Dojazd

Zapałałam nagłą i gwałtowną miłością do mego samochodu, zdecydowałam się w końcu bowiem pojechać nim do pracy. Nie robiłam tego wcześniej, bo przecież KORKI oraz brak miejsc do parkowania. Ale jest lato, co oznacza, że korki w stołecznej okolicy są mniejsze, a z drugiej strony komunikacja miejska kursuje rzadziej, i muszę obecnie: czekać na RER numer 1, tłuc się nim (w upale, nagabywana przez coraz liczniejszych i nachalniejszych żebraków) pół godziny, czekać na RER numer 2, wcisnąć się do niego cudem, co nie zawsze się udaje, w ścisku jechać kolejny kwadrans (przynajmniej dla żebraków nie ma już miejsca), następnie przesiąść się na tramwaj, poczekać sobie na jego przyjazd i odjazd, i przejechać nim kolejne trzy przystanki. Samo opisywanie mnie już zmęczyło, a nie uwzględniłam w tym planie dowozu potomka do żłobka, co samo w sobie jest skomplikowaną operacją logistyczną. Tymczasem do auta wsiadłam dziś o godzinie 8:08, w biurze byłam zaś o 9:06, i odkryłam w ten sposób, że do pracy można PRZYJŚĆ, a nie się dowlec podpierając nosem. Oczywiście nadal spędzam paręnaście minut w korkach, ale i tak bilans nie pozostawia wątpliwości. Nawet mimo cen benzyny. We wrześniu to ulegnie zmianie, więc nie należy się przyzwyczajać do luksusu.

19 thoughts on “Dojazd

  1. Oj, oj – ciężkie to życie w wielkich miastach! I jak daleko do miejsca pracy! :((
    Tak ze współczuciem westchnęłam jako osoba z prowincji, gdzie można spokojnie chodzić pieszo.;))
    Jak się ma jedno, to nie drugie, niestety… ( nieco filozoficznie)

  2. jesooo… ale droga. A ja sie przejmowałam moim dojazdem. Pikuś to jest się okazuje 😉

  3. Moj dojazd do pracy od drzwi do drzwi zajmuje mi ok 40min. Zdecydowanie za krotko na czytanie, a teraz jak sie przeprowadze to jeszcze sie skroci o jakies 3 min. Natomiast Wspanialy dojezdza srodkami transportu publicznego ok 2godz i 20 min w jedna strone. Na poczatku jezdzil samochodem, zajmowalo mu to tyle samo albo i dluzej i wracal ziejac ogniem i zolc mu sie ulewala przez nogawki. Wreszcie dal sie namowic na pociag, metro i autobus (tak tak tyle zmian) i teraz wraca w miare normalny, zawsze ma miejsce siedzace wiec albo kima, albo bawi sie kompem, albo czyta. Nie ma stresu prowadzenia samochodu i ciaglej koncentracji.

  4. Kurczę. Nie stać mnie chwilowo na mądrzejszy komentarz. Nienawidzę dojazdów. Nienawidzę. Rozumiem pojechać gdzieś i wrócić, ale dzień w dzień się telepać?
    Nudna będę, ale powiem: nienawiść do dojazdów nie dotyczy metra moskiewskiego 😉

  5. Kwoka, ja mam miejsce pracy zmienne, więc jest szansa że będzie bliżej. nie w najbliższych miesiącach jednak. i wiesz – 20 km na warunki paryskie to wcale nie jest dużo – tyle że połączenie fatalne, po prostu.

    virago, a ile masz? pół godzinki? 😉

    stardust, Ty go w ogóle widujesz od czasu od czasu? 😉

    Sze, staram się o tym nie myśleć, bo wiesz, nie bardzo mam wyjście. godzina w jedną stronę jest w moim pojęciu ok. gorzej jak jest więcej.

  6. Wiem, ds, wiem 🙂
    Gdybym musiała dojeżdżać do pracy, też bym zacisnęła zęby. Ale tak? To mogę sobie ponienawidzić, nie?
    😉

  7. dla mnie egzotyka skoro do pracy pokonuję tylko 18 stopni i sień.
    W sumei to bym nawet chciał spróbować,ale tyle czasu i przesiadek?!? ds jesteś wielka:)

  8. mnie na cale szczescie zajmuje ok 30 minut, ale u nas to prowincja i jakkolwiek glowne drogi korkiem zapchane, to oplotkami mozna do domu w miare szybko dojechac. wspolczuje korkow, ale te tez mnie nie denerwuja. siedze sobie i mysle, myslec mozna wszedzie, czyt. i w korkach mozna znalezc dobre strony (Pollyanna sie klania :))

  9. Hahaha wyobraz sobie ze tak:)) Spedzamy razem bardzo duzo czasu w zasadzie to codziennie 4-5 godziny (w normalny dzien tygodnia) spedzone na rozmowach przy lekkim posilku albo lampce wina. Jak rozmawiam ze znajomymi, ktorzy sa w domu wiecej czasu razem to sie czesto okazuje ze my robimy wiecej rzeczy razem niz oni. Jakos tak jest ze jak juz jestesmy razem to z tego korzystamy. Weekendy tez spedzamy glownie razem, lubimy byc razem.

  10. Z tego co pisalas to wyglada ze OMS ma do swojej pracy i zlobka bardzo blisko.
    Nie rozumiem, dlaczego to ON nie zawozi malucha?

  11. aha, i jeszcze chcialam zlosliwie dodac, ze Wy to chociaz MACIE komunikacje publiczna.

    Ja tutaj, chociaz bym chciala, do pracy dojezdzac publicznymi srodkami transportu nie bede, chyba ze:
    – praca jest zaraz przy linii Caltrain
    – praca jest na tyle blisko i normalne drogi do niej prowadza (tj. dostepne dla rowerow), ze moge dojezdzac rowerem.

    I tak, na 10 lat pracy tutaj, tylko dwa razy moglam dojezdzac do pracy rowerem. Raz zajmowalo mi to 5 min (2km) a nastepnym 50 min (16km). Przy czym w tym ostatnim wypadku wiazalo sie to z koniecznoscia zmiany ciuchow i w lecie brania prysznica, bo w Kalifornii upaly niezle daja do pieca i NIE MA TAKIEJ ZASRANEJ MOZLIWOSCI zeby pedalujac w temperaturze powyzej 20 st C sie nie spocic i nie smierdziec…

  12. no.. nawet nie pół godziny 😉 tyle, że na totalnym zadupiu. w ciągu dnia jadą dwa autobusy. rano i wieczorem 😉

  13. Sze, możesz 🙂

    tuv, wszystko ma wady i zalety 😉

    b. no nie, korków nie lubię i już.

    stardust, no to nie wiem, nie śpicie chyba wcale 😉

    futrzak, do swojej pracy ma tak samo daleko jak ja, wychodzi wcześniej niż ja, za to wraca wcześniej i go odbiera. nie jest to złośliwe, cieszę się z tej komunikacji miejskiej bardzo, do centrum paryża autem się prawie nigdy nie wybieram. ale w lecie jest gorsza.

    virago ups, to jak się spóźnisz to co? taksówka?

    ***
    a dziś jechałam 20 minut: o 10:30, korka nie było ani centymetra 😉

  14. Eee tam nie spimy? Spimy, tylko Wspanialy malo bo 5 godzin. Spotykamy sie codziennie po pracy ok 18:30 – 19tej i do zasniecia czyli 23ej jestesmy razem. Idziemy cos zjesc albo na drinka, rozmawiamy, czasem posiedzimy w ksiegarni, czasem polazimy po miescie. A to jest 4 do 5 godzin spedzonych razem, nie obok siebie ale naprawde razem w sensie wzajemnego zaangazowania.

  15. to mamy ds taką samą odległość do pracy – 20 min bez korka – około godziny z 🙂

  16. futrzak – mozna. ja tez czasami jezdze do pracy rowerem (18km) i nie biore prysznica w pracy, jakkolwiek przeprowadzam, oglednie mowiac, dokladne zabiegi pielegnacyjne i oczywiscie zmieniam ubrania. i temperatury u mnie tez potrafia byc wysokie, na dodatek jeszcze wilgotnosc powietrza dobija.

  17. stardust, żartowałam 🙂 fajnie macie… znaczy nie, wspaniały nie ma, 5 godz to mało!

    spt, o 🙂

    b. jesteś dzielna 🙂

  18. taksówek też nie ma. ewentualnie stopem mogę spróbować dojechać. ale musze przyznać, że ta sytuacja wyrabia obowiązkowość w punktualnym wstawaniu z łóżka 😉 i ogólną punktualność 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s