Słowa, słowa, słowa…

Język ojczysty, ten którego się uczymy w ciągu pierwszych lat życia, umieszczony jest w mózgu w innym miejscu niż te nabyte później. Stąd polski nie, ale angielski z francuskim mieszają mi się od czasu do czasu. Sztandarowym przykładem jest „pain”, po angielsku „ból”, po francusku „chleb”, i za każdym razem muszę się chwilę zastanowić, które znaczenie jest akurat właściwe (na szczęście wymawia się inaczej). Zdarzyło mi się też sądzić, że angielskie „painful” (bolesne) to „pełne chleba”. Drugie takie to „chair” – po angielsku krzesło, po francusku „ciało” (również „chair de poule” – nasza gęsia skórka, a dosłownie kurza). Za każdym razem, kiedy w tekście angielskim ktoś na przykład siada na krześle, muszę zrobić przerwę i pozbyć się z mózgu obrazu… sami sobie wyobraźcie jakiego.

Francuskie „travailler” (pracować) uparcie kojarzy mi się z angielskim „travel” (podróżować) i już kilkanaście razy użyłam go w tym zupełnie niewłaściwym znaczeniu. Miasto Saint Cloud (po francusku nazwa własna pochodząca od imienia biskupa Clodoalda) już zawsze będzie dla mnie „Świętą Chmurką”. Merem tegoż był ongiś niejaki Silly, przez którego ulicę przejeżdżam regularnie, i nieustannie mnie to bawi straszliwie („silly” po angielsku to głuptas). Francuskie „hors” (oprócz) mimo braku „e” i tak zawsze jest dla mnie w pierwszym odruchu koniem, którego muszę usunąć sprzed oczu duszy mojej, zanim zrozumiem zdanie.

Natomiast w Polsce mam problem z wyprzedażami reklamowanymi na sklepowych witrynach angielskim „sale” – tyle że „sale” to po francusku „brudny” i takie właśnie jest moje pierwsze skojarzenie. Nieszczególnie zachęca do kupowania… W kwestii anegdotycznej „kary na kornerze” amerykańskiej Polonii mam tylko jedno, za to bardzo natrętne, mianowicie „commande” – zamówienie, które w moich polskich myślach uporczywie pojawia się jako „komenda” („chyba ślepa!” mówię do siebie z wyrzutem za każdym razem, jak się na tym złapię). Ale najgorszy ze wszystkiego jest miszmasz między przepisem a receptą, bo sami zobaczcie: po polsku przepis i recepta (chociaż lekarz przecież przepisuje leki), po francusku recette to przepis, recepta to ordonnance, a istnieje jeszcze urzędowo używane récépissé – potwierdzenie otrzymania czegoś; po angielsku receipt to kwit, a recepta to prescription. Nigdy nie wiem co mam sobie z tego wybrać, w jakim języku, i w jakim akurat znaczeniu mi wyjdzie.

34 thoughts on “Słowa, słowa, słowa…

  1. No i pięknie. Dzięki temu życie jest bardziej kolorowe. 🙂
    A poza tym, to wielkie mi halo. Ja mam czasem podobne kłopoty w ramach naszej rodzimej przestrzeni językowej i się nie chwalę… 😉

  2. Miewam tak gdy sporadycznie muszę używac francuskiego. Ale myślalam, że to dlatego, ze sporadycznie i angielski mi się po prostu narzuca.
    A poisson nie myli Ci się z poison? 😉
    (może oni ich truli tymi rybami? albo jakiś Anglik pojechał do Francji, podano mu rybę, zaszkodziła i myślał, ze mu podali truciznę?)

  3. melissa, nie, nigdy. zupełnie inne słowa. poison jest też we francuskim, z łaciny. ale bardzo ładną teorię obmyśliłaś 🙂

  4. Też tak mam 🙂
    Często śmieję sie do siebie do siebie.

    Najśmieszniejsze jest dla mnie: AFTER PARTY
    After (niem.) – odbyt
    Party (ang.) impra
    😀

    Dużo tego jest i dobrze!
    Polsko – rosyjskie też są śmieszne: diwan, kawior, krawat`, bud`tie liubiezny … 🙂

  5. moja lista jest dluga, ale najczesciej mam opisany przez Ciebie moment wahania z :

    decade – w angielskim dziesieciolecie
    décade – po francusku 10 dni

    pretend – udawac w j.ang.
    prétendre – twierdzic, roscic sobie prawo w j.fr.

    visious – zly, zlosliwy w j.ang.

    vicieux – wadliwy albo rozpustny w j.fr.

  6. za mało znam języków naprawdę dobrze, żeby mi się mogło cokolwiek pomylić – za to będąc osobą gadatliwą w każdym (wystarczy mi znać pięć słów 😉 myląco kombinuję i czasami potrafię wprawić rozmówcę w niemałą konsternację. rekord jednak pobiła moja Maman – z tej samej bezblokadowej językowo półki – która nie bardzo wyczuła subtelną różnicę między thank a fuck – i z wdziękiem raz podziękowała amerykańskim znajomym 😉

  7. Sze, After Party pamiętam 🙂 za to za nic nie pamiętam co to jest kawior po rosyjsku i oczywiście nie umiem wyguglać.

    p, o, pretend też trochę.

    spt, brawa dla Mamy :))))

  8. sliwki – śmietana
    kawior – dywan
    diwan – kanapa
    krawat` – łóżko
    ikra – kawior
    bud`tie liubiezny – czy byłby pan/pani tak uprzejmy/a
    sutki – doba (krugłyje sutki – cała doba)
    pitanije – żywienie
    matka – macica
    pisat` ( z akcentem na i) – sikać
    pisat` (z akcentem na a) – pisać

    No w pierony tego jest 🙂

    A z czeskim jak! 😀

  9. ha, to nie znałam tego drugiego pisat’. ale że kawiar sobie przypomniałam jednak…
    w czeskim są nożki i nożiczki – odwrotnie niż w polskim. i oczywiście szukać. o rany, ale rumuński to jest dopiero fajny! tam wszędzie jest dupa!

  10. a jak uroczo, gdy człowiek z mozołem próbuje się dogadać w obcojęzycznym kraju, nasuwają mu się słówka ze znanych (niby podobnych) języków i kleci z nich zdanie, cały dumny i blady – po czym widzi rosnącą konsternację u rozmówcy i uświadamia sobie, że chyba właśnie powiedział coś bardzo sprośnego…

    ja natomiast uporczywie utożsamiam znaczeniowo niemieckie ‚essen’ (czyli jeść) z włoskim ‚essere’ (czyli być). niby wiem, że po włosku ‚jeść’ jest inaczej, ale co z tego, skoro w mowie konsekwentnie mi się myli i wchodząc do knajpy we Włoszech pytam, czy o tej porze mogę tu pobyć…

  11. a ja teraz we Włoszech próbuję mówić po francusku, co tam znam.
    kurde, pomieszanie z poplątaniem.

  12. helena, ale jak to listopad -październik?!? błagam Cię! to JAK jest listopad?? dostałabym skrętu mózgu jak nic.

    porta celeste, to całkiem jak z moim travailler 🙂

    inka, to powodzenia i wracaj szybko!

  13. to mi przypomina, jak kiedyś prosiłam kuzynkę o zapamiętanie kilku rzeczy, m.in chodziło mi o tussipect (syrop taki)
    i ona
    zapisała
    sobie
    to
    jako

    dienstag!

    („tussipect” skojarzyła z „tuseday” i przełożyła sobie na niemiecki!)

  14. Ale nieeeee, bardzo proszę, nie proście, bo to tak się nie da! To trzeba by usiąść przy jakimś winie, albo chociaż piwie, może być też przy kominku (ale z tym winem, albo chociaż piwem) i wtedy można by o tym poopowiadać, a nie tak tutaj publicznie się będę rozekshibicjonizowywał…

  15. cale szczescie, ze ja tylko dwa jezyki, o moj boze. ale czesto tworze nowe slowa w polskim i usiluje przekonac wlasna mame, ze po prostu ma maly zasob slow…

  16. Mam tak angielskim i rosyjskim np. Kiedy tylko usiluje sobie przypominec jakas fraze po rosyjsku, angielski wpycha mi sie pierwszy od razu.
    A w polski nie. Choc polski w pracy nie jest jezykiem wlasciwym i zaczynam sie jakac czasami;)

  17. Znam na tyle mało języków, że mi się nie mylą. Uff.
    A w rumuńskim wcale nie wszędzie jest dupa, tylko tam, gdzie trzeba. ;-/

  18. bere, ale zapamiętała?

    helena, podziwiam Cię 🙂

    szyper, ekshibicjonizm z definicji musi być publiczny!

    Beata, kiedy to śmieszne jest w sumie.

    b. uroczo 🙂

    GyPsi, a tak to też mam, niestety.

    nielot, to im strasznie często jest potrzebna 😉

  19. moja 6-letnia córka rozdziela bezbłednie polski i francuski z jednym wyjątkiem
    sądziłem kojarzy jej się z sentir i znaczy „poczułam zapach”

  20. opdar, ładne 🙂 z dwujęzycznego źródła mam absolutnie urocze „trąpnęłam się” (od se tromper). oraz nieumiejętność odróżnienia „czasu” od „pogody” (temps)

  21. Ha! No widzisz! I już mnie złapałaś na niekonsekwencji językowej! A po jakiemu gadamy? No po naszemu tak? No to proszę bardzo, masz swój przykład. 🙂

  22. to travailler po francusku zawsze mnie doprowadzalo do szalu, bo wlasnie pracowac! a jak widze w polskich sklepach napis ‚sale’ to mi sie kojarzy, ale z salami takimi wiesz, gdzie sie tance odbywaja..
    i mam jeszcze pain po francusku i poisson (w moim przypadku uzywany jako ‚poisson’s ratio’ ale nada) jako poison jak ktos napisal. i te receipt i prescription – nalowogo podaje ‚receipt’ pani aptekarce a ta sie na mnie patrzy jak na wariatke.
    a z innych, to byla/jest taka firma, nazywajaca sie ‚geofizyka poszukiwawcza’, gdy otworzyli biuro w czechach musieli zmieniac nazwe… 🙂

  23. Tak jak piszesz, transfer zachodzi głównie między językami nieojczystymi, ale niekoniecznie i ja mam taki bałagan w głowie, że miesza mi się wszystko, chociaż najbardziej hiszpański z portugalskim. Te języki są bardzo zbliżone (bardziej niż jakikolwiek język do polskiego), ale, jak to w takich przypadkach bywa, pojawia się mnóstwo pułapek: false friends, zmiany we frekwencji czy rejestrze, a do tego różny sposób liczenia sylab i przez to oznaczania akcentu.
    Do tego, jak pisałam, ja mam jakiś straszny bałagan i np. kilka miesięcy temu miałam okres wrzucania polskich słów („w ogóle”, „wcale”) w środek zdania po angielsku czy hiszpańsku, nie wiem, może mój biedny mózg reagował na to, że polskiego prawie przestałam używać. Ostatnio zaś mówiąc po hiszpańsku (no fakt, myślałam o czymś innym w tym czasie), powiedziałam „eaten”, przy czym nie w formie angielskiego imiesłowu tylko bezokolicznika eat i hiszpańskiej końcówki -en, właściwej dla czasownika „comer” (czyli eat) w osobie, o której mówiłam.
    To nie są takie typowe transfery, bo to już w ogóle temat rzeka (jakby ten komentarz już długi nie był). Zdumiewa mnie, co mój mózg wyprawia, jak tylko spuszczę go z oka 😉

  24. Piękny temat. Mnie się na początku nauki włoskiego hiszpański usilnie wpychał. Podobne języki często pomagają, ale czasem nieźle rozrabiają. 🙂
    Na hiszpańskim była dziewczyna z iberystyki z portugalskiego i zrezygnowała, bo jak tylko zaczęła mówić więcej niż jedno zdanie, to płynnie przechodziła na portugalski i ciężko było ją zrozumieć.

    Ja mam inną przypadłość – wykasowuję języki, które mi się nie podobają. Z rosyjskiego nic właściwie nie pamiętam, na francuski chodziłam pięć semestrów, dobrze mi szło, a ledwo co pamiętam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s