Francuzów podejście do kapitalizmu

Spotykają mnie w życiu niespodzianki, niestety niekoniecznie przyjemne. Kolega mój z pracy znienacka postanowił się zwolnić. Bywa, nawet w czasach kryzysu. Problem polega na tym, że jeżeli ja znam powiedzmy 50% naszego projektu, nad którym już od dwóch lat ślęczymy w zmiennej obsadzie, to on zna drugie 50%; a nie jest to wiedza, którą się nabywa beztrosko w ciągu tygodnia. W dodatku koleżanka, która naszą wiedzę uzupełnia, za tydzień idzie na macierzyński, a czwarty kolega jakiś miesiąc temu został przez pracodawcę pożegnany, bo miał zwyczaj przychodzić do pracy pod wpływem alkoholu. Jeśli to wszystko podsumować, okazuje się, że w projekcie zostaje osoba JEDNA i co prawda ona jest z Polski, ale jednak nie cudotwórczyni.

Z koleżanką w stanie podwójnym negocjować się oczywiście nie da, więc zasugerowałam szefowi, żeby w takim razie może ponegocjować z kolegą. Wprawdzie on jest na niezłej pozycji, będąc poniekąd niezastąpionym, ale może być jednak warto trochę ustąpić, żeby go przynajmniej jeszcze jakiś czas zatrzymać. I co mi szef odpowiedział?
– Jak on chce iść, to niech sobie idzie, ja go trzymał nie będę, i w ogóle to nie chcę żeby tu siedział jeszcze trzy miesiące, bo i tak nie będzie pracował!
Ręce opadają. Nie ma to jak się śmiertelnie obrazić na pracownika za wydumany brak lojalności.

Ta historia może trochę tłumaczy, dlaczego na Francuzach nie da się w żaden sposób wymóc na przykład podwyżki metodami, które wszędzie indziej w cywilizowanym świecie się sprawdzają, ale dlaczegoś zupełnie mnie nie bawi.

15 thoughts on “Francuzów podejście do kapitalizmu

  1. b. obawiam się że jeśli klient to jakoś zniesie, to szefostwo będzie zadowolone, a jeśli nie, to będzie „bo ds sobie nie poradziła!”. powinnam też powiedzieć, że się w takim razie zwalniam, ale nie mam ochoty tego robić. będzie co ma być.

    tuv, ano może. dobrze wiedzą że ja wcale nie mam ochoty tupać nogą i odchodzić z roboty po tym jak dopiero do niej wróciłam, więc trochę jestem na ich łasce. cóż, w ostateczności poszukam nowej pracy, też dobrze 😉

  2. no to trzymam kciuki zeby i klient byl zadowolony a Ty sobie poradzila w rozsadnych ilosciach (czyt. w zakresie regularnych obowiazkow). moze nie bedzie tak zle 🙂

  3. hmmm, no a jak Ty zostaniesz z tym sama i pójdziesz po podwyżkę to też Ci powie – a to idź sobie i zawali projekt?

    pytam, bo w podobnej sytuacji koleżanka w Polsce wycisnęła całkiem sporą podwyżkę…wiem, w Polsce, ale jednak

    a fragment: „co prawda ona jest z Polski, ale jednak nie cudotwórczyni” bardzo mi się podoba:):):)

  4. Twoj szef to po prostu BALWAN.

    Widzialam takich mundrych tutaj, u siebie.
    Zwykle historia dalej wyglada tak:
    odchodzi jeden niezastapiony, szef zwala cala reszte na ta jedna osobe co zostala a co pojecie ma pol-na-pol.
    Zwykle tez oczywiscie ma szef nierealne wymagania, bo oj tam w tydzien przeczyta sie caly kod zrodlowy i juz wszystko bedzie wiadomo.

    Osoba co pozostala wkrotce ma wszystkiego dosc, bo ilez mozna pracowac po godzinach i jeszcze ciagle slyszec same pretensje. Zwalnia sie wiec.

    Szef zatrudnia nowe osoby z ulicy, ktore oczywiscie nie maja o niczym zielonego pojecia. Po 3 miesiacach nadal nie ma efektow, wiec sie je zwalnia, zatrudnia nastepne. Po nastepnych trzech miesiacach projekt upada, szefa wywalaja na zbity leb, a jak firma mala, to cala firma bankrutuje.

    Genialne, po prostu genialne.

  5. To ogólnoludzka choroba, niestety.
    Dobrze, że masz plan spokojnie obserwować rozwój wypadków i nie wykonujesz gwałtownych ruchów. Trzym się tam!

  6. To wlasnie jest oblicze kapitalizmu w pelnej krasie. Nie liczy sie czlowiek, tylko aby znalezc tania sile sa gotowi poswiecic wszystko projekt i jak pisala Nina czesto nawet upadek firmy. To jest dla nich niewazne ze teraz zostajesz sama na dwoch pelnych etatach jak sie sprawdzisz to fajnie jak nie, to bedzie ktos inny. Noz sie w kieszeni otwiera ale taka jest prawda.

  7. b. dzięki, może nie będzie tak źle 🙂

    miss, w Polsce to mogła wycisnąć. tu się obrażą że byli dla mnie dobrzy a ja chcę odejść 😉

    futrzak, ano. a tu nie trzy miesiące, tylko dwa lata, ale co z tego…

    athina, oj, na razie nie ma czego współczuć, odpukać. najwyżej stracę pracę, też nie koniec świata. jeno podejście głupie, bośmy włożyli w tej projekt dwa lata pracy…

    Sze, no nie wiem czy tak ogólnoludzka, ale może i tak. spokój należy zachować w każdej sytuacji! 😉

    stardust, ano taka prawda. mnie dziwi że zwyczajnie nie umieją skalkulować co się bardziej opłaca i ile naprawdę mogliby zapłacić koledze, żeby został…

  8. no proszę, nie ma to jak się użalić nad sobą na blogu. poszli po rozum do głowy i zatrzymają mi kolegę jeszcze przez te 3 miesiące wypowiedzenia. chociaż tyle. 😉

  9. ds: alez umieja kalkulowac i to na dodatek ZNAKOMICIE.
    Wszystko rozpieprza sie o system wynagradzania i lenistwo ludzkie.

    Generalnie, jesli premie sie placi za zyski na przyklad KWARTALNE albo od projektu – to wtedy szef stanie na glowie, zeby pod koniec kwartalu miec wynik – nie ma znacznia, ze bedzie on zafalszowany i ze go wywala za pare miesiecy. Swoje sie nachapie a potem pojdzie do innej firmy.
    Podobnie z konczeniem projektu – jest premia za skonczenie na czas? To sie konczy. A ze potem support musi sie uzerac z tonami bugow – a to juz NIE MOJ DEPARTMENT.

    Udowodnic cokolwiek trudno, tym bardziej ze nikomu z gory nie chce sie w owym gownie grzebac. Bo trzeba miec dokumenty, bo pilnowac, bo robic audyt a to takie męczace… latwiej wiec wyp.. na zbity pysk i zatrudnic nowych.

    I tak sie dokladnie dzieje.

    wyjatki to sa ludzie np. tacy jak Alejnikow (autor algorytmow do computer trading programu uzywanego obecnie przez Goldman Sachs) – ale i z nimi korporacja sobie poradzi. Zawsze przeciez mozna oskarzyc go o lamanie copyrightow i tak dalej, wsadzic do pierdla prewencyjnie a potem usilowac „lagodnie” przekonac zeby jednak NIE odchodzil do konkurencji.

    Ateista jestem, ale gdybym wierzyla, to powiedzialabym tak:
    w ateizujacym sie swiecie diabel mial bardzo trudne zadanie jak sprowadzic ludzi na zla droge. Kombinowal, kombinowal i nic… az w koncu wymyslil korporacje…

  10. To dobrze ze jednak poszli po rozum do glowy a nie nizej:)) Ale tak czy inaczej istota kapitalizmu jest zastapic czlowieka tanszym czlowiekiem i to cala filozofia:)))

  11. DS to chyab nie tylko we Francji. Ja pracuję teraz w takiej firmie, gdzie szefowa nie liczy się wogóle z ludźmi , ich umiejętnościmai. Firma leci na łeb na szyję bo w naszje branzy kryzys starszliwy, a ona lekką ręką puszcza ludzi bo się na nich obraża.

  12. futrzak, a ja nie w korpo 🙂

    stardust, no niestety. nawet socjalistyczny kapitalizm francuski tak działa 😉

    milena, nie twierdzę że tylko i wyłącznie. zależy od ludzi. ale bardzo francuskie jest obrażenie się i prychnięcie „a niech se idzie!” 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s