Czego można się dowiedzieć w upalny wieczór

Kiedy wyjść z Les Halles w kierunku północnym, i iść rue Montmartre na północ, czyli w stronę Montmartre, to po lewej stronie napotyka się sklep La Coccinelle, i chyba niewielu ludzi z Polski nie wybuchnie na ten widok radosnym i niewytłumaczalnym śmiechem, ku konsternacji swego towarzystwa francusko – marokańsko – hinduskiego.

Kiedy następnie zasiąść nieco dalej po parasolami Café Noir, gdzie zainstalowane są spryskiwacze skrapiające klientów co parę minut wodą – duża przyjemność, bo to właśnie najgorętszy wieczór tego lata – można się dowiedzieć, że „ale przecież nie ma alternatywy dla iPhone!” i zrobić dziwną minę, powstrzymując się przed wyciągnięciem osobistej nokii, która za chwilę skończy lat pięć. A wcześniej można się dowiedzieć, że istnieją ludzie, którzy od lat trzech zamieszkują okolice paryskie, pracowali półtora roku w ścisłym centrum miasta Paryż, i nigdy nie widzieli kościoła St. Eustache ani nie byli w Luwrze. Lecz przynajmniej wyrażają niekłamany zachwyt kościołem.

A na sam koniec absolutnie nie do przebicia okazuje się informacja, że mianowicie mój osobisty szef, a nawet właściciel całego tego biznesu, w którym pracuję, posiada również… klub nocny. W centrum Paryża. A ponieważ nasza firma zarządzana bywa rozmaicie, by ująć to bardzo eufemistycznie, i podobno na ogół przynosi przychód zdecydowanie bardziej ujemny od rzeczonego klubu, od wczorajszego wieczoru bawię się myślą, KTO mianowicie płaci moją pensję, przynajmniej w części. I kto by się tego spodziewał.

8 thoughts on “Czego można się dowiedzieć w upalny wieczór

  1. Za to w słoneczny poranek można sobie pochodzić żółtym ludzikiem. Gdzie ja nie byłam w tym Paryżu! 😉 A zabudowa Rue Monmartre i pobliskich ulic bardzo mi przypomina tę wrocławską z okolic Sienkiewicza i Nowowiejskiej. W temacie budynków: http://wroclaw.hydral.com.pl/000762,obiekt.html – na tej stronie zdjęcia pewnej kamienicy ”przed” i ”po”.

  2. Św. Eustachy mi wychynął zza zakrętu podczas spaceru z Luwru dokądkolwiek. jet przepiękny. ale jeszcze większego wychynięcia dokonał Św. Seweryn, napotkany całkowicie przypadkowo, podczas poszukiwania sklepu „etam” wg mapy google;)
    wlazłam do środka, pusto, dźwięk organów…

  3. nic mnie nie zdziwi od kiedy aspirowałam do pracy w pewnym kinie studyjnym. kino kinem, ale miało być połączone z klubem go – go 😉 z tego co wiem, przedsięwzięcie jednak nie wypaliło.
    Wrocław…
    (proszę bez żaluzji, chyba nie muszę tłumaczyć charakteru mojej pracy? 😉

  4. aniu taka jedna, a żółty ludzik nie chce wejść tam gdzie ja byłam na Montmarte, niestety. Wrocław ma ładniejszy Rynek niż Paryż 😉

    inka, na mnie też napadł znienacka wiele lat temu, i na naszego Hindusa teraz też. może on tak już ma, ten Eustachy.

    helena , ja takie klimaty znam wyłącznie z opowieści, i nigdy bym nie przypuściła że to właściciel klubu nocnego przychodzi regularnie się ze mną witać i o zdrowie pytać! 😉

    kamenari, do jednej już doszło. mamy teraz niezwykle przystojnego handlowca 😉

  5. No to dobre wiadomosci. Przy takim systemie finansowania bankructwo firmie, w ktorej pracujesz, raczej nie grozi…

  6. Zasugeruję szefu coby bajzel otworzył, doswiadczenie w prowadzeniu ma, da radę 😉

  7. futrzak, hyhyyy firma ostatnio finansowana jest głównie z kieszeni naszego właściciela. a teraz się okazało, że kieszeń jest cokolwiek bez dna, skoro jest klubem nocnym 😉 nie powiem, bawi mnie to do łez!

    małgośka, aaaaahahahahaha. pogrzeb mi opłacasz 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s