Jedno z tych pytań egzystencjalnych

Czy to tylko mnie się notorycznie zdarza nie móc znaleźć końca rolki na papierze toaletowym, jak on jest zamknięty w takim wielkim nieprzystępnym pudle, i spędzać następnie długie minuty kręcąc całą tą rolką w obie strony, podskubując ją, i usiłując trafić na końcówkę, która jest złośliwie gładko przylepiona do reszty i nijak nie chce się odlepić i dać złapać?

23 thoughts on “Jedno z tych pytań egzystencjalnych

  1. Nie wiem jak we Francji, ale w Polsce te pudła dają się otworzyć (w końcu pani sprżatająca musi jakoś wymieniać) bez większego trudu. I wtedy jest łatwiej 😉

  2. :))) nie tylko Tobie 🙂

    a czasami na wojażach zagramanicznych zdarza Ci się nie wiedzieć – jak się spuszcza wodę ? ;)))

  3. Gościu, bo ja jestem taka wszechstronna 😉 a poza tym c’est la vie…

    laska, uff

    kłamca, one są zamknięte na klucz!

    spt, teraz to już chyba widziałam wszystkie rozwiązania w tej materii. fotokomórki są najbardziej podstępne. aaaale. przypomniało mi się – na dworcach RER są takie wypasione toalety, które same się czyszczą jak człowiek wyjdzie. instrukcję obsługi mają w trzech językach, ale na zewnątrz. i raz jak tam stałam i czekalam, to wyszła w końcu baba i mówi do mnie „ja przepraszam, ale nie wiem jak się spuszcza wodę…” musiałam jej wyjaśnić, że sama się spuści 😉

    mignona, uff 🙂

  4. tez gdzies za granica widzialam toalete, w ktorej deska sie obraca dokola po wszystkiemu i czysci sama…
    tego dnia chyba nie pilam;)

  5. Mnie bardzo denerwuje w mojej pracowej ubikacji, w kotrej wszystko jest na fotokomorke, ze jak sie wyscieli deske tym specjalnym papierkiem do siedzenie to ma sie chyba ulamek sekundy zeby usiasc, bo inaczej szluuusss – i sie samo splucze!! zabierajac papierek i ty zostajesz ze spuszczonymi gatkami i znowu musisz papierek wykladac. Dodam, ze nie jest to wesole kiedy juz ci sie diureza uruchomila, a ty dalej musisz sie rozkladac!!

  6. miss, nie piłaś, albo piłyśmy razem. też widziałam 🙂

    aga, kolejne uff 😉

    ania, ROTFL 🙂 dziękuję, dawno się tak nie ubawiłam 😉

  7. zdarza sie mnie nagminnie 🙂
    Jak Mignona, dre pazurami.

    POza tym do szalu doprowadza mnie arcycieniutki papier w publicznych kiblach. zeby nie przemokl w rece trzeba tego nakrecic cala mase, na ogol te automaty sa tak ustawione ze trzymaja za mocno, wiec rwie sie male kawalki, wszystko wkolo fruwa… zanim sie czlek podetrze to z nerwow by skopal cala rolke 🙂

  8. Cóz z przedmiotami martwymi Dama walki toczyć nie będzie … sięgasz po dużych rozimarów banknot (np 100 euro) i załatwiasz sprawę 😉

  9. Jak czytam te wszystkie narzekania, to dochodzę do wniosku, że żadne z was nigdy nie było w toalecie publicznej na wschód od Bugu 😉

  10. małgośka, to ja jestem bardziej powściągliwa 🙂

    nina, hihihi 😉 może chusteczki ze sobą noś…

    milena, z tego wniosek że należy opatentować jakiś specjalny gatunek papieru i zbawić ludzkość!

    klu, banknot??!! bakterie!!! całe stada!! fuuu!

    kłamca, ano nie. ale łatwiej mi się pogodzić z tym, że papieru nie ma w ogóle, niż że jest w wielkiej obfitości, tylko wrednie niedostępny 🙂

  11. no wlasnie, na przyklad w takich Chinach (prowincja Yunan) spotkalam toalete skladajaca sie w przegrodek z bramakmi jak w amerykanskim saloonie (przy kucaniu widac bylo glowe i kostki sasiada a klozet skaldal sie – z wkopanej srodkiem rury…a w ten weekend na autostradzie miedzy Sable d’Olone i Nantes napotkalam samomyjaca sie toalete – jej niebezpieczenstwo polegalo na tym, ze czyszczenie odbywalo sie w sekundzie otwarcia zamka, wiec wszyscy wychodza z mokrymi stopami….(toaleta typu narciarz)

  12. ja bylam klamca i mialam wiele okazji obadac rozne przybytki w tym ich gorzki brak na granicy (a z trzydniowym rozwolnieniem nie ma zartow;)) nie narzekam:)

  13. kaja, dobrze że przegródki były. mogło nie być :> dobrze że tylko kostki… acz po namyśle… ajajaj, ja mam chyba za dużo wyobraźni! 😉 wszystkie toalety typu narciarz są wysoce podstępne jeśli o spłukiwanie chodzi. w schronisku w Piątce jest (była?) jedna taka…

    miss, podziwiam szczerze, starając się wyłączyć wyobraźnię…

  14. Skoro już mowa o wyobraźni, to się mi przypomniał fragment z filmu Bunuela, tylko już nie pamiętam, czy to „Widmo wolności” czy „Dyskretny urok burżuazji”. W każdym razie jest tam scena proszonego przyjęcia a’ rebours, tzn. goście zaproszeni zasiadają wokół stołu na sedesach oddając się wiadomym procesom (a przy okazji towarzyskiej dysksuji). W pewnym momencie bohater grany bodajże przez Antonio Reya pyta o coś (na ucho) panią domu, a następnie przeprasza współ(o mało nie napisałem biesiadników) na chwilę i oddala się po czym wchodzi do malutkiego pomieszczenia (wypisz wymaluj wielkości naszego wucetu), zamyka drzwi na zasuwkę, po czym z szafki wyjmuje jakieś jedzenie i konsumuje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s