Coming out

W niedzielę wykonałam coming out. Przyznałam się mianowicie mojej rodzinie (ciotka, jej mąż i córka, razem mają ponad 200 lat) do posiadania życia prywatnego ze szczegółami. Wymusiła to na mnie najukochańsza z moich sióstr, która głowę mi już od miesięcy suszy mówiąc coś w stylu „i tak się kiedyś dowiedzą, więc lepiej, żeby od ciebie”. Ma całkowitą rację, a ja tam u góry po prawej stronie miewam dewizę Russella „nie opłaca się ukrywać faktów, bo i tak wyjdą na jaw”. Wychodzę jednak z założenia, że to nie oznacza ujawniania KAŻDEMU WSZYSTKICH faktów NATYCHMIAST. Tak czy siak zebrałam w końcu odwagę i zadzwoniłam. Teoretycznie jestem mocno dorosłą rozwiedzioną kobietą, zarabiającą na własne życie od ponad 10 lat i posiadającą prawa wyborcze, ale w oczach niektórych nadal jestem gówniarą, i można mi zadawać pytania typu „a KTO to jest?” (jedyna prawidłowa odpowiedź na to pytanie brzmi „powszechnie szanowany chirurg z doktoratem z prawa, który w wolnych chwilach grywa Haendla na fortepianie oraz wnikliwie studiuje obrazy Matisse’a i dzieła zebrane Prousta”) oraz „a kiedy weźmiecie ślub?” (prawidłowa odpowiedź na to z kolei pytanie z całą pewnością nie powinna brzmieć „nie mamy tego aktualnie w planach”). Nie wymyśliłam również poprawnej odpowiedzi na pełne gorzkiej pretensji „a dlaczego dopiero teraz nam o tym mówisz?”.

Naprawdę, świat całkiem stoi na głowie. To są ludzie, którzy spędzili długie lata w wielu krajach na różnych kontynentach, wykształceni i oczytani tak, że bardziej chyba się nie da. Moja siostra cioteczna chodziła do szkoły w Kanadzie. Wydawałoby się, że akurat oni nie mają żadnego prawa być zaściankowi, a w dodatku nie są nawet katolikami – i masz, trzy chodzące ucieleśnienia pani Dulskiej. Jakim cudem moja fantastyczna liberalna Matka ze swoim cudownym bratem, który w wieku 74 lat jest pełen zrozumienia dla wszelkich wybryków swoich siostrzenic, jakim cudem oni mają taką siostrę? Nigdy tego nie zrozumiem.

A pisząc to czuję się w dodatku nie w porządku, bo to są poza tym wspaniali ludzie, którzy byli wsparciem dla mojej Matki w trudnych życiowych chwilach, i pożyczali jej kasę nie żądając ani kwitów ani zwrotu. Potem ja stałam się rodzinną persona non grata, poślubiwszy zdaniem mojej kuzynki schizofreniczki niewłaściwego faceta, i teraz pewnie znów wrócę do tej roli mieszkając z kolejnym niewłaściwym – o zgrozo całkiem bez ślubu. Ech. I co ja mogę?

24 thoughts on “Coming out

  1. ja tam nie wiem, ale ja bym se głowę posypała popiołem, ukorzyła się, faceta rzuciła, po czym sobie palnęła w łeb, tak dla podkreślenia dramatyzmu sytuacji.
    o.

  2. koszmarna jest konieczność mówienia o swoim życiu kiedy sie tego nie chce .. słuchanie komentarzy które nie powinny być .. ważne że juz masz to za soba i żyj dalej jak chcesz i z kim chcesz ;D

  3. wymyśliłam !
    wymyśliłam odpowiedź na trzecie pytanie !
    właściwa odpowiedź na pytanie a dlaczego dopiero teraz nam o tym mówisz brzmi :
    „a czytałaś/łeś Paragraf 22?”

  4. Hmmmmmm….
    i tu przydało mi się poleganie na wysokim prawdopodobieństwie, że moja mama sama dostarczy informacje wszelkim zainteresowanym bądź niezainteresowanym…
    Co i tak mnie nie chroni przed pytaniami: ‚A co dalej?’
    grrrrrrrr….

    Ale generalnie jestem przeciwko takiemu wymuszonemu opowiadaniu innym. Bo to twoja sprawa 🙂
    Najbliższa rodzina tak, mama, rodzeństwo. Ale rodzeństwo rodziców? Paszli!

  5. laska, jak nic. na blogu mogę se ponarzekać.

    zupa, ale ten popiół to koniecznie? bo nikt w najbliższym otoczeniu nie pali… odpowiedź bdb, ale nie wiem czy czytali coś nowszego niż Proust 🙂

    autumn, teraz to dopiero się zacznie 🙂

    girri, to jest moja najbliższa rodzina.

    małgośka, to se jestem, ale z maniem w dupie trochę gorzej, bo to JEST moja najbliższa rodzina i my z siostrą jesteśmy ich jedynym kontaktem ze światem realnym. jeśli się obrażą na mnie, to zostanie tylko ona. mówiłam jej to, ale kazała mi się nie przejmować. robię co mogę w tej kwestii…

  6. uśmiechnąc się możesz :))) bo w sumie co więcej? 😉

    a pomyśl o mnie. ja na pytanie – czy jest ktoś – uparcie odpowiadam – tak – dziecko i kot. i NIE WYOBRAŻAM sobie że mogłabym powiedzieć prawdę. Ojcu. Bo Matka wie wszystko. Ale Ojcu jakbym miała powiedzieć cokolwiek to prędzej bym się własną śliną udławiła. czasem zastanawiam się czy w tej relacji (ze Starym) jestem już na pewno dorosła i czy aby kiedyś dorosnę ? 😉

  7. ds, polecam środę popielcową 😉
    to w odpowiedzi zapytaj – a dlaczego Proust żarł magdalenki, że ino mu się uszy trzęsły ?

  8. Ds – przejdź do ofensywy! Na poczatek opieprz ich za czytanie pederasty Prousta. 😉
    A generalnie dystans uwzględniając bezwarunkową miłość do rodzinki z całym bagażem dziwactw jakie sobie wrzucili na pokład.

  9. spt, no cholera, nie mogę się uśmiechnąć. nie mogę pojąć jakim cudem rozsądni wydawałoby się ludzie zrobili sobie coś takiego z życia. nie mogę sobie wyobrazić, co będzie jak któreś z nich umrze. a Ty możesz się spokojnie ograniczać do faktów, które są takie, że mieszkasz z dzieckiem oraz kotem 🙂

    zupa, środa popielcowa już była. ale tego prousta z magdalenkami jego to ja wykorzystam, o ile będą jeszcze ze mną gadać 😉

    klu, proust to figura retoryczna. opieprzać też już owszem kiedyś próbowałam, a co. dystans to jedyne wyjście, ale trochę mi go brakuje w tej sytuacji. smutno, przykro, głupio i tyle.

  10. Ale ciotki tuz obok ciebie nie mieszkaja? 🙂 Moim zdaniem – najlepsza w relacjach rodzinnych jest – odleglosc:)

    I zazdroszcze takiej Mamy – moja ma charkater twoich ciotek. Efekt? Mieszkam na drugiej polowie kuli ziemskiej i w miare sie tolerujemy…

  11. i wyrzuca znow poza nawias? czy beda cisnac na slub?

    swoja droga moja rodzinka toleruje pomieszkiwanie z chlopakiem, ale ciazy bez slubu juz nie – hipokryzja niewaska, ale nie dam sie:)

  12. ania, jasne że nie mieszkają. odległość nie pomaga. ja w ogóle mam wrażenie że oni mi mają za złe, że gdzieś sobie pojechałam zamiast siedzieć na d**ie 🙂 Mama nie żyje od 8 lat.

    miss, cisnąć na ślub to nawet nie, bo już z założenia to nie jest TAKI facet jaki powinien być. w ten sposób ciotka wykończyła swoją córkę: żaden facet nie był dość dobry, efekt – baba ma 51 lat, nigdy nie miała faceta, nigdy nie pracowała, za to ma schizofrenię, do której też się nie przyznają, bo po co.

  13. Mrau! Czarna owca w rodzinie – skąd ja to znam ? 😉

    Mnie uratowało to, że potrafię wychowywać dzieciaka – może też sobie machnij, tak bez ślubu ? he he he

  14. wiec moze dlatego, ze twoja Mama nie zyje – one poczuwaja sie w obowiazku sprawianie „nadzoru” nad toba?

    nic nie poradzisz – ludzie na starosc sie nie zmieniaja, wiec dlaczego one moglyby sie zmienic? mozesz albo sie przejmowac, albo olac.
    ja radze olac:) i sie je pytac next time – aaa..o tzooo chooodziii??:))

  15. Ha, znany problem. Zasadniczo mozna przyjac dwie taktyki, wziac byka za rogi albo podkulac ogon. Wystarczy, ze w zasadzie ogon bedzie na prosto stal, juz oni Cie zmusza do podkulenia 🙂

    Rodzina doprawdy celuje w zadawaniu wkurzajacych/upokarzajacych pytan.

    Ja zwykle stosuje taktyke brania byka za rogi. Dziala swietnie bo najpierw sie obrazaja i fuca a potem juz nie pytaja, a to jest cel cwiczenia.

    Na przyklad: ciotka do mnie z pretensjami jak to ze nie chcialam sie zgodzic byc chrzestna matka jej wnuka. Ja ze przepraszam ale jestem niewierzaca. Tu nastapila scena dramatyczna w skrocie „Polka niewierzaca nie ma takiej mozliwosci”. Ja na to cioctce: dobrze ciociu, ciocia przejdzie na Islam to wtedy pogadamy o moim przejsciu na katolicyzm. Ciotka az sie zapowietrzyla ze zlosci, ale potem juz nie pytala 🙂

    Albo matka: zapytala sie o mojego obecnego faceta, wiec mowie jak jest, m. in. ze mlodszy o 7 lat. Tu scena oburzenia, ja na to: I dobrze ze mlodszy, przynajmniej viagry nie bedzie musial uzywac jeszcze przez jakis czas.

    :-)))))))

    Od tamtej pory sie nie pyta 🙂
    Generalnie, jak rodzina mi sie proboje wchrzaniac to odbijam pilke i zadaje analogiczne pytania. Ty np. moglabys spytac siostry schizofreniczki kiedy zamierza sie zaczac leczyc i podjac prace – czy wtedy jak znajdzie sie juz na ulicy?

  16. suma tolerancji dla innych w Twojej rodzinie troche nierowno sie rozlozyla 😉 ale nic to… odleglosc naprawde pomaga. Ania juz troche o tym wspomniala – dla nich zawsze bedziesz dzieckiem siostry i pewnie zycza Ci jak nalepiej mimo, ze patrza na Twoje zycie wylacznie z wlasnej perspektywy. a tak wogole to moze spraw sobie kota, najlepiej czarnego 🙂

  17. Hm, mój Brat, w sumie najbliższa rodzina, mego Węża nie tolerował od samego początku. O moim schroniskowym romansie przerywanym nie wie nic. Nie czułam potrzeby mówienia mu o tym. On może i nie jest zaściankowy, ale nie zrozumiałby na bank. A przed taką ciocią to taiłabym pewnie do końca życia. ;-/

  18. Życie z facetem całkiem zupełnie bez ślubu to nie żarty. Czy Ty zdajesz sobie na przykład sprawę, że nigdy nie będziesz mogła się z nim rozwieść?!

  19. idiomka, przemyślę tę radę 🙂 tylko co, jeśli nie będę potrafiła go potem wychowywać?

    ania, no jasne, troszczą się o mnie i widzą nadal we mnie dwunastolatkę. nie umiem olać.

    Nina, kiedy ja naprawdę nie chcę, żeby się obrazili. nic nikomu z tego nie przyjdzie. a jak odbiję piłeczkę to będzie „na co ta gówniara sobie pozwala!!” oni są starzy, nie chcę żeby na zawał przez mnie umarli…

    Bajka, nie chcę być złym prorokiem, ale mogą kiedyś znów zacząć. ja po rozwodzie miałam chwilę błogiego spokoju, a potem się zaczęło 😉 dlaczego nie mam faceta, dlaczego mam faceta, dlaczego takiego, i tak dalej :))

    dc, koty już miałam.

    nielot, ale to tak jak spt, o romansie możesz sobie nie wspominać z czystym sumieniem, fakty są takie że mieszkasz z kim mieszkasz, wystarczy. brak tolerancji dla małżonka to jeszcze pół biedy, o ile nie przeniósł tego na Ciebie…

  20. szyper, zdaję, i niesłychanie mnie to cieszy. a w ogóle to mam nadzieję, że kiedyś mi się jednak oświadczy, żebym mogła powiedzieć „NIE” 😉

  21. Ds: coz, nie da sie inaczej. Pewne reakcje i to, zeby ludzie traktowali cie jak dorosla i w pelni odpowiedzialna (dotyczy to rowniez rodziny) trzeba sobie niestety wywalczyc.

    Jesli chodzi o obrazanie to sie obraza tylko tymczasowo, spoko. Dopoki nie uswiadomisz im ze ta „gowniara” moze sobie pozwolic na zachowania doroslych i ze jesli ktos ja kopnie w kostke to ona zrobi to samo, beda zachowywac sie tak jak do tej pory a Ty za kazdym razem bedziesz sie stresowac ze sie wtracaja w Twoje zycie i ze traktuja cie jak gowniare….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s