O znaczkach

Śniło mi się, że pisałam notkę na bloga: miała początek, środek, zakończenie, oraz sens, i bardzo byłam z niej zadowolona. Niestety obudziłam się i żadna notka na blogu mi nie przybyła, a co gorsza w głowie też mam kompletną pustkę, jak to zazwyczaj w poniedziałki.

W takim razie będzie o znaczkach. Otóż ja wysyłam kartki, pocztą, znaczy nie przez Internet – kiedyś tak ludzie robili i niektórzy robią nadal. W celu wysłania kartki należy na nią nalepić znaczek. We Francji można sobie takowy wydrukować samodzielnie w automacie na poczcie, ale on jest wtedy gigantyczny i mnie denerwuje, bo miejsce na kartce zabiera, a ja lubię tam jeszcze coś napisać. Odręcznie. Piórem. Ale o znaczkach miało być, nie o piórze. Można kupić normalne małe znaczki na poczcie, ale w tym celu należy stać w kolejce, a potem długo tłumaczyć pani w okienku, jakich znaczków sie potrzebuje i dlaczego nie można ich sobie samej wydrukować w automacie. Z radością więc ostatnio odkryłam, że można sobie kupić znaczki przez Internet i nawet wysyłka jest gratis od pewnej niezbyt wygórowanej kwoty. Kliknęłam, wybrałam dwa razy po 10 sztuk z każdego z dwóch nominałów (Europa oraz reszta świata), zapłaciłam, i dwa dni później w skrzynce znalazłam wielki płaski solidny karton.
– Yyy – rzekłam do siebie – a to CO? Czyżby moje 40 znaczków tak opakowali?!
Okazało się, że owszem. Karton był pancerny, a każdy 10-znaczkowy arkusz był w oddzielnej przejrzystej kopercie, i całość w jeszcze jednej, większej przejrzystej kopercie. Potraktowali mnie najwyraźniej jak wybredną filatelistkę, co bardzo mi się spodobało. Ale nie jestem całkiem pewna, czy mogę teraz tych znaczków tak po prostu używać i bezczelnie je ślinić na odwrocie.

19 thoughts on “O znaczkach

  1. szyper: zawczasu powiem że TO NIE JEST PYTANIE „czy mogę” i nie trzeba mi na nie odpowiadać 😉

  2. W jakiś sposób zafascynowało mnie to: kupowanie znaczków przez internet. Cudownie byłoby, gdybyś potwierdzała zamówienie e-mailem.

    Konie wożone samochodem? nie, to nie to.

    Nie umiem znaleźć analogii, ale to piękne.

  3. melissa, MNIE TEŻ. nie umiałam tego oddać. cieszę się, że zrozumiałaś mnie między wierszami 🙂

  4. cudownie, że ktoś jeszcze wysyła papierowe kartki, z prawdziwymi znaczkami. a listy zwykłe też piszesz?

    heh, moich korespondencyjnych znajomych wcięło, a ja tak kochałam pisać.
    całe pudła starych listów mam…

  5. piszę kartki 🙂
    czasami nawet piórem.
    w internecie sprawdzam, ile kosztuje znaczek 😉

  6. kupienie znaczków w Paryżu było prawie niemożliwe. w końcu ta myśl (jako widac muszę zdobywać wszystko nie do zdobycia) tak mnie zdominowała że o niczym innym nie mówiłam. tylko – GDZIE TEN TABAC. no i. idziemy sobie kolejnego dnia wycieczki z DZieckiem po wielce interesującym pigalle – a temu głowa chodzi na prawo, na lewo, oczy błyszczą – wiadomo. aż nagle na słup wszedł. mówię – synu – a CO TY SIE TAK ROZGLĄDASZ!!! a moje nieodrodne – no jak to – ZNACZKÓW SZUKAM! ;)))))

  7. inka, nie, listy mnie przerastają. aż tak to nie lubię pisać odręcznie. jedno zdanie, może dwa 🙂

    bere, też ładnie 🙂

    spt, rotfl 🙂

  8. Dobra, dotarło, dzięki, @. Myślę nad jakimś komentarzem, ale poza odpowiedzią na pytanie „czy mogę” przychodzą mi na razie do głowy same złote myśli.
    Myślę więc dalej.

  9. Ja wysyłam pocztówki! I znaczki kupuję. Na Fuerte mieli ładne, z motylkami, samoprzylepne. A w Stanach drukowało się tylko te takie kody kwadratowe, za to automat wydawał resztę w jednodolarówkach.

  10. niedawno zrobilam latawca zaprzyjaznionemu mlodemu czlowiekowi (5 lat). Byl zachwycony, ale ciagle dopytywal sie gdzie latawiec ma przycisk 🙂

  11. szyper, ale notuj te złote myśli, notuj 🙂

    Zuzanka, a tu też są samoprzylepne, a co – ważne tylko lokalnie, z francji do francji! nie będą przecież ułatwiać życia tym co chcą jakieś listy czy inne słać gdzieś za granicę! 😉

    p. zrobiłaś latawiec BEZ PRZYCISKU?! no wiesz co!?

  12. W UK wszystkie sa samoprzylepne. Mozna je kupic hurtowo rowniez w odpowiedniku Office Depot czyli Staples.

    Tez wysylam analogowe kartki, rowniez do blogowych znajomosci (tam, gdzie adres dali). Oraz listy. Regularnie.
    Jak jednego dnia pieprznie internet i siec komorkowa, to nie bede musiala sobie przypominac. Poza tym jedna moja porzyjaciolka powiedziala mi, ze to wzruszajace tak niespodziewanie znalezc kartke miedzy rachunkami:)))

  13. Może jednak nie śliń tych znaczków, bo nie wiadomo z czego Francuzy klej robią… ;-/

  14. GyPsi, hmk. HMK HMK. uwaga, znacząco chrząkam. hmk! masz mój adres?

    nielot, wiesz co, ja już używam wyłącznie prądu z elektrowni atomowych, co mi tam klej… 😉

  15. poliż, poliż, nawet przez folię poliż:)

    fajnie czytać, że w Europie tez trudno kupic znaczek pocztowy bez kolejki:)

    moje dziecko jedzie duParyża w kwiecien/maj, czy za 50 euro bedzie sie mogło najeśc loda i ewentualnie wysiusiac?

  16. GyPsi, zaraz dam 🙂

    Beata, łatwo jeśli się nie ma wymagań. ja mam.
    lody są po jakieś 3-4 €. ciastko w boulangerie koło 2. sikanie na ogół za darmo, a jak się ma pecha to chyba z 50 centów.

    bere, ale przebywam koło niego nieustannie! on mnie oplata i na mnie promieniuje! a znaczków nie liżę codziennie! 😉

  17. ja tez pisze i wysylam kartki a nawet z jednak kolezanka piszemy listy tylko recznie:)
    Tutaj oprocz tego, ze na poczcie – mozna kupic znaczki tez w tzw ‚tabacchi’ – czyli sklepikach z papierosami, gdzie mozna tez zaplacic rachunki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s