Thursday

Wczoraj w telewizji pokazali „Kotkę na gorącym blaszanym dachu” w ramach wspomnienia o Liz Taylor. Obejrzałam ją z przyjemnością mimo nieuniknionego francuskiego dubbingu; teraz nie robią już takich kobiet jak ona.

Przeczytałam szóstą Thursday Next, oczywiście jest dobra i zabawna, ale to jest jednak szósta część, i już nie ma tej świeżości poprzednich. Fforde postarał się uniknąć powtarzalności, i tutaj bohaterką jest napisana Thursday, mieszkanka świata fikcyjnego, więc mamy nieco inny punkt widzenia niż poprzednio. Mam wrażenie, że niekoniecznie powstanie kolejna część. Fforde wie kiedy przestać, a w planach są aż dwa następne Dragonslayery oraz drugi tom „Shades of Grey”, ale dopiero w 2013 – i dobrze, przynajmniej mam motywację, żeby przeżyć następne dwa lata. Mam nadzieję, że będzie warto. Ponieważ jest wiosna, wygrzebałam następnie z półki „Skok w dobrą książkę” , który jakimś cudem mam tutaj po polsku (tłumaczenie jest naprawdę w porządku), po czym natychmiast zabrałam się za część kolejną, i pewnie przeczytam wszystkie na nowo. Oprócz pierwszej, która jest we Wrocławiu, i zastanawiam się, czy nie kupić jej sobie w oryginale. „Alabama Song” Leroya o Zeldzie Fitzgerald będzie w takim razie musiała jeszcze chwilę poczekać na swoją kolej, choć ostrzę sobie na nią zęby. Yyy… oczy.

11 thoughts on “Thursday

  1. Nie wyrabiam sie czasowo z czytaniem, kurczę. Pierwszy raz mi się zdarza. Trochę do galopu wzięła mnie biblioteka, bo terminy. Ale widzę, że odkładam na potem własne i tak kupka mi rośnie. Ja sobie na tę kupkę spoglądam, zawyję czasem żałośnie i zabieram albo za rekcję czasownika, albo koniugację na „e” 😉
    Z IIWŚ niby wyszlam, nie?
    Taaa. Mam teraz 1920 i straszliwą o IIWŚ, której nie można jednym łykiem.

  2. „Kotkę…” uwielbiam, widziałam już chyba z 7 razy, ale pewnie dubbingu bym nie zniosła 🙂
    Jeszcze pamietam początki kablówki i odcinki Santa Barbara z niemieckim dubbingiem. Orzeszku! 🙂

  3. Sze, a ja mam do czytania coś co powinnam, cholera, a nie przyjemności. ale z racji niemocy wiosennej… 😉

    Beata, jak się nie ma co się lubi…

    małgośka, obiektywnie jest dobry, więc jak nie mam wyjścia to trudno.

  4. Dołozyłam sobie własnie na kupkę Listy na wyczerpanym papierze.

    Pójdziesz siedzieć, zobaczysz.

  5. Za przetłumaczenie tylko dwóch tomów Thursday i zaprzestanie nie lubię wydawnictwa znak. A Ciebie nie lubię bo mnie na te dwa tomy namówiłaś kiedyś tam kilka lat wstecz. Samej siebie nie lubię, za nieumiejętność nauczenia się języka angielskiego. Życie jest okrutne wzdech.

  6. Sze, będzie Pani zadowolona!

    scarbossa, trzeba przyznać że ten drugi kończy się wrednie. ale należy się zmobilizować i przeczytać w oryginale!

  7. Sze, trudno!

    bere, dwa linki są w tekście, pierwsze dwie są po polsku, ale druga kończy się tak że człowieka skręca co było dalej. (a dalej jest jeszcze lepiej). streszczeniami się nie sugeruj, Fforde jest naprawdę OSOBNY i niestreszczalny 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s