Człowiek-żaba

Jako stworzenie w dużej mierze wodne, o czym już niedawno pisałam, powinnam była przez Matkę Naturę zostać wyposażona przynajmniej w płetwy i błony pławne. Przez jakieś urzędnicze niedopatrzenie nie zostałam, nad czym ubolewałam długo, aż w końcu udałam się do sklepu sportowego, a w nim do działu ze sprzętem do pływania – w poszukiwaniu takich małych wiosełek przypinanych do dłoni, które zaobserwowałam u współpływaków na moim basenie. Wiosełka znalazłam, i owszem, ale tuż obok nich wisiało coś, co mnie natychmiast urzekło. Wyglądało jak rękawiczka dla żaby.  Uznałam, że to Los sam mnie do sklepu sprowadził i palcem pokazał, bez namysłu wydałam na to ustrojstwo posiadane środki płatnicze, i poszłam na basen wypróbować zakup. Pierwsze 600 metrów zajęła mi nauka posługiwania się nowymi dłońmi. Teoria prosta, z praktyką zaś gorzej, bo na przykład mój łokieć zyskał dziwną tendencję do wychylania się z wody. Kiedy już opanowałam łokieć i przestałam myśleć o tym co mam na dłoniach, okazało się, że w ciągu godziny przepłynęłam 200 metrów więcej niż zwykle, co nie jest zapewne rezultatem oszałamiającym, ale jednak wymiernym. Poza tym przyjemnie mnie bolały mięśnie ramion, zjawisko o tyle zastanawiające, że ich nie mam. Niestety już mniej przyjemnie boli mnie też coś między łopatkami. Ciekawe, czy żaby mają jakieś mięśnie między łopatkami…

13 thoughts on “Człowiek-żaba

  1. ale powiedz, czy te rękawiczki są zielone?!

    ja bym sobie musiała takie błonki koniecznie kupić, gdyż w 45 minut przepływam 15 basenów:) [25m], więc taki wynalazek znacznie poprawiłby mój wynik:) (taką przynajmniej mam nadzieję:) ).

  2. Oj, ezu! Widziałam takie coś na żywym człowieku i mimo, że wiem po co to – spłakałam się ze śmiechu 🙂
    Płetwy też mnie śmieszą. Ale nie tak złośliwie, tylko tak raczej „uśmieszą”.
    Jeśli działa jak należy, to fajnie! 🙂

  3. ferita, niestety niebieskie. a nawet niebiesko-czarne.

    sze, no właśnie – tak mnie to rozśmieszyło, że musiałam kupić. gorzej że na basenie też mnie śmieszyło. ale lepiej że śmieszy niż smuci 🙂

  4. Ja to chyba kupię dla nas. Nie dojdziemy do wody. Sto procent
    Albo się potopimy.
    :-))))))))))))

  5. milena, w zasadzie zwiększa powierzchnię stawiającą opór wodzie 😉

    Sze, będzie odwet za Ribbentroppa!

    helena PROSZĘ Cię. chcesz mnie zabić?

  6. Takie rękawiczki to dobry plan B na kajaki, jak się zgubi lub połamie wiosło, a nie ma się zapasowego. A nie dziwnie się pływa z rozcapierzonymi paluchami?

  7. Mam takie poczucie jak pływam w płetwach, że stopy są wybitnie niewydolne… Na żabie łapki nie wpadłam 🙂 – ale testuję zatyczki do uszu… 😦 I nosa powinnam też. Jakiś taki człowiek nieszczelny pod wodą się staje…

  8. Bombowe są. I faktycznie, szkoda, że nie zielone. Re-re, kum-kum… ;-/
    Ja chcę móc płyyywaaać!!!

  9. ooooo musialabym takie cośsprawić Młodej:)))
    w sumei niebieskie jej do kostiumu by pasowały:)

  10. AnetaCuse, właśnie dziwnie, dlatego je opanowywałam przez jakiś czas. najbardziej należy rozcapierzyć kciuk 😉 z tymi wiosełkami byłoby pewnie łatwiej, ale nie są takie śmieszne.

    ikar, to ja z kolei nie rozumiem po co ludziom zatyczki do nosa i uszu… nosa to w ogóle nie mogę mieć zatkanego, bo ja go używam do wypuszczania powietrza pod wodą.

    nielot, ale ptaki to tak słabo pływają, no chyba że kaczki, ale kaczką nie jesteś 😉

    tuv, zdjęcie było stąd
    http://www.sportowo.pl/main/i,i,643,rekawiczki-silikonowe-do-plywania.html
    i nawet niedrogie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s