Niemieckie stopy

Rok 2010 przejdzie do historii jako ten, w którym odkryłam, że mam niemieckie stopy. Dalibóg nie wiem skąd, bo o żadnych niemieckich przodkach w rodzinie nie było nigdy mowy, a ci znani to raczej z przeciwnego krańca Polski pochodzili, ale w końcu w tych sprawach nigdy nic nie wiadomo na pewno. Taki Aleksander Puszkin na przykład, kto by go posądził o czarnoskórego pradziadka. Albo twórca tego Chrystusa z Rio de Janeiro, który od niedawna już nie jest największy na świecie – wiedzieli Państwo, że był wnukiem powstańca styczniowego?

Wierni i wiekowi czytelnicy tego bloga mogą pamiętać me użalania się nad problemem butów, które pojawiały się tu nieraz, ponieważ przez całe moje dorosłe życie nie napotkałam butów, które by mnie nie obcierały. Aż do tego lata, kiedy zupełnie przypadkiem przechodziłam koło jakiegoś obuwniczego, gdzie wpadły mi w oko całkiem przyjemne sandałki. Przymierzyłam, zapłaciłam, wyszłam w nich ze sklepu i chodziłam w nich następne parę dni (robiąc jednakowoż przerwy na prysznic i sen), nie nalepiając na stopy me osobiste ani pół plastra. Ani ćwierć plastra. W ogóle o plastrze nie myśląc. Nie mogłam wyjść z podziwu nad tym niespotykanym zjawiskiem. Sandałki były niemieckiej firmy Rieker i jesienią wróciłam do tego cudownego sklepu, gdzie przymierzyłam jedne niewiarygodnie wygodne buty, których jednak nie kupiłam ze względu na kolor, a nabyłam inne, nieco mniej spektakularnie komfortowe, które również radośnie nosiłam wielokrotnie bez efektów ubocznych.

Jakiś miesiąc temu znów przypadkiem weszłam do innego obuwniczego, przymierzyłam krótkie botki, zachwyciłam się, i zostałam zapytana, czy znam firmę – Tamaris.
– Nie, nie znam, pierwsze słyszę – odparłam zgodnie z prawdą, po czym dodałam tonem bynajmniej nie pytającym – niemiecka.
Niemiecka istotnie, botki noszą się znakomicie, w domu zalegają mi zapasy niepotrzebnych plastrów w wielkim wyborze, a ja podejrzliwie, lecz nie bez czułości przemawiam do moich stóp „wy szwabki jedne, wy!”

24 thoughts on “Niemieckie stopy

  1. Jestem wiernym i wiekowym czytelnikiem, ale nie pamietam zadnego uzalania.
    Ale moze to kwestia wieku i szwankujacej juz nieco pamieci;)

    A probowalas chodzic w butach Ecco?

  2. czytacz, jakoś wiedziałam że to właśnie napiszesz; zapewniam że epickie poematy na ten temat już tu były. Ecco próbowałam, również nie było kompatybilne z moimi niemieckimi stopami. przez chwilę myślałam że mephisto, ale też jednak nie.

  3. wiedziałam!!!!
    ze te sandałki to musi być rieker!
    ja się zakochałam w tych butach, aktualnie mam zimowe
    i też bez plastrów.
    a pamiętam Twoje użalanie, bo niestety, mam to samo 😦

  4. A bo to trzeba znalezc sobie buty odpowiednie do stopy.
    Ja problem mam taki sam od wiekow, w moim wypadku te nieobcierajace to sa buty marki:

    – Born
    – Keen
    – New Balance (do chodzenia po gorach i biegania)

    Jesli chodzi o buty do kiecki to JEDYNE jakiekolwiek kiedykolwiek mialam a nie obcieraly mnie i obcas posiadaly to byly wlasnie Born i DKNY. Te ostatnie zrobione z materialu miekkiego – moze wlasnie dlatego…

    Z drugiej strony tak wychwalane przez wszystkich Martensy notorycznie robia mi pryszcze na pietach niezaleznie od czegokolwiek.

  5. ja te tamarisy sprawdzę, bo mam odcisk na małym palcu, bolesny i własciwie mnie nawet kapcie cisną:)
    może Ty masz kaszubska stopę?

  6. A ja Ci o tych Tamarisach nie pisałam? Wyglądają wygodnie, ale trochę zbyt tradycyjne fasony.

  7. no widzisz;) w końcu Twoje stopy odnalazły swoje przeznaczenie:DDD

    ja mam problem z tym, że łapy mam wąskie, i we wszystkim mi noga jeździ, nie mówiąc o tym, że o peep toes mogę pomarzyć, gdyż palce mi wtedy idą przed stopą;)

  8. uwielbiam buty od rieker za ich wygodę, niestety ich fasony sprawiaja, że dla mnie to buty jedynie na czas wolny i wakacje ;(, a szkoda bo są naprawdę fajne

  9. dziękuję Państwu, nie jest to pierwszy raz kiedy mi polecacie różne, niestety to jednak trzeba na sobie wypróbować.

    futrzak, Ty mi polecałaś mephisto, którym się raz zachwyciłam, po czym jednak nie. nie wykluczam że z tymi markami, które teraz odkryłam, będzie w końcu podobnie…

    Wężon, mnie tradycyjny fason pasuje, bo nie mogę wysokich obcasów, całkiem płaskich, plastikowych, japonek, nie wymieniam już dalej 😉

  10. Miałam Riekera raz; niestety – fasony mi się wydaja trochę ciotkowate i to mnie zniechęca skutecznie. Zajebiście wygodny jest Gabor, ale bardzo słono sobie za to liczy.

  11. Zgadzam sie z przedmowca: buty Born sa swietne – wygodne i nawet te obcasowe nie niszcza stop (ok, niszcza, ale kto zaklada czolenka do 12-godzinnego chodzenia na targach branzowych?). Dodatkowo polecam Naot (http://www.naot.com/), tez wygodne, a i wzory calkiem dla ludzi.
    Czy oznacza to, ze powinnam mowic do swoich nog „moje wy amerykanko/izraelki”?

  12. @ds:
    byc moze. generalnie z butami jest tak, ze co but to inny 🙂

    Ja nawet wybierajac te marki, ktore zwykle nosze, zawsze trzymam sie zasady:
    zalozyc oba buty w sklepie i przejsc sie w ta i spowrotem. Jesli stopa czuje sie miekko i komfortowo – brac.
    Jesli cos nie teges – zostawic.

  13. męczę nogi, męczę siebie. czuję się znakomicie i jedyne co mnie naprawdę denerwuje w temacie – to chodniki 😉

  14. podczytuje Cie od dawna i tak jakos schodzilo z ujawnieniem sie, a tu taki atrakcyjny temat wygodnych butow. Gdzie je nabywasz?
    Jedyne ktore daje rade nosic to Campersy, ale model zimowy z lekka mi juz obrzydl. Acha, ja z sasiadujacych rewirow.
    Dziekuje.

  15. Baronowa, nie rozmawiam na temat fasonów, jako się rzekło. cena mi też nie przeszkadzała, bo byłam w desperacji, ale ten rieker jest akurat sympatycznie niedrogi.

    Witka, nie wiem. ale to brzmi lepiej niż szwabki, nie? 😉

    futrzak, święta racja, inaczej nie czynię, niestety 95% butów wykazuje wady po godzinie albo dwóch noszenia.

    spt, zazdroszczę szczerze. cóż, każdy ma inne stopy 😉

    iga, tamarisy na mnie wpadły w pierwszym lepszym sklepie na defense. sklep z riekerem, który uważam za bardzo cudowny, jest przy N20, jak chcesz więcej danych to napisz maila. chętnie bym się zresztą dowiedziała czy można je znaleźć gdzieś bliżej centrum, ale internet milczy w tej kwestii. popatrz jeszcze na mephisto.

  16. koda, dzięki. ja osobiście przez net nie kupię choćby mnie torturowano, ale może komuś się przyda.

  17. @ds:
    ja przez net buty kupuje, ale w ten sposob:
    najpierw ide do sklepu i mierze oraz ogladam konkretny model/marke buta.
    Po zdecydowaniu, ze sie nadaje, robie poszukiwania w Internecie takiegoz buta i zwykle znajduje o kilkanascie-dziesiat dolarow taniej i wtedy zamawiam 🙂

  18. ds, a ja uporczywie w sprawie butow. Chcialam oczywiscie wyslac mail, nie daje sie, spojrzyj – bo moze cos „sie odinstalowalo”.
    Nadzieja na wygodne chodzenie
    tak mnie podrajcowala, ze nachalnosc moja – nazwij prosze – konsekwencja dzialania. Pozdrawiam

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s