Różowy weekend

Przez cały weekend spożywałam krewetki, zostaliśmy bowiem znienacka obdarowani potworną ich ilością, a krewetka wiadomo – nie ziemniak i w piwnicy pół roku nie poleży. W dodatku podobno były bio, ale ja się nie znam i pojęcia nie mam czym się różni krewetka bio od nie bio, oraz nie chcę nawet mieć pojęcia. W każdym razie były smaczne, chociaż jedzenie krewetki wymaga wykonania czynności barbarzyńskich, jak to oderwania jej nóżek i głowy, co budzi we mnie delikatny wewnętrzny protest, ale go zagłuszyłam winem. Oczywiście pod kolor krewetek, różowym z doliny Loary. Poza tym niech Państwo raczą pamiętać: gdyby przyszło Wam spożywać krewetki, to pozostałe po ich spożyciu resztki (znaczy te nieszczęsne oderwane głowy i łapy) należy natychmiast ściśle zamknąć w torbie foliowej i wynieść gdzieś daleko. Bo jeśli beztrosko wyrzucicie je do kosza na śmieci, to następnego ranka obudzicie się z wrażeniem, że śpicie w sklepie rybnym. Dawno nie sprzątanym. Ani nawet nie wietrzonym.

Jak już całkiem nie mogłam patrzeć na krewetki, to przerzuciłam się na truskawki. Istnieje jedyna słuszna metoda spożywania truskawek. Należy je mianowicie umyć, wrzucić do miseczki i każdą z osobna zgnieść widelcem. Następnie należy wrzucić do tego łyżkę albo dwie dobrej śmietany, dorzucić szczyptunię cynamonu i wszystko wymieszać. Uzyskuje się breję w kolorze, a jakże – różowym, która to breja zachwyca swym smakiem znacznie bardziej niż wyglądem. Na wszelki wypadek podkreślam, że cukier do truskawek to jest takie samo nieporozumienie jak cukier do kawy. Takiego barbarzyństwa dopuszczają się jedynie ludzie małego ducha, o niedorozwiniętych kubkach smakowych.

38 thoughts on “Różowy weekend

  1. To ja jestem małego ducha z niedorozwiniętymi kubkami :-)))
    Mówisz cynamon? Do truskawek? Chyba trzeba spróbować. Bo breję to i ja lubię, wszystko jedno jak wygląda, ale jak smakuje!

  2. Jezu, mam niedorozwinięte kubki. A truskawki są jedynym powodem dla którego posiadam cukier w domu.

  3. to ja też jeste mała duchem i w zasadzie cukier kupiłam specjalnie PO TO BY JE POSLODZIĆ:)))

  4. to ja to w ogóle tragedia, w takim razie. duch na poziomie – 1 : nie dosyć, że nie rozciapuję, to jeszcze potem słodzę, a – co już chyba jagorsze – na sam koniec skrapiam sokiem z cytryny.

    no, chyba, że robię truskawy w czerwonym winie…. ale wtedy tez trochę cukru dodaję jednak 😉

  5. ja po takim spotkaniu z dużą ilością krewetek do dziś nie mogę na nie patrzeć – tego Ci nie życzę.

    co do truskawek to niestety zdarza mi się słodzić (kawę także) 😛

  6. hyhyhy, ale Panie to są przewidywalne ;))) a spróbujcie kiedyś bez cukru, zamiast od razu zajmować pozycje obronne!

    autumn, aż tak to nie przesadziłam, udało się!

  7. Z cuukrem do truskawek????
    Jak z nożem do ryby!

    (buhahaha spróbujcie z trzcinowym, pyyycha :))))

  8. Krewetki uwielbiam, cynamonu nie znosze, nawet do szarlotki daje minimum, truskawki moga byc ale niekoniecznie:)) a zamiast cukru tylko stevia, albo syrop klonowy. No tak mam:))

  9. czuję się obrażona i znieważona!
    😉
    a w tym roku preferuję koktajle truskawkowo – bananowe!

  10. Truskawki same, pokrojone tylko. Bez dodatkow, a juz na pewno bez cynamonu, cynamon + truskawki to dla mnie kompletne nieporozumienie…

  11. małgośka, dzięki za częściowe zrozumienie. po warsztatach w cite des sciences wiem że trzcinowy to dokładnie ta sama sacharoza co buraczany. reszta to barwnik i psychologia 😉

    hmmm, więc kiepskość truskawek to może być faktycznie powód. ale na boga, nikt chyba nie sypie cukru do czereśni, gruszek czy jabłek. więc czemu akurat do truskawek??

    stardust, możesz nie lubić cynamonu, masz prawo. pisanie o czymś „zamiast” cukru to tak jak pisanie czym zastąpić dziurę w moście, z mojego punktu widzenia 😉 cukier i zamienniki są zbyteczne do życia!

    helena, ale to nie była zniewaga, jeno stwierdzenie faktu 😉 koktajl truskawkowo-bananowy może być.

  12. tak dokładnie to ja słodzę ŚMIETNĘ.Wiesz PYCHA tak ubita na słodko i taką kołderka truskawi przykryte to mlask.
    Za cynamonem nie przepadam.
    Ale ,wiesz.
    Jak nie mam cukru to nie ma problemu.
    Zżream ,zażeram się itp.
    Chociaż jak wczoraj zjadłam kilo sama i dziś siedzą ciegiem na klopie to mi się ich cokolwiek odechcialo…;>

  13. Truskawki uwielbiam, cynamon też. Cukru Ci u mnie w domu jak na lekarstwo – tylko dla gości (o ile sobie przypomnę, żeby zaproponować!)
    Za to śmietany nie lubię… 😦

    Może być bez śmietany?

  14. jako, że truskawki najbardziej lubię z pieprzem i kozim serem w pełni podpisuje sie pod ostatnim zdaniem;)

  15. A ja od lat nie mogę się przekonać do kupowania truskawek. Zawsze najbardziej mi smakowały prosto z grządki, a że rosły w trawie, to się żarło niemyte, bo mycie cały smak zabija, niestety. Bez żadnych śmietan, cukrów i innych świństw się żarło i takie były najlepsze. Teraz to najbardziej mi wchodzą zmiksowane z maślanką, miodem i wanilią, ale rzadko to robię. Z bananem tyż dobre.

  16. jako ze mieszkam blisko kola podbiegunowego (tak wychodzi), to u mnie jeszcze truskawek nie ma. tzn. sa, te z kalifornii, ale tutejsze jeszcze nie. ponoc „maja byc” w tym tygodniu. napisze jakie byly. z makaronem, smietana i cukrem 🙂
    trzcinowym…
    aha, organicznym 🙂

  17. Kubki się degenerują na skutek używania cukru 😉
    Kawa z cukrem jest zaiste świętokradztwem.

  18. No nie, chyba się obrażę. Albo nie, za bardzo lubię tego bloga.
    A świadomość posiadania niedorozwiniętych kubków smakowych zrekompensuje mi smak kawy w proporcjach: minimum kawy, maksimum cukru i maksimum mleka + ewentualnie cynamon. Taką właśnie pijam i przy takiej moje zatrzymane w rozwoju kubki przeżywają ekstazę.
    Ale truskawki to już bez cukru, z samą śmietaną. Z cynamonem? Hmm, dziś wypróbuję.

  19. tuv, coś mało odporne masz wnętrzności 😉 ale obstawiam że już wróciłaś do normy truskawkowej!

    who, jasne że może. wszystko może!

    laska, zważywszy że saute oznacza smażone bez panierki, to hmmm… ja już nic nie mówię 😉

    Kamenari, dziękuję za poparcie

    nielot, biedaku. mam o tyle dobrze że nie jadałam prosto z grządki. maliny i owszem…

    b. iii tam organiczny. wszystko ta sama sacharoza!

    Klu, no bbba.

    coanka, a tam zaraz się obrażać za drobną prowokację 😉 spróbuj z cynamonem – też nie miałam przekonania dopóki nie spróbowałam 🙂

  20. melissa, no ale czy ja Ci każę jeść sam cynamon?! z truskawkami i śmietaną nie jest gorzki!

  21. a w ogóle, to kto widział truskawki ze śmietaną.
    zgroza i niedorozwinięte kubki ;PPP
    jak już z białym, to TYLKO Z KEFIREM !!!

  22. Nie mam ducha wcale i smaku takowoż:)))
    Zresztą w tym roku, z powodu braku słońca, truskawki są wyjątkowo kwaśne. Przynajmniej w moich okolicach.
    Pozdrawiam.

  23. oooj, maliny prosto z krzaka… Jeszcze ciepłe od słońca. to ja już wiem, czemu nie lubię malin! Ja po prostu lubię takie prosto z krzaka. Najbardziej leśne.

  24. Eeee no jedna na dziesięć da się zjeść bez cukru. Wypróbowane, zostaję przy cukrze.

  25. Zupa, no coś Ty!
    Kefir z truskawkamy to łagodnie czyści nie przerywając snu!
    🙂

  26. zupa, z kefirem też można. ale weź i znajdź mi tu kefir 😉

    athina, jak kwaśne, to nie jeść w ogóle 😉

    melissa, o to to to 🙂

    p. łeeee, to takie sztampowe…

    Sze, nie rozumiem po co się wszyscy katujecie niedobrymi truskawkami 😉

    małgośka, ja myślę że to był właśnie zamysł zupy, żeby wszystkich tu przeczyściło. ale łagodnie!

  27. Truskawki w szampanie? To jakieś nieporozumienie – w szampanie dziewczynę należy wykąpać – można jej wówczas zaserwować truskawki (ale muszą być polskie, pachnące i smakujące truskawkami… broń boże te france hiszpańskie, co to tylko z wyglądu…) .
    A ja w niedzielę zrywałem garściami najdojrzalsze poziomki z krzaczków i fruuu do pyska je … ach co będę gadać, ten …. zapach.

  28. Emmm… cynamon to można i sam.
    Walnąć pół łyżeczki, tylko popić wodą trzeba, bo łatwo się pyłem zachłysnąć 🙂
    Działa rozgrzewająco i jako afrodyzjak też… sprawdzone 😉

    Ale nie radzę zwiększać dawki, uderzenia gorąca jak przy problemach hormonalnych.

  29. p, ach, teraz już znam źródło… 😉

    Klu, kiedy jakoś nie mam pod ręką dziewczyny, którą chciałabym kąpać w szampanie. ani czymkolwiek w ogóle ;).

    girri, aktualnie nie potrzebuję ani rozgrzewki ani afrodyzjaka, ale kto wie kiedy się przyda…

  30. ds, podrzucić Ci grzybka kefirowego ? będziesz mogła kefirek produkować samodzielnie 🙂

  31. „I stały się maliny narzędziem pieszczoty,
    Tej pierwszej, tej zdziwionej, która w całym niebie
    Nie zna innych upojeń, oprócz samej siebie,
    I chce się wciąż powtarzać dla własnej dziwoty.”
    (B. Leśmian)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s