Pytanie na dziś

Czy dobre wychowanie nakazywałoby nie jeść w obecności muzułmanina świętującego właśnie ramadan, czy jest to nadmiar empatii i innych skrupułów?

33 thoughts on “Pytanie na dziś

  1. Aż mi nerw drgnął, kurcze.
    Niech spadają ze swoim ramadanem. Jako i inni z innymi postami i nakazami swoich religii.

    JEDZ PODWÓJNIE. ZA MNIE ZJEDZ! 🙂

  2. taaa i do tego niejedzenia należałoby włożyć jeszcze burkę, wszak nie wypada ich wodzić na pokuszenie!

  3. Tak, jedz po katach, z poczuciem winy.
    Nastepnym krokiem powinno byc przykrycie wlosow, oraz skromny ubior, przeciez nie mozesz narazac biednego muzulmanina na grzeszne mysli (i czyny ewentualnie).
    A gdybys naprawde szanowala swego muzulmanskiego wspolpracownika, powinnas razem z nim w poludnie pasc na dywanik.

  4. Sze, oki, pod warunkiem że Ty od tego utyjesz, a nie ja! 😉

    miss, hmmm. no coś w tym jest 😉

    czytacz, oj, nie musisz tak ironizować od razu. nie mówię po kątach, mogłam iść do kuchni 😉

  5. Ja bym miała wątpliwości w zależności od stopnia zażyłości. Jeśli to zaprzyjaźniony muzułmanin to bym mu z jedzeniem w pole widzenia nie wchodziła.

  6. chcialam po prostu napisac ‚nadmiar’, ale az mnie ruszyl nadmiar emocji przedmowcow… wow.

    a tak naprawde to nadmiar, moj pracowy bliski kolega doskonale wie, ze to jest jego swieto, jego post i niczego od innych nie wymaga.

  7. Jaka ironia? Po prostu mam w sobie bardzo wiele empatii.
    😉

    A po prawdzie, to moze problem jest w tym, ze nie znam zadnego muzulmanina blizej. I z gory podejrzewam ich o fundamentalizm.

  8. aga-b, oki.

    odwodnik, o właśnie, rozumiesz mnie. zaprzyjaźniony może aż nie, ale jednak oswojony 😉

    b. ależ nie chodzi o wymaganie.

    czytacz, a to może być ten problem faktycznie.

    Gościu, 1. ja niekatoliczka i żadnego bezmięsnego postu nie przestrzegam 2. nawet gdyby, to jednak trochę inny wymiar.

  9. odwodnik, a widzisz, tu jest ta inna kultura. on powie że oczywiście to mu nie przeszkadza 🙂 ja się zastanawiałam z punktu widzenia MOJEJ kultury.

    tuv, ok 😉

  10. Sercem jestem koło Szeherezady 🙂
    Ale mnie ciekawi z jakiego powodu masz jeść w jego obecności? To Twój lancztajm czy nadprogramowy pączek którego niezjedzenie tu i teraz spokojnie przeżyjesz?

  11. dla mnie odpowiedź zależałaby od trzech rzeczy:
    jak bardzo go lubię
    z jakiego kraju pochodzi
    jaki ma stosunek do jedzenia

  12. No cóż, tak się składa, że w mojej rodzinie pojawił się muzułmanin (poprzez ożenek z mją siostrą cioteczną) i dziś zjadłsmy (my kobiety) przy nim obid, a jemu zostawiłyśmy do podgrzania. Jego ramadan, jego sprawa. NIe wymagamy też od niego przestrzegania naszych świąt.

  13. A pamiętasz jak pisałam o urzędzie urzędowym i porze modlitwy oraz jebnięciu się na podłogę?!

    Biorę nadkilogramy na siebie. Jedz! Mówię Ci. To JEGO problem.

    Dalej mi oko lata 😉

    Mówię ja, mieszkająca troszkę czasu w Emiracie Niemiec :>

    No oko mi lata!

  14. Ja bym sie zastanowila, czy muzulmanie jedza w Wielki Piatek przy katolikach?
    Czy w ogole maja takie dylematy jak Ty?
    Jego post, jego sprawa – PRYWATNA.

    Bujam sie wystarczajaco z Ramadanem, bo cukrzycy przestaja jesc. I albo przestaja brac leki, albo biora nadal, co w obu przypadkach rozregulowuje ich kompletnie. I mozesz tlumaczyc, ze chodzy nie musza poScic, ale gdzie tam!

    Przed zamieszkaniem w UK muslalam, ze kocham wszystkicj bliznich…
    Wystarczyly 4 lata pracy u Hinduski…

  15. Przesada, i to spora.
    Idac po tej linii, to powinnas nie jesc przy nich w Ramadan, NIGDY nie pic w ich obecnosci alkoholu, nie jesc wieprzowiny no i bron boze nie prowadzac ze soba psa!!

    Ich religia, ich zasady, sa w obcym kraju, gdzie jest inna kultura i to raczej oni powinni sie do tej kultury dostosowac a nie ludzie tu mieszkajcy do nich.

    Tym bardziej, ze jak sie pojedzie do kraju zatokowego, to MUSOWO stosowac sie do ichniejszego prawa, pod grozba sankcji karnych.

  16. A ja uważam, że to by było bardzo ładne i kulturalne. Wymagać on tego na pewno nie może, prosić o to raczej również nie.
    Ale jeśli Ty masz taką myśl, to ja bym za nią poszła.

    Tak samo jak mnie zrobiłoby się miło, gdyby ludzie przy mnie nie obżerali się w Wielki Piątek, z szacunku dla mojej religii. Po prostu miło.

    To kwestia szacunku, moim zdaniem. I fajnie, że masz w sobie taką wrażliwość.

  17. Najblizej mi do Lumpiatej. Jesli to ktos z kim pracuje i mam mozliwosc niejedzenia w jego obecnosci, to na pewno bym skorzystala. Korona by mi raczej z glowy nie spadla:) bo jej nie nosze, zostawiam w domu:))))

  18. Pomyslalam wiecej i doszedlam do wniosku, ze to moze byc niebezpieczne.
    Mozna to odebrac nie jako czyjes dobre wychowanie, tylko ustepowanie ze wzgledu na waznosc islamu. Niestety.

    Mowie z perspektywy bialego czlowieka wyraznie bedacego na spotkaniach zawodowych w mniejszosci. Czasami bedacego jedynym bialym na sali.

    Oraz perspektywy europejskiego i chrzescijanskiego z pochodzenia kraju, gdzie za noszenie krzyzyka zwolniono z pracy pielegniarke, jednoczesnie zezwalajac muzulmankom na noszenie chust.
    Dywanikow ostentacyjnie jeszcze nie widzialam, zwykle sa gdzies w kacie szatni czy innym osobnym pokoju, ale niedlugo moze i do tego dojdziemy.

  19. mignona, widzę że rozumiesz 😉

    małgośka, nielot, normalny lunchtime, a ja mam pracy w cholerę przed urlopem, i niezdrowo spożyłam przy biurku i kompie.

    Kamenari, hyhy, słusznie.

    milena, pewnie racja.

    Sze, no przecież zjadłam!

    Gypsi, ja nie kochałam wszystkich bliźnich i nie kocham, niezależnie od narodowości i wyznania. są głupi Hindusi i głupi Polacy.

    futrzak, alkohol i wieprzowina to rezygnacja z jednego smaku. czym innym jest człowiek, który siedzi przy biurku koło Ciebie 8 godzin bez kropli wody. a i owszem, wegetarian zdarzyło mi się pytać czy będą mieli coś przeciw że będę przy nich jadła mięso.

    lumpiata, w końcu ktoś mnie rozumie 🙂 acz raczej nie jesto to wrażliwość dostosowana do obecnych czasów

    stardust, tyle że uświadomiłam sobie potem, że pić jednak muszę, a oni przecież też nie piją…

    GyPsi, no z tym krzyżykiem i chustami to już jest gruba przesada. prawo powinno być jedno dla wszystkich…

  20. Jakoś nie wierzę w kulturę zbiorową fruwającą ponad człowiekiem i niezależnie od niego. Wierzę w cechy wspólne z rozmaitych powodów. Nigdy nie oceniam człowieka po kulturze. Zawsze oceniam kulturę po człowieku.

    Dlatego jeśli bym nie jadła to nie z szacunku przed islamem ale z sympatii do człowieka.

  21. Ciekawe, mi się też nóż w kieszeni otworzył, mimo, że obecnie nie mam zbyt wiele kontaktu z muzułmanami…
    Z sympatii dla osobistego przyjaciela może bym nie jadła otwarcie, ale tylko ze względu na religię bo urażę uczucia? Nie. Nie moja regligia, nie moje urażone jedzeniem uczucia. Co innego, gdybym najpierw zaszlachtowała sobie koło muzułmanina świnię na kotleta…

  22. odwodnik, nie wiem komu odpowiadasz w kwestii kultury. jeśli mnie to
    a) oczywiście, że ze względu na człowieka;
    b) faktycznie gdyby to byl osobisty przyjaciel to wrażliwość usprawiedliwona, kolega z pracy jednak niekoniecznie;
    c) kultura jednak lata. myśmy (europejczycy;) ) niedawno zbiorowo doszli do tego że on – na niwie zawodowej – nie odmówi wykonania żadnego zadania nawet jeśli powinien bo wie że nie da rady, i to jest najpewniej właśnie kwestia kulturowa.

    girri, nie chodzi o urażenie uczuć. chodzi o zwykłą empatię, że facet obok siedzi 8 godzin bez jedzenia i picia. oczywiście, na własne życzenie, ale…

  23. Ależ ds:) W przestrzeń kosmiczną sobie snułam. Co do twojego punktu c) to ja oczywiście wierzę w takie kwestie kulturowe. Znam jednak jednego Kuwejtczyka , który tej cechy nie ma. Jak nie umie , albo wie, że nie da rady to prosi o pomoc albo odmawia. Znam tez Polaków , którzy nie potrafia zapytac o drogę.

  24. ad c)

    o tak, to jest kwestia kulturowa. Zarzadzajac zespolem QA z Indii przekonalam sie bolesnie na wlasnym tylku, wiele razy.
    O cokolwiek ich zapytac, zawsze jest „yes, sure, sure”. Dacie rade zrobic to i to na wtedy? – yes sure. Przetestowane? – yes sure.
    A potem na 2 dni przed terminem release okazuje sie, ze oni w polu i nic nie zrobili.
    No ale przeciez U NICH to ogromny dyshonor powiedziec nie czy przyznac sie, ze czegos sie nie wie/nie umie/nie da rady.

  25. odwodnik, wyjątki są zawsze, jasne.

    futrzak, no właśnie, o to to. też właśnie to obserwujemy. i facet nie rozumie o co nam chodzi kiedy tłumaczymy, że musi powiedzieć prawdę…

  26. ds:
    jest na to sposob, ale cholernie upierdliwy. Po prostu codzien trzeba sie dopytywac o szczegoly a pytania formulowac w sposob taki, zeby byly otwarte.
    Np. wiesz ze gosc ma cos tam do zrobienia, to zaczynasz go wypytywac jak napisal/rozwiazal to i tamto. Jak milczenie to znaczy ze g. napisal 🙂 a jak cos zrobil to powie co zrobil i zakonczy w momencie, do ktorego doszedl.

    W USA w branzy IT takie zarzadzanie nazywa sie „babysitting” bo tez w zasadzie nim jest…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s