„A co się pani w nogę stało?”

Niech Państwo nigdy, ale to nigdy, pod żadnym pozorem, nie wylewają
sobie całego (połowy w zasadzie lepiej też nie) czajnika wrzątku na
jedną gołą łydkę i dwie gołe stopy. To naprawdę boli. Bardzo boli.
Nigdy bym nie przypuściła, że skóra na stopach jest taka wrażliwa. I
niewiele pomaga siedzenie potem przez pół nocy z nogami w misce z zimną
wodą. A jeśli w dodatku potem beztrosko pojechać sobie na wycieczkę do Amsterdamu i
włóczyć się całymi dniami po słoneczku, to po powrocie ma się na łydce
jedną wielką ranę, liczne żółtawe pękające pęcherze, i jakiś dziwny
płyn nieustannie ściekający po tym wszystkim. Koledzy w pracy zobaczywszy ten bezmiar nieszczęścia łapią się za głowę i prowadzą nogę razem z właścicielką do najbliższej apteki, a tam trzeba wydać 30 euro na rozmaite fachowe środki dezynfekujące i opatrunkowe, i
obnosić się z gustownym bandażem na łydce – na szczęście to przynajmniej
jest skuteczne.

8 thoughts on “„A co się pani w nogę stało?”

  1. Historia smutna, dobrze, że koniec szczęśliwy. Zastanawiają tylko 2 rzeczy chwilowo: w jakim celu nastapiło wylanie wrzątku na 1 łydkę i 2 stopy i czemu właścicielka rzeczonych musiała zostać do apteki zaprowadzona a nie udała się tam sama.

  2. Zawsze myślałam, że ja jestem bóloodporna, ale chyba mnie przebiłaś. Pamiętam, jak kucharz w Schronisku oblał sobie stopy wrzątkiem – chłopak płakał rzewnymi łzami, a ds sobie hyc, do Amsterdamu. ;-/

  3. Czyli musiałaś mieć najpierw oparzenie co najmniej 2 stopnia, jeśli słońce doprowadziło do wystąpienia objawów 3 stopnia…
    Sorry, ale to absolutna głupota nie udać się w tym momencie do lekarza. Bądź do tej apteki.
    Chyba, że coś sobie chciałaś udowodnić w ten sposób…

  4. kłamca, celu nie było, krzywo czajnik odstawiłam. nie zdążyłam się sama zaprowadzić 😉

    nielot, ja tuż po fakcie też trochę wyłam, przyznaję. potem posmarowałam maścią i nie było tak źle – pewnie by się wygoiło, gdybym to od razu porządnie zakryła, ale jakoś nie przyszło mi do głowy…

    girri, chyba dopiero potem zrobił się 2 stopień. wstałam rano i pomyślałam, że w południe pójdę do apteki i zapytam czy mam iść do lekarza czy coś mi dadzą, a potem koledzy z pracy wsparli ten pomysł zdecydowanie 😉 nie mówię że było to mądre, proszę mnie nie naśladować!

  5. Uuuu…. wiem jak to boli, kiedys sobie na podolek – uda, dobrze ze nie na pipke 🙂 – wylalam wrzatek tez.
    A to bylo przed waznym egzaminem na studia.

    Bosz…. co ja przezywalam na tym egzaminie. Tylko, ze ojciec w domu byl i fachowej pomocy mi zaraz udzielil, wiec lecialam juz obandazowana i nasmarowana roznymi takimi.

  6. to taka zabawa sado-maso (nooo ta walizka za progiem i ów wrzątek)… jesteś perwersyjką na nóżkach!
    😉

  7. Nina, a zdałaś? ja się naprawdę cieszyłam, że to tylko łydka, bo jak sobie wyobraziłam, że to mogły być inne części ciała, to brrrrr!

    Klu, prawda, że tak to wygląda? no cóż, w powiedzeniu „nieszczęścia chodzą parami” jest jednak dużo prawdy 🙂

    kłamca, proszę odpukać i przez lewe ramię trzy razy splunąć!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s