50 milionów rodaków

W sobotę w szpitalu napotkałam Polaków, a wczoraj wychodząc od pediatry natknęłam się w poczekalni na dziewczynkę około dwuletnią, która radośnie mówiła „bébé” pokazując na me dziecię. Jej matka przytakiwała „bébé”, ja ubierałam syna, i tak sobie koegzystowałyśmy przez chwilę, aż ja rzekłam uspokajająco
– No już, już idziemy do domu – bo syn miał już wyraźnie dość lekarza i ubierania. Na co matka zakrzyknęła
– Pani mówi po polsku!?
– No tak, co za spotkanie – uśmiechnęłam się, coś tam jeszcze sobie powiedziałyśmy, i poszłam mówiąc „do widzenia”, co strasznie dziwnie zabrzmiało w mych uszach. Dopiero potem pomyślałam, że trzeba było chwilę dłużej z nią pogadać i może telefonem się wymienić, pewnie mieszka gdzieś w pobliżu, dziecko ma, miałabym może jakąś znajomą w okolicy. Ale ja jestem kiepska w zaczepianiu ludzi tylko z tego powodu, że akurat mówimy tym samym językiem. W końcu Polaków jest na świecie z 50 milionów, i nie jest powiedziane że koniecznie z wszystkimi bym się dobrze dogadała.

Dziś w drodze do pracy ujrzałam w oknie obrośniętego pięknie dzikim winem domu zawieszonego tam pewnie od Świąt zapomnianego plastikowego Mikołaja. Mókł smutno na deszczyku wiosennym.

9 thoughts on “50 milionów rodaków

  1. Wspólnota języka nie sprawia niestety, że człowiek znajdzie bratnią duszę. Z reguły juz od drugiego zdania słychac kto zacz. Na pewno warto próbować. Samotność na emigracji jest parszywa. Net to nie wszystko 🙂

  2. jak obrośnięty, to może to jego niepierwsza Wielkanoc w tym miejscu.

    a co do dogadywania się z rodakami, to statystycznie szanse masz niemniejsze niż z nierodakami, więc może warto próbować… a jeśli przy tej okazji upadłoby kilka negatywnych stereotypów o polonii, to tylko się cieszyć.

  3. Mój S. mówi, że w jego condominio mieszka para Polaków z małym dzieckiem i pyta, czy się z nimi zapoznam, jak się przeprowadzę. A ja pytam go: „dlaczego mam się zapoznawać?” „Bo są Polakami” „I co z tego? to nie znaczy, że moglibyśmy się dogadac tylko dlatego, że mówimy tym samym językiem”.
    Ale w duchu myślę sobie, że byłoby fajnie, gdyby ta młoda kobieta okazała się miła i sympatyczna…
    Tylko też jakoś tak głupio ludzi zaczepiać i od razu o tel pytać 🙂

  4. Byl czas (na poczatku) ze rzucalam sie na kazdego kto mowil po polsku, zywcem slyszalam te nasza nadwislanska mowe przez 5 wagonow metra. Ale niestety rodacy szybko nauczyli mnie rozumu, teraz jak slysze polska mowe to sama milcze. A nawet jak ktos zapyta „pani mowi po polsku?” to grzecznie ale krotko odpowiadam „tak”. No jakos nie mam dobrych doswiadczen niestety.

  5. Kiedy pracowałam w Albanii, było mi bardzo miło kiedy spotykałam Polaków. W sumie przez 3 lata było ich bardzo niewiele, młodych trampów, którzy zwiedzali kraj. Prawie zawsze zagadywałam czasami trzeba było pomóc, doradzić coś. Zwykle zagaduje Polaków w miejscach w których nie bywa ich wielu np. w Serbii, Bośnii, ale już w Bośnii nad morzem nie bo tam jest ich dość dużo, podobnie jak w Czarnogórze i często słychać polski;)
    w nawiązaniu do poprzedniej notki jeszcze krótko o obserwacjach narodu w transporcie miejskim przeze mnie i moją laskę: otóż naród jest zaskakująco uprzejmy, kiedy wsiadałam do autobusu zawsze kilka osób było gotowych mi ustąpić miejsca, obojetnie od płci, za wyjątkiem pań w srednim wieku: ) które potrafiły rzucić hasła w stylu: no dobrze, że się ludzie litują bo bym musiała wstać i to głośno na cały autobus – miałam ochotę wtedy zabić taką. Co ciekawe czym ładniejsza dziewczyna tym szybciej ustępowała miejsca, brzydule raczej tego nie robiły. A może te dziewczyny, które proponowały mi swoje miejsce wydały mi się ładniejsze poprzez swój miły gest? Natomiast najbardziej zaskoczyło mnie to, że najchetniejsze do oddania miejsca, czy pomocy w wsiadaniu czy wysiadaniu były osoby, które wyglądały jak kopie Joli Rutowicz, czy Pudziana. W kazdym bądź razie: uprzejmość rodaków jest na 6! I cieszy mnie to bardzo:)

  6. kiedys maly p. w metrze zatkal sobie ostentacyjnie nos i sie zwierzyl : „Mamusiu, ta pani co siedzi na przeciwko nieludzko smierdzi”.
    Pani usmiechnela sie, pogladzila malego p. po glowce mowiac „Jakie grzeczne dziecko i jak swietnie mowi po polsku”.

  7. Sze, no właśnie.

    just_ice, stereotypy mają się dobrze i szybko nie upadną, ale chyba wiemy,że to tylko stereotypy 😉

    thernity, jak mieszkają w tym samym miejscu to się będziecie spotykać, będziesz miała okazję. mogę tylko powiedzieć że gdybym to była ja to bym była bardzo wdzięczna jakbyś do mnie zagadała po polsku, więc odwagi. tym bardziej że mają małe dziecko, może Wy też będziecie wkrótce mieć 😉

    stardust, no, nie dziwię się. ale ona się naprawdę ucieszyła że słyszy polski. może się jeszcze spotkamy..

    Kamenari, no to cieszy. a może wyglądałaś z tą laską jak dr. House? 😉

    P. aaaaa, umarłam na atak śmiechu. 🙂

  8. Z tych 50 milionów rodaków na świecie zapewne z dziesięć się zasymilowało; po półroczynym pobycie w strefie anglojęzycznej już mówią z obcym akcentem, a następne pokolenie ma problemy z mówieniem po polskiemu. Zatem problem jakby mniejszy 🙂
    pozdrowienia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s