu. Przynajmniej dostaje się to, co naprawdę się chce i jakie chce. Nie lubię niespodzianek. Pewnie, że lepiej byłoby dostać nispodziankę trafioną w dziesiątkę, ale świat nie jest idealny, więc wolę prezent, który sama sobie wybiorę, niż nie trafiony.

  2. Ja bym chyba zawyla ze szczęścia, gdybym dostala wymarzoną frezarkę. A szczególy techniczne są bardzo ważne w tym wypadku i trzeba je uzgodnić, a nie kupować w ciemno… ;-/

  3. Cóż Ty, Ds wiesz o frezarkach – frezarka to nie klipsy, apaszka lub wisiorek na dekolt ani nawet krawat, a jej cechy użuytkowe są niecio baldziej śkomplikowane niź masynka Moulinexu do pieczenie chleba używana przez Ciebie do wyroby ciasta na pizzę . Z sympatycznie troskliwego i konkretnego teścia siostry robisz raroga. Jak chce się teściowi przytentegować zawsze jakiś kij (względnie frezrakę ) się znajdzie. 🙂
    Jak tu być dobrym teściem?

    Ja mam w domu takiego egzemplarza, który już na początku grudnia przynosi mi stertę książek wraz z paragonami, które to mają stanowić przent dla niego ode mnie pod choinkę (ja muszę jedynie zwrócić mu cenę i opakować te książi w świateczno-prezentowy papier z adekwatnymi kokardkami) i w stosownym momencie położyć je pod choinką. I co Ty na to (w tej grze ja jestem teściem)… sam uwielbiam robić niespodzianki. 🙂

  4. mają Państwo mnóstwo racji (i naprawdę się cieszę, że moi Czytelnicy nie przytakują mi bezwarunkowo 😉 )

    przyznam, że uznałam pomysł za nieco szczególny. ja osobiście raczej bym sobie nie zażyczyła frezarki czy czegoś podobnego, właśnie ze względu na szczegóły techniczne. ba, nawet nie sugeruję, żeby mi kupili książkę, bo żeby wiedzieć JAKĄ, to trzeba naprawdę nieźle znać mnie i moją biblioteczkę 😉
    natomiast gdyby już ktoś mi bliski wyznał że marzy o frezarce to owszem – poprosiłabym o wskazanie konkretnego modelu lub przynajmniej wyczerpującej listy cech. na tym sprawę kończąc i nie przedłużając dyskusji ponad przyzwoitość.

    a w ogóle to ja lubię jednak niespodzianki, i moja siostra też się zirytowała że kiedyś to było miłe, a teraz to jest takie wymuszanie i męczarnia…

  5. Zaraz, zaraz! Jak to „sprawę kończąc”? A ja?!
    Ja, mianowicie, zrobiłbym dokładnie tak samo, z tą różnicą, że nie pokazywałbym cen, a jedynie listę modeli z parametrami. A oprócz tego dorzuciłbym jakiś drobiazg, żeby jednak element niespodzianki też wystąpił.
    No.
    Teraz możesz sobie zamykać dyskusję.

  6. no, szyper, to się zgadzamy, dziękuję za poparcie 🙂
    nie mówiłam o zamykaniu TEJ dyskusji tylko tej o frezarce. bo prezent dostać zasadniczo miło, ale jeśli cały grudzień omawiasz jaka frezarka i czemu taka droga, to może się zrobić mniej miło… 😉

  7. wiesz Kochana, od kiedy nie wierzymy w świętego mikołaja może lepiej się dopytać co to konkretnie ma być. nawet mój Syn zaznacza, że lego star wars to mają być dwójka a nie jedynka. w temacie cen – to faktycznie mógł nie pokazywać. a z drugiej strony przeciez ta cena i tak wyszłaby na jaw przy okazji choćby paragonu zakupu do gwarancji.

    ja się ostatnio zetknęłam z pewnym novum- jak Dziecko dostało prezenty urodzinowe od kolegów z klasy z paragonami – bo jakby się miały powtórzyć to można wymienić 🙂 ot. kapitalizm 😉

  8. spt, mam inną metodę – mówię obdarowanemu (jeśli możliwe, to NIE równocześnie z wręczaniem prezentu, tylko nieco później), że paragon w razie czego posiadam, gdyby konieczna była naprawa/wymiana, odpukać. ale prawdopodobnie masz rację, że nastał kapitalizm, a my z siostrą się nie nadajemy 😦

  9. Po pierwsze. Nie lubie gdy to ja mam wymyslac prezent dla siebie albo kogos bliskiego – obdarowujacy niech sie troszeczke wysili. Skoro on chce darowac – niech sam mysli. Takie iscie na latwizne.
    Po drugie. Paragon z prezentem. U nas robia specjalne, takie bylko z kodem, bez podanej ceny – jakby sie chcialo wymienic na cos inneg. Poza tym zawsze mozna oddac;)
    Po trzecie. Jak bym cos miala wymarzonego, to bym wolala sama sobie to kupic – wybrac rodzaj, firme itp – zrobic jakis resarch – a nie dostac cos kupione przez „dyletanta” i oddawac.

    Ciezka sprawa z preznetami:) Najlepiej gift card do jakiegos fajnego sklepu, i problem z glowy:)

  10. ania, ten paragon bez ceny to baaardzo fajny pomysł. ale poza tym to albo gift card albo „niech się obdarowujący wysili” gift card to dopiero pójście na łatwiznę! 😉
    preferuję metodę pośrednią, tzn. zapytać co zdaniem żony chciałby dostać mąż, i na odwrót. nie zawsze działa…

  11. Przyznam, że wolałabym by mnie zapytano jaką konkretnie chcę frezarkę a nie obdarowywano w ciemno 😉
    U nas jest tak, ze część główna prezentu to zazwyczaj coś z uprzednio przygotowanej listy, którą każdy potencjalny darczyńca zna, wraz z parametrami (w tym roku wskazałam dokładnie miejsce gdzie można to zdobyć, zaoferowałam nawet, że zamówię z adresem domowym rodziców) a część druga to niespodzianka.

    Wilk syty i owca też jakby nienaruszona 😉

  12. W prezencie najfajniesza jest niespodzianka i chwila tuż przed otwarciem – dlatego dla mnie prezent dla mnie musi być wymyślnie i ładnie zapakowany, a jeśli chodzi o poważniejsze prezenty to zawsze można zwrócic lub wymienić przeciez liczy się sam gest i to, że ktoś dostrzegł, że akurat ta rzecz jest potrzebna a nie czy trafił z kokorem czy typem Jakby mi ktoś przez cały grudzień mówił i konsultował rzecz jaką mi chce kupić obojetnie frezarkę czy coś innego to już bym tej rzeczy cyba po prostu nie chciała:)

  13. tohu, i to jest świetny pomysł. tylko to muszą wszyscy między sobą ustalić, żeby zasady gry były jasne, myślę.

    Kamenari, więc właśnie o to mi i siostrze mej chodziło. a z drugiej strony niespodzianki często jednak kończą się tak, że masz coś, z czym kompletnie nie wiesz co zrobić. albo jak dwa lata temu wzajemnie z moją ciotką obdarowałyśmy się nowym tomikiem Szymborskiej – chociaż to akurat było na swoj sposób miłe 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s