Przemyślenia spod zjeżdżalni

Gdy stoję obok, dziecię moje za nic w świecie nie zjedzie samo ze zjeżdżalni: żąda podania mu ręki, a najlepiej dla pewności obu. Po milionie namów, zachęt i pochwał na wyrost w końcu rezygnuję i oddalam się nieco, by spocząć na ławeczce, dyskretnie jeno obserwując potomka. I co widzę? Ten sam młodzian, ktory jeszcze przed chwilą kategorycznie odmawiał wykonania zjazdu, teraz całkiem samodzielnie włazi na zjeżdżalnię, i zjeżdża, jakby to robił od urodzenia, po czym czynność ze swobodą powtarza. Kiwam głową, ubawiona własną głupotą, i myślę, że przecież ja zrobiłabym to samo: może nie na zjeżdżalni, ale już na przykład we własnym aucie staję się fatalnym kierowcą, jeśli tylko mam pasażera. Zaczynam się zastanawiać nad czynnościami wykonywanymi normalnie całkiem automatycznie. Gdzies w podświadomości tkwi niepokój – czy aby pasażer nie uważa, że jadę za wolno, za szybko, za agresywnie, za pasywnie, a w ogóle on by to na pewno zrobił całkiem inaczej. Ba: we własnej pracy, którą skądinąd bardzo lubię i poniekąd potrafię wykonywać, natychmiast przestaję być zdolna do zrobienia czegokolwiek, jeśli ktoś mi patrzy na ekran. Głupieję i palce mi odmawiają posłuszeństwa. Mam podstawy, żeby sądzić, że INNI mają podobnie, aczkolwiek być może nie wszyscy. A Państwo jak?

21 thoughts on “Przemyślenia spod zjeżdżalni

  1. Nie znoszę gdy ktoś mi patrzy na ręce, a już gdy jest to moja babcia przyglądająca się mojemu krzątaniu w kuchni, to bankowo albo coś mi spadnie albo się skaleczę. Bo babcia stoi, patrzy i nie krytykuje, ale dokładnie opisuje w jaki sposób ona wykonuje czynność, której właśnie się przygląda. I robi to tak że nie da się nie wywnioskować, że ona robi to lepiej:)

  2. Państwo mają podobnie 🙂
    Szczególnie w sytuacjach, gdy wiem że jednostka obok też potrafi, wiec włącza sie ‚mózgojad’ PEWNIE POTRAFI LEPEIJ i mnie krytykuje 😉
    A jak mam babkę w kuchni to uwielbiam robić sos do chińskiego, kurczaka w curry lub leczo. Tylko wtedy nie miesza mi w garach.

  3. INNI mają tak samo. 🙂

    Bardzo mi się podoba ta obserwacja. Jest z rodzaju tych, które i ja miewam, ale najczęściej nie chce mi się o nich pisać, bo mam wrażenie, że to banalne, albo że wyjdę na dziwaka, jakim może i faktycznie jestem, tylko czy wszyscy muszą o tym wiedzieć…? 🙂

  4. ankakd, ciarki na samo wyobrażenie 😉 dużo cebuli krój, może babcia ucieknie 😉

    too-tiki, a bo to dość powszechne akurat.

    małgośka, no tak, to tak działa.

    szyper, a wiesz że miałam podobną obawę „a co jak wszyscy napiszą, że ONI TAK NIE MAJĄ i ja to chyba jestem jakaś dziwna?” 😉

  5. z pasażerami tak jest – nawet własny chłop mnie stresuje – na początku, potem jakoś idzie

  6. ja zdecydowanie tak nie mam. takie bylo moje pierwsze wrazenie, ale tez i po dluzszym zastanowieniu zaden nawet drobny przyklad nie przychodzi mi do glowy.

    natomiast zdecydowanie jesli tylko moze, wlacza mi sie infantylnosc techniczna. czyli – jesli tylko moge wykorzystac kogos do przelaczenia telewizora/dvd/skrzynki Rogersa/lub innego ustrojstwa ktore stoi pod telewizorem (tak wiem, robi sie to pilotem (-ami)), to od razu krzycze, ze nie umiem…

  7. ooo, mam identycznie jak jade z pasazerem! Stad np. taki AN jak jedziemy razem to sam woli byc za kierownica. Czyli ma to jakies swoje zalety 🙂 acz nie robie tego specjalnie! Kompletnie nie wiem skad mi sie to bierze..

  8. miss, nie no, zawsze jakoś idzie, ale to nie to samo jak kiedy nikt nie patrzy, co? 😉

    b, ha, jakbym miała zgadywać kto tak nie ma, to bym obstawiła Ciebie 😉 ale poważnie – jesteś w stanie pisać COKOLWIEK, głupiego maila, jak ktoś stoi i czyta Ci co masz na ekranie? bo ja nie.

    aga-b, stanowczo lepiej że sam prowadzi niż miałby siedzieć obok i krytykować, brr.

  9. miałam wspomnieć wiadomą załogę, ale mnie Szeh ubiegła.
    oczywiście mam to samo. fatalnie znosiłam wszelkie egzaminy, szczególnie te z fortepianu – czułam się, jakbym pierwszy raz dotykała klawiszy, „widziałam się” z zewnątrz, to nie byłam ja. podobnie mam gdy wypada mi jakaś hospitacja – idzie dobrze, ale nie poznaję nawet własnego głosu 🙂

  10. Ja mam dziś egzamin z niemca, Heleno 🙂
    I będzie patrzyła Komisja i Derekcja.
    Normalnie niks wisen, andere bałsztele 😀

  11. ds, jestem, chyba ze tresc bardzo prywatna, wtedy ze wzgledu na zawartosc. ale jesli ogolno-publiczny, to naprawde nie mam problemu.

  12. ale np. nie lubie publicznych wystapien, ale to dlatego, ze nie robie tego dobrze. czyli wychodzi na to, ze jesli robie cos dobrze (w moim mniemaniu oczywiscie ;), to nie mam problemu gdy ktos mi patrzy na rece, a jesli (w moim mniemaniu znowu) robie cos nie za dobrze, to wtedy sie stresuje.

  13. No pewnie! Przykład z dzisiaj – szef mi wisiał nad głową jak przeprowadzałam rozmowę wstępną z KLJĘTKĄ i tak się zakręciłam, że zapomniałam angielskiego :-)))))))))

    Mój mózgojad w tym momencie pewnie zawył z głodu i zdechł :-)))

  14. Tez mam tak, chociaz nie z samochodem ale z praca.
    Patrzenie mi na palce paralizuje niemalze.

    Wiekszosc ludzi tak ma, co z reszta potwierdzil przeprowadzajac szereg eksperymentow Robert Cialdini.

  15. W pracy też tak miałam, aż do czasu kiedy zmieniłam stanowisko wtedy było na odwrót – potrzebowałam kogoś kto by stał nada mną najchetniej przez cały roboczy dzień;) Z samochodem mam to samo – wiozę pasażera i urochamia mi się automatyczny ogranicznik prędkości:)

  16. A myślałam, że tylko ja tak mam 🙂 Niestety ale jak ktoś przygląda się mojej pracy to ja już nie umiem jej wykonać ..wszytsko się myli, psuje i tak dalej ….

  17. zapomniałam o samochodzie. Jak mam pasażera, z którym rzadko jeżdżę to samochód mi gaśnie na światłach jak ruszam …

  18. Sze, nno, coś w tym może być…

    helena, o boże egzaminy. o boże!

    b, jesteś moją idolką!

    miss, hyh. nie jeżdżę z Tobą 😉

    Daisy, hyhyhy 😉

    futrzak, no właśnie, byłam pewna że to musi być powszechne zjawisko…

    Kamenari, to trochę co innego, wiadomo że każdy rozsądny człowiek z pasażerem szaleje trochę mniej niż sam.

    milena, dziękuję, o właśnie. wczoraj na przykład nagle przestałam umieć parkować tyłem, bo za mną stał inny samochód 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s