Burza i jej skutki

Z okazji kolejnej rocznicy zburzenia Bastylii (wczoraj była) koło południa na drodze krajowej N118 przeżyłam drugą najgorszą burzę w życiu. Pierwsza była lat temu parę na A4 pod Wrocławiem, i ma bezapelacyjne pierwsze miejsce, ponieważ było ciemno. Wczoraj było oczywiście względnie jasno, ale nie pomagało to za wiele, ponieważ potoki wody lały się takie, że nie było widać praktycznie niczego (wycieraczki mam sprawne, ale co z tego). Aż psioczyłam pod nosem, że te francuskie głupki oczywiście nie zapalą sobie przeciwmgielnych, po czym kiedy deszcz nieco zelżał, okazało się, że jednak mieli je zapalone, tyle że nie było tego widać. Jechaliśmy maksymalnie 50 km/h, po czym musiałam zwolnić do 20, kiedy zaczął walić we mnie grad, i przez chwilę naprawdę się bałam, że powybija szyby. Przeżycia były intensywne, ale jak to przy burzy krótkotrwałe; potem się przejaśniło, za to kałuże pozostałe na drodze wyglądały raczej jak stawy rybne. Już zjeżdżając z autostrady oberwałam straszliwym chluśnięciem na przednią szybę przez kogoś, kto postanowił mnie wyprzedzić z lewej wjeżdżając w kałużę, i musiałam bardzo gwałtownie dać po hamulcach, bo wrażenie było takie, jakbym znienacka oślepła – na szczęście ten z tyłu miał refleks, dobre hamulce i zachował odstęp. A potem się okazało, że zamiast placu zabaw mamy jeziorko, i musieliśmy odjechać jak niepyszni. Poza tym tradycyjnie: fajerwerki i parada samolotowa.

Z ostatniej chwili: DZISIAJ są ósme urodziny tego bloga – w tym wieku to już powinien sam zacząć się pisać, moim zdaniem. I gdyby nie Gogenzola, która napisała o własnym, to tradycyjnie bym przeoczyła rocznicę. Ale skoro nie przeoczyłam, to wiecie, wypijcie co tam macie za pomyślność jego i jego właścicielki… (jak to ÓSME?! ale jak to??)

25 thoughts on “Burza i jej skutki

  1. Wyobrazam sobie… Przezylam cos takiego we Wloszech i tez myslalam, ze grad normalnie wybije mi szybe, a z tylu malutkie dziecko…brrr.

    Za to kolezanka wczoraj mi doniosla, ze na granicy Niemiec i Holandii bylo tak, ze drzewa powalalo.

  2. dwa razy przeżyłam coś takiego, dwa razy jadąc „gierkówką” z Krakowa na Mazowsze. raz nocą – jest taki kompletnie nieoświetlony fragment, lało, prawym pasem jechały TIRy 30 na godzinę, mijając każdego samochód był zlewany fontannami. a drugi raz – dwa (chyba?) lata temu, kiedy w Polsce była taka straszna ulewa, trąby powietrzne itp. jechaliśmy tego dnia właśnie, też w stronę Warszawy, i to było coś koszmarnego. a wracać i patrzeć na pozrywane dachy i połamane drzewa było jeszcze gorzej…

  3. szyper, trochę jednak za zimno było na kąpiele 😉

    athina, taka potęga natury zawsze robi wrażenie…

    inka, brr. oby jak najrzadziej takie atrakcje…

  4. No właśnie – zburzenie czy zdobycie Bastylii? Ja się upierałam przy zburzeniu, francuska nauczycielka przy zdobyciu. Argumentowała, że Bastylia nie została zburzona, bo przecież … stoi.

    Pozdrawiam wakacyjnie z Antibes – tutaj nie było żadnej burzy. Od trzech tygodni 35 stopni i słońce.

  5. traszka, Bastylia stoi?? gdzie?!? argument o tyle trafny, że nie zburzyli jej 14 lipca, tylko później – a dokładnie zaczęli 15 lipca ;).

  6. przy TAKICH burzach to ja zjeżdżam na pobocze i czekam aż minie. Nie wiem czy to prawidłowe czy nie, ale tak robię i już.

    i skoro dzisiaj są urodziny tego bloga to nic dziwnego że jestem w nim zakochana. 12,13,14 i proszę – 15 lipca. Same moje miłości ;))))

    no to sto lat ! :*

  7. spt, pobocze jest po to żeby na nie zjechać w wypadku awaryjnym – jeśli człowiek nie czuje się na siłach jechać z dowolnej przyczyny, również ulewnego deszczu, to może zjechać. tyle że powinnaś oczywiście umieścić trójkąt w odległości 30-50m, i jeśli to robisz w taką burzę to jesteś my hero 😉 (i nie wiem czy w ogóle ma to sens, bo i tak go nie widać oraz deszcz pewnie zaraz go przewróci). no i lepiej żeby to pobocze BYŁO, bo wczoraj minęłam dwóch stojących na prawym pasie, co już nie było fajne, bo wymuszało zmianę pasa na jadących…

  8. spt, jak ja bym zjechała i chciała przeczekać, to akurat trafiłabym na przelot trąby powietrznej (pamiętacie może – na tej drodze przewróciło autokar z zespołem „Śląsk” – tam właśnie spotkała nas najgorsza nawałnica, pod Częstochową, jakieś pół godziny wcześniej, niż ich. co prawda nawet myśleliśmy, czy by się nie zatrzymać pod jednym z wiaduktów…jak się okazało, dobrze, że jednak nie).

  9. Moje najkoszmarniejsze wspomnienie z drogi to zamiec na obwodnicy Elblaga, ciemno, snieg padajacy na ukos.
    Jechalam wpatrzona w reflektory samochodu przede mna modlac sie, zeby tylko nie zjechal ze skarpy.
    A drugie w kolejnosci to mgla na Zulawach, polaczona z dymem znad rafinerii, ktory jakos ja zagescil. I zasmrodzil przy okazji.
    Pobocze dobra rzecz, jesli nie jedzie sie autostrada akurat.

  10. no i życzę kolejnych ośmiu lat a nawet wiele, wiele więcej :))

  11. Najlepszego na osemke! Wypije, a jakze, co ma sie blog rozeschnac.
    Najgorsza pogode mialam kiedys na autostradzie 401, kiedy to padal marznacy deszcz i zrobila sie piekna slizgawka na drodze. Dotarlam na miejsce, to najwazniejsze.

  12. Ten „Szlak bardzo trudny i niebezpieczny. Uwaga na spadające kamienie” okazal sie do przejscia, co?;)

    Gratuluje wytrwalosci i trzymania dobrej formy.

  13. A mnie właśnie wzięło na zimnego drina z Malibu i soku ananasowego i już wiem dlaczego – organizm poczuł, że trzeba wznieść toast. ;-/
    Biedny Gawron przez to święto prawie się ugotował na twardo pod Marsylią. I burzę też miał straszliwą. A ja najstraszniejszą przeżyłam schodząc spod Zamarłej Turni. Bałam się jak rzadko kiedy.

  14. DS 8 byl tylko prototypem, tak naprawde zauroczyl nas model DS 19, potem 21 no i kultowy kabriolet DS 23. Jeszcze wiele przed Toba ! – félicitations 😉

  15. sluchaj pani od francuskiego , wyglodnialy paryski tlum zdobyl Bastylie glownie po to by sprawdzic czy nie ma w niej ukrytego zboza, przy okazji uwolniono wiezniow. W nastepnych miesiacach rzad rewolucyjny oglowil przetarg na jej rozebranie a poniewaz nie mieli grosza, oddali w zamian wykonacy material z rozbiorki. Wykonawca nie w ciemie bity, kamienie numerowal, opieczetowywal certyfikacja rewolucyjna i sprzedawal jako pamiatke !
    Mozna je zobaczyc w Muzeum Rewolucji Francuskiej w Vizille.

  16. b, dzięki 🙂

    inka, grrr. strach się bać 🙂 ale limit sobie już wyczerpałaś na to wcielenie!

    GyPsi, takie zamiecie też znam, i jechanie za kimś na ślepo…

    bere, cobyeta, dzięki 🙂

    aba, gorzej – wracam do starych notek i NIJAK nie mogę uwierzyć że to JA byłam. najchętniej bym skasowała, ale przecież wiadomo że nie.

    Witka, fakt, ślizgawka też fajna rzecz. na autostradzie nie przeżyłam…

    czytacz, boże, Ty już od tak dawna ze mną??

    futrzak, cydr nader słuszny wybór 🙂

    nielot, cóż za intuicja, dziękuję bardzo. ja bym umarła, samo zanoszenie się na burzę w Tatrach przyprawiało mnie zawsze o panikę.

    mp, nie da sie uwierzyć 😉

    P. ja nie wiem czy Ty mi życzysz dobrze czy źle 😉 ale taki łeb do biznesu jak monsieur Palloy to mogłabym mieć…

    tuv, no skoro TY prosisz, to oczywiście… 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s