Takie tam wydarzenia piątkowe

Dziś byłam na lunchu z kolegą. Nie zdarza mi się to ostatnimi czasy codziennie, więc należy to odnotować. Byliśmy wprawdzie w uroczym towarzystwie mego syna, ale ten zachowywał się bardzo przyzwoicie, znaczy spał. Kolega sprowadził się do Francji czasowo w grudniu i nie włada językiem francuskim, z którego to powodu podziwiam go niezmiernie. Ja bym się załamała najpóźniej po tygodniu. Jego firma (nie napiszę jaka, ale bardzo dobrze znana i w Polsce i we Francji, acz nieszczególnie lubiana…) załatwiła mu jednak osobę, z którą może konwersować po angielsku i ona mu następnie załatwia wszelkie sprawy z bankiem, mieszkaniem itd. Dziś jednak osoby nie miał pod ręką, i kiedy chciał zapłacić za nasz lunch kartą (francuską Visą), ta odmówiła współpracy. Wyśmiałam go, że na pewno wydał już całą kasę ze swego konta, zapłaciłam własną kartą, a potem udaliśmy się do bankomatu nieopodal, gdyż nalegał. Kolega nalegał, nie bankomat. Bankomat natomiast powiedział, że pieniędzy nie da. Kolega wszedł do oddziału banku, a ja za nim. Rzekł do pani w okienku całkiem zrozumiale po francusku „Parlez-vous anglais?” ale pani odrzekła twardo „non”. Wzięłam sprawy w swoje ręce, a raczej na swój język, i wyjaśniłam, że karta przestała współpracować i chcemy wiedzieć czemu. Pani zażądała dowodu tożsamości, którego kolega oczywiście nie posiadał przy sobie… Ale jak to uczynna Francuzka spojrzała na nas, wnikliwie oceniła że nie jesteśmy wyrafinowanymi złodziejami, i podzieliła się z nami informacją, że jeśli bankomat mówi „operacja niedozwolona” to znaczy, że limit karty został przekroczony, co ja zresztą już wcześniej koledze sugerowałam, mając w tym względzie osobiste bolesne doświadczenia. Sprawdziliśmy jeszcze, że bankomat właśnie to mówi, pocieszyłam kolegę, że w poniedziałek limit mu się odnowi i pożyczyłam mu 20 euro. Nie wiem wprawdzie, jak przeżyje weekend za 20 euro, ale jak go znam to sobie poradzi.

9 thoughts on “Takie tam wydarzenia piątkowe

  1. haha, to samo pomyslalam – zaprosil cie na lunch, z ktory zaplacilas i jeszcze dostal 20:))
    powinien ze wstydu splonac:)

  2. haha, to samo pomyslalam – zaprosil cie na lunch, z ktory zaplacilas i jeszcze dostal 20:))
    powinien ze wstydu splonac:)

  3. To 20 euro na weekend w Paryżu to jest mało? Ile trzeba mieć? Pytam na wypadek, gdybym się wybierała. ;-/

  4. Klu, prosiłabym jednak o większy szacunek wobec człowieka, którego kompletnie nie znasz, a ja owszem, od 10 lat. wiem że odda bez przypominania i to z nawiązką.

    ania, płonął ze wstydu owszem, ale wyśmiałam go mówiąc że dwa lata temu to samo mi się zdarzyło w londynie, bo nie miałam pojęcia że mam tak niski limit na nowej francuskiej karcie… bywa.

    nielot, to zależy, ale on jest bon-vivant, więc 20 to raczej naprawdę niewiele 😉 tak normalnie to wystarczyłoby pewnie na skromne zakupy żywnościowe, a lunch możesz zjeść za 10. a jak się uprzeć to i spora kanapka za 3-4 wystarczy…

  5. Ależ wprost, prostym sowem „szacun” wyraziłem sacunek … i zamieściłem emotikiona puszczającego uśmiechnięte oczko.
    Jasne, że go nie znam tak jak nie znam Ciebie od strony zademonstrowanej seriozności. Przybywa dzieci ubywa humoru?

  6. Wiesz, ds, ta francuska niechęć do obcych języków jest chyba już legendarna w Europie i na przykład we mnie, jako w lajkoniku 😉 który nigdy we Francji nie był i raczej nie będzie, takie postawienie sprawy wzbudza niechęć. Jakieś to takie.. nadęte i bufonowate.. Pewnie bym miała ochotę taką paniusię z banku strzelić w papę. Nie, że to, że mówi NON, tylko za to, że mówi „twardo”. To znaczy, podejrzewam, ona pewnie nawet niespecjalnie starała się zrozumieć, o co koledze chodzić, nie wołała pomocy kogoś z angielskim i w ogóle cała sytuację miała w niskim poważaniu, prawda?

    Uch, jak ja takiego zadęcia nie lubię.

  7. A mnie jak byłam we Francji to zdarzało się wręcz odwrotnie: mówiłam coś do kogoś moim mocno kulawym francuskim, na co dostawałam odpowiedź po angielsku (czyli w języku, który udawał angielski – po francusku z końcówkami angielskimi), lub po niemiecku (???).
    Czyli nie do końca jest tak, ze oni WSZYSCY nie chcą mówić w innych językach.

  8. Klu, ja jestem staroświecka i miałam na myśli stary dobry „szacunek”, nie żaden ziomalski czy jaki tam „szacun”. a poważna to akurat byłam zawsze. z przykrością stwierdzam, że znowu pomyliłeś mój blog z jakimś bardziej rozrywkowym.

    Odchudzam-się, ale oddajmy jej sprawiedliwość że nie bardzo miała czas spróbować zrozumieć czy kogoś poszukać, bo do akcji wkroczyłam ja. myślę że jakby był sam i bardzo nalegał, to jakoś by się dogadali…

    melissa, a bo zaczynałaś po francusku! oni są wyczuleni na tym punkcie – jak już ktoś próbuje, to znaczy że oni też mogą się wysilić! egalite, nie? 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s