O śrubce

Człowiek przywozi sobie mebel z Ikei w pakunku, po czym przystępuje do składania deseczek w jedną całość, nieustannie żywiąc obawę, że na pewno zabraknie mu jednej śrubki. Stara się wprawdzie sobie racjonalnie tłumaczyć, że czemu niby miałoby zabraknąć, że nie należy poddawać się pesymizmowi, ale to tylko do chwili, kiedy odkrywa, że jednej śrubki istotnie BRAK. Jest to w dodatku śrubka specjalna, zasadnicza, i bez niej ani rusz, jakżeby inaczej. Recytując pod nosem wszystkie znane mu przekleństwa w co najmniej trzech językach człowiek wyrusza do Ikei, starając się nie zastanawiać nad kosztem benzyny potrzebnej do przywiezienia śrubki. Jednej. Na parkingu pod Ikeą człowiek szuka paragonu, którego oczywiście nie ma ani w torebce ani w samochodzie, człowiek zaś jest absolutnie pewien, że paragon schował skrzętnie, bo nie ma w zwyczaju takich rzeczy wyrzucać, nie pamięta tylko gdzie znajdowało się to skrzętnie.

Maszyna do wydawania numerków wydaje człowiekowi numerek i powiada przy tym surowo „paragon sobie przygotuj!”. Człowiek lekko się tym załamuje, siada na ławeczce i jeszcze raz starannie przewertowuje zawartość torebki, bo może jednak to skrzętne chowanie paragonu miało coś wspólnego z torebką. Nadzieje okazują się płonne, choć można przy tym w torebce odkryć dużo różnych zaskakujących przedmiotów. Człowiek przygotowuje sobie przemowę, po czym, gdy jego numer wyświetla się na ekranie, wygłasza ją do panienki w okienku
– Taką śrubkę potrzebuję – tu człowiek wyciąga z kieszeni jedną z tych, których nie brakowało – i nie mam paragonu! – tu człowiek spogląda hardo w oczy panienki.
– Ile? – konkretnie pyta panienka.
– Jedną… – człowiek traci nieco rezon. Panienka odwraca się do szuflad wypełnionych śrubami, wyciąga właściwą, i podaje człowiekowi.
– Yyy… aha… dziękuję… – mówi człowiek zbity już całkiem z pantałyku, i postanawia sobie, że będzie wnukom opowiadał o wyprawie po śrubkę, a z braku widoków na wnuki w najbliższej dekadzie decyduje się tymczasem wyprawę uwiecznić na blogu.

10 thoughts on “O śrubce

  1. Nie wiem dlaczego w przypadku wlasnie IKEI, ale tez podswiadomie sie balam, ze zabraknie. Moze to ta masa polek i tych srubek w woreczkach.

  2. Mnie kiedyś dali deszczułki, co mi ich brakowało i to jeszcze zapomniałam deszczułki i tylko ją opisywałam.
    Zaimponowali mi

  3. My też tak mieliśmy. Bez gadania, w mgnieniu oka. Szczęki nam opadły. Nawet nam półkę dało!

    Inkea 🙂

  4. mnie się zawsze wydaje, że zostanie (informatykom zawsze śrubki zostawały po skręceniu komputera;)

  5. too-tiki, no właśnie, czemu to zawsze jest ostatnia?

    p. nie znam ale zaraz obejrzę. uwielbiam jak Gad Elmaleh śpiewa „en Ikea” 😉

    athina, gdyby to nie była Ikea też bym się stresowała.

    czytacz, bo nie brakowało trzech, a brakowało czwartej 😉

    Pru, proszę Cię, mam wizję jak opisujesz ;)))

    Sze, ha!

    miss, hmm, w komputerze śrubki są jednak nieco mniej istotne niż w MEBLU 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s