Na froncie

Tymczasem na moim osobistym froncie męsko-damskim sytuacja zrobiła się patowa. Przynajmniej jest jasna: od pobytu w Polsce wiem już na pewno, że nie chcę być z tym facetem (ponieważ przedtem naiwnie liczyłam na to, że może po prostu potrzeba nam odpoczynku od siebie, że może po dwóch tygodniach spojrzę na to innym okiem. Oko jednak zostało to samo). On zdaje się żywi do mnie podobne uczucia, i wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że dziecko potrzebuje ojca, a ojciec kocha to dziecko. Porozmawialiśmy nawet jakiś tydzień temu o rozstaniu, o którym rzekomo też już myślał (i nic jakoś nie wymyślił) i to był pierwszy raz, kiedy na moją sugestię, żeby się wyprowadził, nie obraził się, nie zaczął wrzeszczeć, że tak, ale dziecko zostaje z nim, tylko zaczął się zastanawiać, jakby to zorganizować. Byłam niezwykle pozytywnie zaskoczona. Po czym niestety oznajmił, że on jak się wyprowadzi, to tylko do własnego domu… i ja już widzę, jak on sobie ten dom sam dla siebie nagle kupi. Nie ma takiej opcji. Zaskakujące jest to, że po tej rozmowie zrobił się nagle na parę dni miły, nawet umył mi samochód z własnej inicjatywy. Trochę go pewnie zbiło z tropu, że ja bynajmniej nie rozpaczałam na temat rozstania, tylko się szczerze ucieszyłam, że przyjmuje taką możliwość do wiadomości. Sytuacja jest jednak, jako się rzekło, patowa, to znaczy ja kompletnie nie wiem co dalej i stosuję jedyny cytat z literatury, który się do czegoś w życiu przydaje, mianowicie „pomyślę o tym jutro” (Scarlett O’Hara), a on jak to facet, nie zmieni status quo, dopóki ktoś go do tego nie zmusi.

Wszystko, co mi przychodzi do głowy: że powinnam być bardziej wyrozumiała, że przecież jestem mądrzejsza, że powinnam to, śmo, siamto, owamto, rozbija się o podstawową rafę. Brakuje nam fundamentu, na którym można by coś zbudować. Stoimy nad pustą dziurą w ziemi i rozpaczliwie poszukujemy kariatyd, które by nam podtrzymały dach nad głowami.

34 thoughts on “Na froncie

  1. wielce budujące za to jest, że się Młodego nie wypiera. nie mam pomysłu jak – ale budowałabym coś tam wokół tej pozytywnej tezy (i może pomogłabym mu z tym domem? chociazby koncepcyjnie ? 🙂

  2. a może jakoś naprowadz eMa na prostą droge do jgo nowego domu, może to facet którego trzeba nakierować 😉

  3. spt, no z jednej strony pozytywne, a z drugiej wolałabym już żeby się wyparł i żebym miała święty spokój. na ten scenariusz byłam przygotowana, a na to co jest teraz nijak. ech. a dom to nawet jakbym mu kupiła to i tak by się okazał niedobry 😉

    autumn, każdego faceta trzeba nakierować 😉 poza tym to przecież nie o dom chodzi. jakby miał dom to by oświadczył, że nie może się tam wprowadzić, bo ogrzewanie go za dużo kosztuje…

  4. Nie no dobra wiem jak, ale JAK ? 😉 Nadzieja nadzieja prawda, ale skoro juz nie bylo fajnie to raczej nie mialo szans sie naprawic co ?
    I nie oceeniam, nie oceniam, pytam sie, bo mi to tak trudno ogarnac.

  5. A mi się wydawało, że to jego mieszkanie?
    Trudna sytuacja. A nie dałoby się zrobić tak, żebyś to Ty z synkiem się wyprowadziła?

  6. ds – rozumiem. W 100% rozumiem, że powinien się wyprowadzić z Twojego zycia. Wygodniej byłoby żeby wyprowadził się także z życia młdoego, no ale cóż … czasami za facetami nie idzie nadążyć.

  7. tak naprawdę DS nie mam nic mądrego do powiedzenia w tej kwestii, ale chciałbym wiedzieć, dlaczego niektóre czytelniczki uważają, że EM powinien „wyprowadzić” się również z życia swego syna.. mój rozum tego nie ogarnia. Zbyt wielu znam popapranych emocjonalnie mężczyzna z racji „opuszczenia” przez tatusia. Wiem, że Ty jesteś mądrą kobietą i znajdziesz wyjście z tej patowej sytuacji.

  8. Z moim Ex-em było tak samo, latami trwaliśmy w beznadziejnym zawieszeniu , aż tu nagle cud się zdarzył- Ex zniknął z widnokręgu… Okazało się, że po prostu związał się z inną kobietą 🙂
    Czego Tobie i Twojemu jeszcze nie Ex-owi serdecznie życzę 🙂
    Może niektórzy faceci inaczej nie potrafią, jak z jednych ramion w inne ? Nie masz jakichś wolnych, a chętnych koleżanek, żeby trochę popchnąć sprawę ?

  9. trudne to wszystko… bardzo podoba mi się Twoje podejście, że syn potrzebuje ojca, a ojciec kocha to dziecko. życzę mądrych decyzji

  10. tak naprawdę DS nie mam nic mądrego do powiedzenia w tej kwestii, oprocz dobrze zapamietanej kwestii Rhetta Butlera : „Frankly, my dear, I don’t give a damn” gdy przerazona Scarlett zapytuje gdzie sie podzieje i co zrobi gdy Rhett ja zostawi. No i za kazdym razem wyciagam chusteczke …

  11. Piąty raz tu wchodzę i nie wiem co powiedzieć. Gdyby nie Junior to pewnie bym wiedziała…

  12. Skoro on nigdzie nie chce sie wyprowadzac to moze Ty sie wyprowadzisz?
    Co prawda to pewnie nie od razu nastapi bo jak mysle musialabys najpierw znalezc prace, oddac malego do zlobka a potem wystapic o alimenty na dziecko. We Francji jednak samotnej matce latwiej niz gdzie indziej chociazby z tego wzgledu ze macie zasilki, darmowe lub bardzo tanie przedszkola i zlobki.

    Niemniej, scenariusz wydaje mi sie mozliwy do zrealizowania i chyba jedyny sensowny, bo przeciez eM sam sie nie ruszy zeby cos zmieniac..

  13. Kamenari: takie podejscie, jakie Ci sie podoba, ma niestety swoje wady.
    Przyklad mojej siostry ciotecznej. Mowila tak samo. Szesnascie lat pozniej: nienawidza sie z mezem, ciagle awantury w domu, szesnastoletni syn ma dosc ojca, matki i najchetniej zwialby gdzie pieprz rosnie. Oni oczywiscie oboje go kochaja, tylko niestety nie kochaja siebie nawzajem…

  14. milena – ds sama napisała jak by wolała by było. Wiem, że zycie bez ojca jest dziwne, inaczej poukładane itd. Jezeli rodzice potrafia się dogadać mimo osobnego życia to bardzo dobrze, ale czasami nie da się. Dziecko żyje w rozerwaniu pomiędzy dwojgiem ludzi i ich dwoma zupełnie innymi światami.

  15. jestem w identycznej sytuacji, no może z tą różnicą, że samiec nie przyjmuje tego do wiadomości. i nie wiem co z tym dalej zwłaszcza, że jestem zależna finansowo od niego.

  16. o dziecku pisałaś, że chciane z obu stron, ze wyczekane. tak strasznie dawno to było?

    a jakby jakąś terapię partnerską? posiadanie WSPÓLNEGO syna wyklucza nagłe i trwałe odkolegowanie się.

  17. No tak, dziecko potrzebuje ojca. Jak dobrze to znam …

    Nie ma dobrego rozwiązania, każde z nich będzie złe.

    Wyjazd z dzieckiem oddzieli go od ojca, ale może da Tobie szczęście i możliwość poznania innego faceta, który być może stanie się p.o. ojcem.
    Zostawać z nim nie powinnaś.
    Ale czy zostać z nim tam?

    Nie ma dobrego rozwiązania, są tylko złe i gorsze. Dla Ciebie i dla syna.

    Ale potem będzie lepiej.
    Całusy

  18. Trudne decyzje, zycze madrego i w zgodzie z Toba wyboru.
    Sama pol roku temu wyprowadzilam sie od meza, wrocilam do Polski z 2 letnia corka. Nie bylo latwo, zwlaszcza finansowo i organizacyjnie, ale odzyskuje rownowage i dobrze mi „samej”. Pozdrawiam.

  19. ……..
    Przesyłam pozytywną energię.
    Na taką sytuację naprawdę nie ma mądrych. Jak ktoś tu już wcześniej zauważył – są tylko rozwiązania złe i gorsze (dla maluszka oczywiście, bo dla Ciebie rozstanie byłoby najlepszą drogą).
    Gdybyś potrzebowała wsparcia w Polsce – polecam się. I bardzo pozdrawiam.

  20. Trudna decyzja.
    Warto jednak podjąć tę nawet trudną zostawiając sobie i jemu szansę.
    Jeśli rozstanie pokaże, że tak jest lepiej – wybór dobry.
    Jeżeli będzie wam obojgu brakowało was wzajemnie może warto spróbować być jeszce kiedyś razem.
    Maleńswta nie skrzywdzicie będąc w zgodzie z sobą (niezależnie czy razem czy osobno.
    Odpocząć od siebie to dobra rzecz.
    Pozdrawiam i sił życzę.

  21. Nina, nigdzie nie napisałam, że mają być razem, po prostu podoba mi się sposób patrzenia na sytuację przez ds, chociaż zdaję sobie sprawę, że to pewne rzeczy utrudnia, a na dodatek to jest jeszcze synek, a nie córeczka…

  22. Pewnie, że nie ma różnicy, choć wiadomo, że chłopiec będzie w starszym wieku bardziej cierpiał z powodu braku taty niż dziewuszka. Ojciec jest wzorcem syna, jego archetypem mężczyzny. Może to miała na myśli Kamenari.

  23. Dla mnie róznica wynika z tego, że syn siłą rzeczy bardziej tego ojca potrzebuje. Mama nawet jak zagra w nim w kosza to nie rzuci za 3 punkty, albo grajac w nogę nie strzeli pięknie w lewe okienko, może kojarzy kto to Boruc, bo czyta kolorową prasę, ale Lewandowskiego już mniej, zwłaszcza, że w reprezentacji gra ich dwóch;) Poza tym inaczej zareaguje na bójkę syna w szkole, czy pornosy pod łóżkiem.
    Znam kilku facetów wychowywanych głównie przez matki i chociaż ich lubię to z żadnym z nich nie mogłabym się zwiazać ponieważ uważam, że jedna cipka w związku wystarcza.

  24. I żeby było jasne. Nie twierdzę, że nie ma kobiet, które nie potrafią wychować dobrze syna – np. czytając jak małgośka wychowuje Lu dochodzę do wniosku że mogłaby mieć całą drużynę piłkarską i każdy wyrósł by na fajnego faceta. I nie chodziło mi tylko o rozbite małżenstwa, tatuś, którego udział w wychowaniu ogranicza się do „synku podaj mi gazetę” też nie spełnia swojej roli.

  25. Różnie bywa z tym wychowaniem. Jedno jest pewne szczęśliwi rodzice (obojga płci) wychowują szczęśliwe dzieci 🙂

  26. I już dla całkowitej jasności: nie trzeba być razem, ważne tylko, żeby oboje rodzice byli gdzieś blisko i osiągalni. Dla mnie ideałem są znajomi, którzy po rozwodzie ze względu na dzieci zamieszkali na tej samej ulicy, jak twierdzą na tyle daleko, żeby od siebie odpoczywać, i na tyle blisko, żeby razem wychowywać dzieci:)

  27. dora2, bo zaczęło się psuć kiedy już byłam w ciąży.

    wężon, jego. mogę się wyprowadzić, czemu nie, tylko że aktualnie nie pracuję i trochę mnie nie stać. i fajnie by było, żeby się zgodził na tę wyprowadzkę, a nie robił mi awantury 😉

    autumn, ja bym jednak trochę żałowała, gdyby znikł z życia młodego. choć może byłoby łatwiej…

    milena, jak lumpiata pisze, są tylko złe i gorsze wyjścia…

    mp, jak mnie się to właśnie marzy, nie masz pojęcia! zakochałby się, byłby milszy i łatwiejszy we współpracy. ale on nie z tych co z jednych ramion w drugie :/

    Kamenari, a to że go kocha, a ja o tym wiem, to jeszcze niestety nie znaczy że potrafi go mądrze wychować…

    p, a jakoś jednak dała sobie radę bez Rhetta 😉

    małgośka, ja bym też wiedziała 😉

    Nina, niestety (już) nie są tanie, acz masz sporo racji i cieszę się że akurat we Francji. myślę o takim wyjściu również, oczywiście.

    nobotak, uniezależnić się finansowo za wszelką cenę, to podstawa. jakoś musi się dać. mój też nie przyjmował, teraz już jak widać przyjmuje. ludzie się zmieniają…

    Dorota, no widzisz, niby nie tak dawno… półtora roku raptem, a ile się może zmienić 😦 próbowaliśmy terapii, owszem.

    lumpiata, precyzujesz moje myśli na piśmie 🙂

    aga, a mąż co na to, że tak z ciekawości spytam..?

    obcasy, dziękuję za energię i wsparcie 🙂

    dintojra, no właśnie już odpoczęliśmy jak pojechałam do Pl na ponad dwa tygodnie. może za krótko – ale jakoś nie mam już złudzeń w tej kwestii…

    mig 🙂 i 😦

    Kamenari, dla mnie jest oczywiste że dziecko powinno mieć ojca, niezależnie od płci. postaram się żeby miało.
    ideałem moim są też tacy rodzice blisko siebie, tylko widzisz – ja się tu czuję okropnie samotna. i nie wiem czy dam radę, po prostu. niestety jestem w bagnie po szyję 🙂

    zupa, dobrze to być nie może. może być bardzo źle albo tylko kiepsko 😉

  28. Hmmm, byl placz, zal, zlosc, klotnie, zastraszanie etc etc. Teraz juz tez chce sie rozwiesc, czekamy na sprawe.Z Mala spedzja co drugi weekend razem. jest coraz lepiej..

  29. nawet nie wiesz jak bardzo Cie rozumiem…:( przykro mi,ze mnie jeszcze tam nie ma i nie jestem pewna kiedy sie zjawie. Na razie – kryzys i grypa 😦 trzymaj sie cieplo, napisze jak sie poprawi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s