A co czytałam na wakacjach

Natychmiast po przyjeździe do Polski rzuciłam się na książki, jakbym miała już nigdy w życiu nic nie przeczytać po tych dwóch tygodniach. Na pierwszy ogień poszła należąca do teściowej siostry autobiografia Doroty Sumińskiej, weterynarki, która ostatnio pisuje felietoniki w Polityce. Sporo o niej samej i jej rodzinie, dość barwnej, sporo o zwierzętach; pod koniec trochę za dużo dziwnych tekstów o niemożności porozumienia się z dorosłą córką, ale ogólnie godna polecenia wszystkim lubiącym takie tematy. Następnie rzuciłam się na osobiście nabyty „Middlesex” Eugenidesa, na który polowałam już od dawna, ale ciągle go nie było w Merlinie. W końcu jednak się udało (za to poleconego mi przez Kamenari „Shantaram” z kolei nie przysłali). To jest wciągająca historia hermafrodyty pochodzenia greckiego, we współczesnych Stanach, taka mini-saga z elementami czegoś w rodzaju realizmu magicznego… i mimo że rzecz jest naprawdę błyskotliwie napisana, ciągle marudziłam, że przecież to już wszystko było. Dojrzewanie bohatera – odmieńca w wiadomo jakim świecie… dziwnie znajomy klimat. Na pewno niektórych zafascynuje. Potem wygrzebałam siostrze z półki „Podróż ludzi Księgi” Tokarczuk, którą oczywiście kocham, i wcale nie tylko dlatego, że urodziła się 29 stycznia, jak niektórzy tutaj obecni. Cudownie posępna jest ta książka. Taka nastrojowa ponura baśń.

Następnie pojechaliśmy na Sylwestra do koleżanki, gdzie na parapecie poniewierał się Chmielewskiej „Babski motyw”, więc zakrzyknęłam „o jak ja DAWNO nie czytałam Chmielewskiej” i książkę na wieczór zaanektowałam. Czytałam ongiś lepsze jej dzieła, ale to też się dało znieść mimo straszliwie trzeszczących naciągnięć miejscami. Styl ten sam co kiedyś w każdym razie, i to mnie cieszyło wystarczająco, chociaż szczególnie śmieszna nie była, ale w końcu „Lesio” jest tylko jeden. Na drugi wieczór zabrałam koledze, fanowi fantastyki, opowiadania Dicka, niestety z tej serii co były ułożone chronologicznie, i jak się czyta opowiadania Dicka napisane w ciągu dwóch lat, to one są strasznie na jedno kopyto, mimo niezaprzeczalnej oryginalności, bo to jednak świetny pisarz był. Potem oddałam koledze Dicka, a zabrałam mu „Inwazję opoponaksów” Brosnana i to jest typowe czytadło, jak ktoś już naprawdę musi mieć cokolwiek do czytania, a nie czyta romansów czy tam kryminałów medycznych, które w dużym wyborze miała ze sobą koleżanka. To ja już wolę sf, dziękuję.

Potem sobie przypomniałam „Metodę wodną” Johna Irvinga i ze zdumieniem stwierdziłam, że to jest naprawdę dobra rzecz jak na Irvinga. Jedna z jego pierwszych, więc nie ma jeszcze tego zadęcia „a ja jestem takim genialnym pisarzem, spijajcie me słowa na klęczkach”, nie ma też na szczęście żadnego szokującego trupa w szafie; jest za to kawałek szpitalny bardzo w stylu „Paragrafu 22” oraz problemy męskie ze stworzeniem związku z kobietą. Główny bohater posiada otóż żonę (młodą i atrakcyjną), z tą żoną synka, a pewnego dnia prawie zdradza tę żonę z jakąś tam znajomą. Nie zdradza jej tak całkiem do reszty, bo ma nagły wyrzut sumienia i wraca przez pola i bagna pieszo do domu. Ale żona się i tak dowiaduje (w widowiskowy sposób, ale nie będę aż tak streszczać). I co robi tenże facet? Otóż bez słowa wyjeżdża do Wiednia, i pozostaje tam 6 miesięcy, tylko że jemu się wydaje, że to tylko tydzień, bo on przecież jest nieszczęśliwy i w szoku…. Ja wiem że to jest tylko powieść, nieszczególnie nawet realistyczna, ale ona jest jednak napisana przez faceta, więc jestem skłonna uwierzyć, że oni naprawdę tak myślą. Kończy się to wszystko w każdym razie obrzydliwie grafomańsko szczęśliwie, o czym muszę uprzedzić, jakby ktoś chciał czytać.

8 thoughts on “A co czytałam na wakacjach

  1. jako osobamało wyrafinowana – bardzo lubię Irvinga.

    dośc w temacie przypomniał mi się epizod z życia mojej Najlepszej – jak Niedupowaty po ośmiu lat bujania się ni w prawo ni w lewo – poszedł na jakąs terapię w wyniku, której wyszedł z eureka – ja kocham tą kobietę chcę spędzić z nią życie! i tak go ta myśl stłamsiła – że NATYCHMIAST JĄ RZUCIŁ. Też na dobre poł roku.

    Może myslał że tydzień ? ;)))

  2. trzeba bylo mowic ze szukasz middlesex – to bym ci poslala mam ja od jakichs 3 albo 4 lat 😉

  3. Nie lubisz Irvinga? „Metoda wodna” jest fajna, ale nie dorasta do pięt „Hotelowi New Hampshire” i oczywiście „Modlitwie za Owena”. Inne, może poza Garpem, nie wyrastają ponad średnią.

  4. A Middlesex rzeczywiście nie powala na kolana. A jak chcesz coś fajnego, przeczytaj zbiór „Młoda proza amerykańska”. Upolowałem go zupełnie przypadkiem na zakurzonej półce w Empiku. Jest kilka naprawdę świetnych opowiadań.

  5. Ostatnio dużo czytam; przeczytałam ponownie Książkę Antykucharską, Heleny Amiradżibi teraz w czytaniu: Moskiewska Saga Aksionowa a czeka Sahib Nenada Velikovicia i Pod pokładem Arsenijevicia a dla relaksu podczytuje: Ugrofińską wampirzycę Noémi Szécsi, która mnie nieźle bawi. Znasz coś z tego zestawu?

  6. spt, ja już jestem w stanie w to uwierzyć. i że ICH mózgi uważają to za zupełnie zrozumiałe i logiczne… 🙂

    laska, no skąd mi to miało przyjść do głowy… 😉

    Gościu, hmmm. Owszem, wymieniłeś akurat te najlepsze, Hotel i Modlitwę (muszę ją jeszcze raz przeczytać!) swego czasu uwielbiałam, Garp jest oczywiście świetny; ale te późniejsze są już mocno manieryczne, a zbrzydziła mnie absolutnie ta ostatnia „Zanim mnie znajdziesz”, ona jest POTWORNA, i dzięki niej się bardzo zniechęciłam do Irvinga. Stąd do tej „metody” podeszłam jak pies do jeża 😉

    Kamenari, nic a nic, ja się wyraźnie w innych obszarach poruszam, ale spróbuję 🙂

  7. Irvinga czytałam w małych dawkach – tak raz na jakiś czas. I chyba „Regulamin tłoczni win” mocno utkwił mi w pamięci 🙂 Co do reszty uwag o Irvingu nie sposób się nie zgodzić :)))

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s