Notka, w której mowa o milionach

Najnowsza Polityka przyszła tym razem szybko i sprawnie, a w niej fascynujący artykuł o in vitro. Niby już wszystko wiedziałam, a jednak przeczytałam z zapartym tchem. Szczęka mi opadła przy stwierdzeniu, że w Polsce są 2 mln bezpłodnych par – czyli 4 mln ludzi. Jeśli uprawnionych do głosowania jest 30 mln, i odliczymy z tego ludzi po wieku reprodukcyjnym, to wychodzi, że mniej więcej jeden na sześciu miałby problemy z płodnością (swoją lub partnera)? Trudno mi uwierzyć. Ale to może być jednak prawda, bo WHO obniża cały czas normę dotyczącą ilości plemników w nasieniu: na początku wieku było to 100 mln w mililitrze, pięć lat temu 20 mln, dzisiaj 15 mln! Wygląda na to, że już nasze wnuki będą robione wyłącznie metodą laboratoryjną, lub homo sapiens zakończy swój pobyt we Wszechświecie, co akurat wcale mnie nie martwi.

Poza tym w tejże Polityce jest dokładne streszczenie „Ślimaka na zboczu” Strugackich, które przeczytałam dwa razy nie mogąc uwierzyć własnym oczom, bo streszczanie fabuły tej książki ma mniej więcej tyle samo sensu, co opowiadanie, o czym jest „Czekając na Godota” albo „Proces”. Rozumiem, że należało jakimiś literami zapełnić stronę do końca, ale lepiej byłoby już przedrukować fragment powieści w takim razie.

17 thoughts on “Notka, w której mowa o milionach

  1. A mnie wcale nietrudno uwierzyć.
    To, ilu spośród moich znajomych i znajomych znajomych ma lub miało kłopoty z zajściem w ciążę przekonuje mnie, że jest to w tej chwili naprawdę powszechny problem. Szczerze mówiąc odsetek wśród znajomych par, które nie miały z tym problemu jest znikomy.

  2. Właśnie przeanalizowałam moich znajomych i cóż… Trzy pary są już po szczęśliwym in vitro 🙂 Jedna para walczy – dwie nieudane próby in vitro (warto nadmienić, że praktykujący katolicy)… Dwie inne z kolei pary po nieudanych próbach adoptowały dzieci 🙂 I co rusz słyszę, że kolejna para ma problmey z płodnością… a nasza trójmiejska klinika in vitro pęka w szwach… Moim zdaniem problem istnieje i narasta.

  3. w dalszym ciagu najbardziej plodne sa nastolatki, a nie kobiety w dojrzalym wieku, wiec skoro srednia wieku na posiadanie pierwszego dziecka przesunela sie o 10 lat, wiec nic dziwnego ze coraz wiecej ludzi ma problemy z zajsciem w ciaze.

    od razu uprzedzam, ze nie reklamuje tu poparcia dla ciazy nastoletniej.

  4. melissa, milena, u mnie jakoś inaczej, choć faktycznie już 8 lat temu w robocie na 40 osób trzy miały dzieci adoptowane…

    miss, cywilizacja 😦

    b. to na pewno część problemu, ale ilość plemników jednak nie zależy od wieku kobiety.

  5. nie?!?! no to zes mi dala zagwozdke 😉

    z reguly z nastolatkami sypiaja tez nastolatki a nie 40-kiluletni przyszli tatusiowie, moze to tez ma na to wplyw?

    generalnie to sie wycofuje, bo jestem przeciwna swiadomemu rodzicielstwu w poznym wieku, wiec nie powinnam sie odzywac…

  6. a 40 – to już wiek PÓŹNY ?

    bosze. bo ja myślałam, że jeszcze niekoniecznie muszę zostawać babcią, a mogłabym jeszcze poźyć jak przystało na MŁODEEGO człowieka 🙂

    (abstrahuję od medycznego zagadnienia płodności. faktycznie mój gineks mnie uprzedził, ze w TYM WIEKU ciężko jest zajsc w ciąze. ale 13 lat temu uprzedzał podobnie tylko wedle kryterium nie wieku a tyłozgięcia – i na tyle skutecznie uśpił czujność, że zamiast zaplanowanego wodnika powiłam SSSSStrasznego SSSSkorpiona 😉

    znam tylko jedną pare po in vitro. byli przed trzydziestką.

  7. W moim wypasionym w ludzi hufcu pracy wszyscy się mnożą jak króliki, niektórzy bardziej niż planowali.
    Dwie dziewczyny (30-tki) miały trudności w zajściu w ciąże, ale i jednej i drugiej się niedawno udało.

  8. Jak mialam gineksy na studiach, to profesor mowil, ze nieplodnosc malzenska dotyczy ok. 20% par w Polsce. Byl 1990 rok.

  9. hmm, to ja mam wyjątkowo płodnych znajomych. tylko jedna para ma problem, ale nie jesteśmy na tyle blisko, żeby wiedzieć, czy próbują to jakoś rozwiązywać, z pomocą in vitro czy adopcji. wiem, że starają się od niemal 2 lat i D. nadal nie jest w ciąży.

  10. jesli można miec własne dziecko trzeba próbować na wszelkie sposoby…
    to pisałam ja matka biologiczna, adopcyjna i zastepcza

  11. Ja mam towarzystwo mocno niedzieciate, więc nie bardzo wiem. Ale problemy po 30-tce to mi się o uszy obiły.

  12. b, ja się nadal upieram, że to jest część problemu, nie cały.

    spt, patrz, ja też w młodym wieku (przed 25) takie przepowiednie słyszałam. jakoś nie bardzo się sprawdziły 😉

    małgośka, no właśnie o tych co bardziej niż planowali myślałam.

    GyPsi, to by się zgadzało, pewnie zależy jak definiować „niepłodność” tak naprawdę.

    inka, też bym na oko oceniała, że raczej 10% nie 20%, ale na pewno po prostu nie wiemy wszystkiego.

    Beata, szanuję Cię i podziwiam, ale stanowczo jestem za tym, żeby każdy w tej kwestii decydował za siebie, i jednak możliwie świadomie.

    Sze, a mnie wprost przeciwnie, ale oczywiście na pewno nie wiem wszystkiego.

  13. A mnie się oprócz poronień obiła o uszy spora liczba poronień. W zeszłym roku straciły dziecko 2 znajome pary – na szczęście udało się za drugim razem. Ja też byłam o krok od nieszczęścia. Nie mówiąc już o tym, że lekarze zapowiadali, że naturalnie to w ciążę nie zajdę, a udało się po 6 miesiącach.
    Moja przyjaciółka jest po 2 in vitro (płód obumarł w 6 tyg.),a wcześniej ponad 20 inseminacji. Takich co im się udało natychmiast też jest sporo, ale te 20% problemów to spokojnie mam w otoczeniu.

    Może to jednak stres związany z pracą? Jakoś alkoholicy nie mają problemów ze zrobieniem 5 dzieci.

  14. Wężon, patologiczni zwykle zaczynają wcześnie, więc argument b. tu pasuje. nie wiem czy poronienia są wliczane do statystyk bezpłodności…

  15. Ds – myślę, że nie do końca jednak byłam swiadoma 13 lat temu…, 27 i 24 tak…i nie wiem dlaczego…

  16. I do believe that infertility problems are growing, that is true but as to the scale of the problem, I’m not sure. Some doctors (here in Poland, in my experience) consider someone trying to get pregnant for longer that 6 months as a person with infertility problems. If you add a miscarriage into the equation, they will try to send you for a million tests. In my experience, many hopeful parents are labled as having fertility problems much to early to be sure.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s